Prokuratorów powinno być więcej
Polska prokuratura powinna bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej wysłać
duży zespół prokuratorów, którzy uczestniczyliby w czynnościach śledczych
prowadzonych przez Rosjan – uważa mecenas Bartosz Kownacki, jeden z
pełnomocników rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Adwokat podkreśla, że jest to
podstawowy błąd prokuratury w prowadzonym od pół roku śledztwie w tej sprawie.
– To podstawowy błąd prokuratury. Nie jestem w stanie tego zrozumieć, że nie
brali udziału w sekcjach, a także szerzej w innych czynnościach procesowych
bezpośrednio po katastrofie – mówi Kownacki. – To jest pierwsze i podstawowe
pytanie do prokuratury, dlaczego tak się stało – dodaje.
Prokuratura jest wyraźnie zniecierpliwiona takimi pytaniami i odpowiada, że to
wszystko było już wielokrotnie wyjaśniane. – Te kwestie były już wyjaśniane –
mówi nam kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Owszem,
prokuratura kilkakrotnie przedstawiała uregulowania prawne, zgodnie z którymi
nie ma podstaw prawnych do przejęcia przez Polskę ścigania karnego w sprawie
katastrofy ani też powołania wspólnego polsko-rosyjskiego zespołu śledczego. Ale
sami prokuratorzy przyznają, że bez problemu mogli uczestniczyć w czynnościach
śledczych podejmowanych przez Rosjan. – Polscy prokuratorzy brali udział na
terenie Federacji Rosyjskiej w wielu czynnościach procesowych związanych z
katastrofą samolotu Tu-154M nr boczny 101, które prowadzili prokuratorzy
Federacji Rosyjskiej, w tym m.in. uczestniczyli w przesłuchaniu kilku kluczowych
świadków zdarzenia (z możliwością zadawania pytań), uczestniczyli w procesowych
czynnościach identyfikacyjnych ofiar katastrofy oraz oględzinach przedmiotów
znalezionych na miejscu zdarzenia – wyjaśniał rzecznik NPW Zbigniew Rzepa.
Prokuratura jednak zastrzega, że śledczy nie mogli być wszędzie, ponieważ było
ich za mało.
– To jest żaden argument, że trzeba by wysłać 10-15 prokuratorów, aby mogli
uczestniczyć w wielu czynnościach procesowych – ocenia Kownacki. Zwraca uwagę,
że nie był to żaden większy problem logistyczny, aby szybko zorganizować taką
grupę prokuratorów.
– Zaniedbań jest więcej – stwierdza adwokat. Podkreśla, że nadal nie mamy
protokołów z sekcji zwłok, co jest podstawową kwestią dla większości tych
rodzin. – Nie ma protokołów z zamknięcia trumien, które sporządzał polski
konsulat w Moskwie. Prokuratura informuje, że oczekuje ich przesłania ze strony
służb konsularnych – mówi Kownacki. – Nie ma przepływu informacji między
konsulatem a prokuraturą.
– Nie zabezpieczono wraku, te działania pozbawiły nas bardzo poważnego dowodu w
sprawie – wskazuje na zaniedbania inny pełnomocnik rodzin ofiar mecenas Zbigniew
Cichoń. – Przez pół roku nie byliśmy w stanie wyegzekwować przykrycia tego wraku
– mówi Kownacki. Cichoń ocenia, że po prostu nie podejmowano należytych starań w
tym względzie, nie tylko przez prokuraturę, ale i czynniki rządowe.
Pełnomocnicy zwracają uwagę także na późne przysłanie wniosków o pomoc prawną
dotyczących np. przekazania nagrań rozmów kontroli lotów z lotniska Siewiernyj z
samolotem Ił-76 czy przekazania dokumentacji meteorologicznej i urządzeń
technicznych z lotniska. – Śledztwo jest dynamiczne, na początku nie mieliśmy
pełnej wiedzy, żeby formułować takie wnioski – tłumaczy prokurator Maksjan.
Prokuratura podkreśla, że szeroko informuje o postępach śledztwa, co nie jest
normalnie przyjęte. Szef wojskowej prokuratury Krzysztof Parulski ocenił, że
śledztwo jest "transparentne, na ile jest to możliwe". – W żadnym innym
postępowaniu nie ma tak, żeby prokuratura spotykała się z rodzinami i
informowała o postępowaniu – podkreślił Maksjan, przypominając o spotkaniu z
końca lipca.
– Było jedno spotkanie po ogromnych naciskach ze strony rodzin, żeby się odbyło
– wskazuje Kownacki. Zwraca jednak uwagę, że nie było ono udane, gdyż przekazane
wówczas informacje były bardzo ogólne. Nie była z nich zadowolona znaczna część
rodzin, inne podkreślały, że spotkanie "niczego nie wniosło".
W przeciwieństwie do prokuratury, która chociaż nieco uchyla drzwi, cywilna
komisja badająca okoliczności katastrofy pod kierownictwem Jerzego Millera,
szefa MSWiA, nie udziela praktycznie żadnych informacji dotyczących swoich prac.
– Do momentu opublikowania raportu z prac komisji nie udziela żadnych informacji
– podkreśla Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA, dodając, że są one prowadzone w
trybie niejawnym. Tymczasem Miller zapowiadał przedstawianie cząstkowych
raportów. Wstępny raport na temat katastrofy ogłosiła natomiast rosyjska strona.
Z prac prokuratury nie są zadowolone rodziny ofiar. Według Małgorzaty
Wassermann, postępowanie prokuratorskie prowadzone jest od samego początku w
sposób "zły i nieudolny". W jej ocenie, dowodem jest to, że po sześciu
miesiącach od katastrofy prokuratura nie dysponuje elementarnymi dowodami z tego
postępowania.
Córka zmarłego posła PiS uważa także, że polski rząd od wielu miesięcy nie
wykazuje zaangażowania w kwestii wyjaśnienia przyczyn katastrofy. – Ta
katastrofa jest zupełnie poza nimi. Nie wyobrażam sobie, aby w jakimkolwiek
innym kraju rząd mógł do tego dopuścić – powiedziała Wassermann.
Zenon Baranowski
