Czerwone kartki od sędziów

Przedstawiciele Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" złożyli w
kancelarii premiera "czerwone kartki". To przejaw protestu środowiska wobec
projektu zmian w ustawie o sądownictwie, które zdaniem sędziów, zmierzają do
zwiększenia wpływu polityków na wymiar sprawiedliwość.

Do kancelarii premiera trafiła wczoraj ostatnia partia 200 "czerwonych kartek"
od sędziów skupionych w Stowarzyszeniu Sędziów Polskich "Iustitia". To finał
kilkudniowej akcji, podczas której zebrano ponad 2 tys. kartek. Pozostałe,
pochodzące od sędziów z całej Polski, zostały wysłane pocztą na adres
kancelarii.
– W zaledwie 5 dni zebrano niemal 2 tys. kartek od sędziów – tak duże poparcie w
tak krótkim czasie oceniamy jako sukces – wskazuje Bartłomiej Przymusiński,
rzecznik prasowy SSP "Iustitia". – Powodem akcji jest forsowanie przez rząd
projektu zmian prawa o ustroju sądów powszechnych, który grozi zwiększeniem
możliwości wpływu polityków na sądy poprzez system ocen – podkreśla sędzia. –
Niezawisłe sądy są gwarantem demokracji, a proponowane zmiany w prawie mogą tę
niezawisłość nadwątlić. Proponowane zmiany w przepisach o samorządzie
sędziowskim pozbawią prawa głosu w najbardziej istotnych kwestiach sędziów sądów
rejonowych – dodaje.
– System sądownictwa w Polsce jest niewydolny, każdy to widzi – mówi nam poseł
Jerzy Kozdroń (PO) z sejmowej komisji sprawiedliwości. – Mamy jedną z
największych w Europie grupę sędziów, a jednocześnie mamy największe zaległości
w sądach – wskazuje. Jednym z elementów uzdrowienia tej sytuacji ma być, według
posła, system ocen proponowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości. – Dlatego
państwo próbuje wprowadzić system ocen, ile sędzia prowadzi spraw, jakie ma
efekty, itp. – mówi Kozdroń.
– To symboliczna akcja sędziów wynikająca z tego, że ministerstwo nie potrafi
rozwiązać tego problemu – mówi poseł Andrzej Dera (PiS), członek sejmowej
komisji sprawiedliwości. – Przygotowywana ustawa jest kontestowana gremialnie,
m.in. przez Krajową Radę Sądownictwa – dodaje.
Sędziowie podnoszą ponadto kwestię podniesienia wynagrodzeń. – Rząd, wbrew
wcześniejszym obietnicom, nie zamierza prowadzić rozmów o tym, jak w przyszłości
mają się kształtować wynagrodzenia sędziów. Nie chodzi tu o podwyżki w 2011 r.,
lecz o plany na przyszłość, gdy polepszy się sytuacja finansów publicznych –
ocenia Przymusiński. – Brak planów na przyszłość powoduje, że doświadczeni
sędziowie przechodzą do innych zawodów – podsumowuje.
– Żeby wygasić protesty tego środowiska, to ich zdaniem należy podnieść
wynagrodzenia do poziomu, jaki jest na Zachodzie – ocenia Kozdroń. W jego
ocenie, spełnienie tych postulatów obecnie nie jest możliwe. – Żyjemy tu i
teraz, mamy dzisiaj sytuację kryzysową – stwierdza poseł.
– Były wielkie obietnice, ale zabrakło ich realizacji – zauważa poseł Dera. – A
przecież zawód sędziego należy do najtrudniejszych – podkreśla.
"Czerwone kartki" to nie pierwsza, i według zapowiedzi stowarzyszenia "Iustitia",
nie ostatnia akcja protestacyjna. Nie tak dawno sędziowie w proteście przeciwko
zapisom nowelizacji skierowali do premiera, prezydenta, Sejmu i Senatu blisko 5
tysięcy sygnatur, czyli podpisy ponad połowy sędziów. – Pozostajemy w
przekonaniu, że głos 5 tysięcy sędziów, którzy złożyli swoje podpisy pod listem
otwartym w sprawie zmian ustawy, nie może zostać zlekceważony – mówił wówczas
Przymusiński. – Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia" będzie stało na
straży niezawisłości sędziowskiej i godności urzędu sędziego, a liczba zebranych
podpisów pod listem otwartym świadczy o tym, że jesteśmy reprezentantami
większości sędziów sądów powszechnych w Polsce – dodał.
 

Zenon Baranowski

drukuj