Prezes zwalnia za wybory

Mirosław Bielawski, były prezes Radia Białystok, a obecnie dziennikarz tej
stacji, został dyscyplinarnie zwolniony przez prezesa Władysława Prochowicza za
to, że wystartował w wyborach na burmistrza Wasilkowa. Według Bielawskiego, ta
decyzja nie ma podstaw prawnych oraz łamie kodeks pracy i Konstytucję. Bielawski
twierdzi również, że to zemsta polityczna prezesa wybranego na stanowisko przez
zdominowaną przez lewicę radę nadzorczą rozgłośni.

– Obecny prezes został wybrany przez radę nadzorczą składającą się z ludzi
związanych z ugrupowaniami lewicowymi. Ja natomiast nigdy nie ukrywałem swoich
solidarnościowych korzeni i poglądów prawicowych, chociaż w pracy tego nie
eksponowałem. Na pewno dzieli nas poważna różnica poglądów politycznych –
powiedział nam Mirosław Bielawski. Zgodnie z zasadami przyjętymi w świecie
mediów publicznych dziennikarz może kandydować w wyborach, musi jednak
przedstawić pracodawcy swoje intencje i wziąć urlop na czas kampanii. Według
Władysława Prochowicza, prezesa Polskiego Radia Białystok (urzęduje od kwietnia
2010 r.), Bielawski naruszył etykę zawodową dziennikarza, bo nie był na urlopie
podczas kampanii. – Powodem zwolnienia jest łamanie obowiązujących w radiu zasad
– mówi Prochowicz.
Innego zdania jest Mirosław Bielawski. – Poinformowałem prezesa o moim zamiarze
startowania w wyborach i z związku z tym zwróciłem się do niego z wnioskiem o
udzielenie mi urlopu wypoczynkowego. Jednak otrzymałem decyzję odmowną –
tłumaczy Mirosław Bielawski. – Po raz drugi więc poprosiłem o urlop bezpłatny.
Również go nie otrzymałem. Prosiłem jeszcze raz, bez skutku – dodaje. Faktem
jest, że niejednokrotnie dziennikarze radia stratowali w wyborach. Sam Władysław
Prochowicz jako dziennikarz Polskiego Radia Białystok swego czasu stratował w
wyborach parlamentarnych pod hasłem "Z redaktora na senatora".
Mirosław Bielawski twierdzi, że aby nie wzbudzać podejrzeń o autoreklamę
wyborczą, podjął dodatkowe kroki. – Żeby nie było podejrzeń, że antenę radiową
mógłbym wykorzystać do kampanii wyborczej, zrezygnowałem nawet z bezpłatnego
czasu antenowego, jaki mi się należy – mówi Bielawski. Podkreśla, że nie jest
kandydatem partyjnym na burmistrza, bo zgłosił go Komitet Wyborczy Gmina
Wasilków Wspólne Dobro. Deklaruje ponadto, że nie zrezygnuje z kandydowania na
burmistrza. Nie zaakceptuje też zwolnienia z pracy. – A jeśli zostanę zwolniony,
odwołam się do sądu pracy, ponieważ zwolnienie mnie jest absolutnie niezgodne z
prawem, kodeksem pracy, zasadami panującymi w radiu publicznym. Jest też
naruszeniem Konstytucji, ponieważ prezes, nie dając mi urlopu, uniemożliwia mi
start w wyborach, a przecież mam do tego konstytucyjne prawo – podkreśla
Bielawski. Tego samego zdania są związki zawodowe Radia Białystok, które w
odpowiedzi na pismo prezesa informujące o zamiarze zwolnienia Mirosława
Bielawskiego poinformowały Władysława Prochowicza, że nie zgadzają się na to,
ponieważ nie ma do tego żadnych podstaw. "Żadne działanie Mirosława Bielawskiego
nie naruszyło etyki dziennikarskiej" – piszą związkowcy.
Bielawski skarży się, że prezes szuka kolejnych pretekstów do zwolnienia go.
Świadczy o tym choćby nagłe zwołanie zebrania redakcji radia na ten sam dzień i
tę samą godzinę, na którą zaplanowana była konferencja prasowa dziennikarza. – W
historii redakcji nigdy nie było czegoś takiego, żeby zebranie zwoływać na
godzinę przed jego rozpoczęciem. Podejrzewam więc, że zostało celowo zwołane,
żeby uniemożliwić mi podanie informacji dziennikarzom o działaniach prezesa
wobec mojej osoby i żeby mieć kolejny pretekst do zwolnienia mnie, bo nie byłem
na zebraniu – mówi Mirosław Bielawski.
 

Adam Białous, Białystok

 

drukuj