Sikorski przestępcą?

Z prof. Krystyną Pawłowicz, wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji
Uniwersytetu Warszawskiego, członkiem Trybunału Stanu, rozmawia Paulina
Jarosińska

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział w wywiadzie dla
weekendowego wydania "Rzeczpospolitej", że "Lech Kaczyński szczycił się tym, że
wbrew Konstytucji prowadził inną politykę zagraniczną niż Rada Ministrów". Jak
należałoby skomentować z prawnego punktu widzenia taką wypowiedź?

– Po pierwsze, jest to bardzo poważne oskarżenie. Po drugie, dotyczy ono
prezydenta, i to już nieżyjącego. Po trzecie wreszcie, nie zostało uzupełnione
żadnym przykładem naruszenia Konstytucji przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego w
kwestii polityki zagranicznej. W związku z tym nasuwają się tutaj bardzo poważne
zastrzeżenia.

Jakie mianowicie?
– Otóż należałoby postawić pytanie: dlaczego minister nie zgłaszał, nie
przedstawiał swoich zarzutów za życia prezydenta. Jeśli miał jakiekolwiek
zastrzeżenia dotyczące naruszenia Konstytucji, to należało je zgłaszać właśnie
wtedy. Ponadto, jeśliby takie były, to powinny im towarzyszyć konkretne
przykłady łamania przez prezydenta Konstytucji. Efektem zgłoszenia popartych
dowodami zarzutów wówczas byłyby odpowiednie działania ministra, np. złożenie
wniosku o postawienie prezydenta za naruszenie Konstytucji przed Trybunałem
Stanu. Platforma Obywatelska dysponowała większością sejmową, więc miała
możliwość, gdyby dysponowała oczywiście przykładami złamania Konstytucji, taki
wniosek do Trybunału Stanu przyjąć. Jeśli natomiast takich przypadków nie było,
to nie ma podstaw, żeby publicznie formułować zarzuty. Taka wypowiedź ma
charakter wypowiedzi zniesławiającej i oczerniającej nieżyjącego prezydenta.
Takie słowa wobec tego nie powinny paść, zwłaszcza ze strony ministra spraw
zagranicznych, który wszystkie swoje wypowiedzi winien ważyć.

Jeśli minister spraw zagranicznych miał wiedzę na temat popełnienia
przestępstwa, czyli w tym przypadku poważnego naruszenia Konstytucji RP, i nie
ujawnił tej wiedzy, to jakie wówczas mogłoby to mieć konsekwencje prawne?

– Jeśli minister spraw zagranicznych miał wiedzę i dysponował przykładami
potwierdzającymi zarzuty w sprawie popełnienia przestępstwa, czyli złamania
Ustawy Zasadniczej, to powinien niezwłocznie poinformować o tym odpowiednie
organy. Jeśli tego nie zrobił, to można powiedzieć, że to minister naruszył
prawo, nie informując o posiadanej wiedzy na temat "przestępstw" prezydenta
Lecha Kaczyńskiego. Każdy funkcjonariusz publiczny jest zobowiązany do
zgłoszenia popełnienia przestępstwa, jeśli ma wiedzę, że takie przestępstwo
zostało popełnione.

Ta konkretna wypowiedź budzi poważne zastrzeżenia prawne?
– W obecnej sytuacji, po upublicznieniu tego rodzaju wypowiedzi oskarżającej,
minister spraw zagranicznych powinien uzupełnić i podać konkretne przykłady
działania prezydenta Lecha Kaczyńskiego wbrew Konstytucji. Jeśli takich nie ma,
to powinien wycofać się z tych słów i odpowiednio przeprosić.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj