Emigracja wyzwaniem dla Kościołów wschodnich

Z ks. bp. Krzysztofem Nitkiewiczem, ordynariuszem diecezji sandomierskiej,
który przez wiele lat pracował w Watykańskiej Kongregacji ds. Kościołów
Wschodnich, rozmawia Małgorzata Bochenek

Jako podsekretarz watykańskiej Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich miał
Ekscelencja możliwość przyglądania się sytuacji chrześcijan w krajach Bliskiego
Wschodu oraz Europy Wschodniej. Co stanowi dziś największe wyzwania dla tych
katolickich wspólnot?

– Podobnie jak Kościół łaciński, Kościoły wschodnie muszą zmagać się z takim
problemem, jak na przykład postępujący sekularyzm. Jednak ich sytuacja jest o
wiele bardziej skomplikowana i często dramatyczna z innych powodów. Na Bliskim
Wschodzie maleje systematycznie liczba chrześcijan. Można mówić o swoistym
krwotoku, który niszczy tamtejsze wspólnoty. W Turcji, gdzie na początku
ubiegłego wieku chrześcijanie stanowili 20 procent mieszkańców, dzisiaj nie
przekraczają jednego procenta. Wielu z nich zostało zamęczonych, innych zmuszono
do emigracji. Pierwszą rzeczą, która uderza choćby na lotnisku w Teheranie, jest
widok całych rodzin z ogromnymi walizami. To chrześcijanie emigrujący z kraju, w
którym na ponad 70 milionów mieszkańców pozostało około 90 tysięcy wyznawców
Chrystusa, w tym 7 tysięcy katolików. Chrześcijanie masowo opuszczają także
Irak, Liban, Ziemię Świętą. Główną tego przyczyną jest brak poczucia
bezpieczeństwa wynikający z niestabilności politycznej i konfliktów zbrojnych. W
niektórych krajach o większości muzułmańskiej chrześcijanie doświadczają agresji
ze strony fundamentalistów religijnych i nie mają takich samych praw jak
wyznawcy Islamu. Są postrzegani jako "piąta kolumna" Zachodu. Znam wypadki w
Iraku, kiedy zamordowano chrześcijanina tylko dlatego, że sprzedawał płyty
kompaktowe z zachodnią muzyką. Nic więc dziwnego, iż wyznawcy Chrystusa
opuszczają swoją ojczyznę. W krajach Europy Wschodniej przyczyny emigracji mają
przede wszystkim podłoże ekonomiczne.
Postępująca emigracja chrześcijan z ich macierzystych regionów rodzi naturalnie
szereg problemów duszpasterskich. Trzeba zapewnić im właściwą opiekę zgodną z
ich obrządkiem i duchowością, bo przecież osiedlają się oni w krajach, w których
większość wiernych należy do Kościoła rzymskokatolickiego. Tylko gdzieniegdzie
na Zachodzie istnieją eparchie (diecezje) wschodniego obrządku.

Jakie przedsięwzięcia w związku z problemami Kościołów wschodnich podejmuje
Stolica Apostolska?

– Ojciec Święty razem z patriarchami katolickich Kościołów wschodnich, a jest
ich na Bliskim Wschodzie sześciu plus łaciński patriarcha Jerozolimy, podejmuje
różnorodne inicjatywy mające poprawić sytuację chrześcijan. Prowadzone są
działania na płaszczyźnie dyplomatycznej, a Papież stale apeluje o pokój i
dialog. Ogromną rolę odgrywa tzw. zbiórka na Grób Pański. Pieniądze ofiarowane
przez wiernych w Wielki Piątek, także w polskich świątyniach, przekazywane są na
rzecz chrześcijan żyjących w Izraelu, na obszarach Autonomii Palestyńskiej, w
Jordanii, Syrii, Libanie i Egipcie. Dzięki nim mogą funkcjonować szkoły,
szpitale, budowane są domy i oczywiście utrzymuje się miejsca święte. Inną formą
pomocy są pielgrzymki.
Stolica Apostolska troszczy się także o wiernych, którzy emigrowali na Zachód.
Potrzeba bowiem koordynacji działań pomiędzy macierzystymi Kościołami wschodnimi
oraz diecezjami obrządku łacińskiego.
U nas w Polsce nie ma jeszcze zbyt wielu chrześcijan, którzy emigrowali z
regionu Bliskiego Wschodu, są natomiast grekokatolicy z Ukrainy i Rumunii, są
Ormianie. Winniśmy traktować tych ludzi jako naszych braci w wierze i uszanować
ich zwyczaje oraz prawa. Trzeba przypomnieć, że obok Kodeksu Prawa Kanonicznego
dla Kościoła łacińskiego istnieje również zbiór norm wschodnich: Kodeks Kanonów
Kościołów Wschodnich. Nie możemy postrzegać katolicyzmu jako monolitu ani
twierdzić – co się nieraz zdarza – że nasz obrządek łaciński jest ważniejszy czy
lepszy od obrządków wschodnich. W przypadku katolickich Kościołów wschodnich
mamy te same dogmaty, uznajemy zwierzchnictwo i rolę Papieża, jednak sposób
wyrażania wiary nie jest monochromatyczny.

O czym tak naprawdę świadczą różnice między katolickimi Kościołami
wschodnimi? Chyba przede wszystkim przypominają o jedności w różnorodności?


– Przypominają, że Kościół rozwijał się w różnych kulturach i w różnych
okolicznościach historycznych. Ten proces zresztą trwa. Przesłanie Chrystusa
skierowane jest bowiem do ludzi na całym świecie i w każdej epoce. Różnorodność
wspólnot chrześcijańskiego Wschodu ukazuje uniwersalny charakter Kościoła i jego
bogactwo. I dlatego trzeba troszczyć się o to, aby nic z tego bogactwa nie
utracić.

W Watykanie rozpoczyna się dwutygodniowy Synod Biskupów dla Bliskiego
Wschodu. Jakie najważniejsze cele ma to spotkanie?

– Problematyka, którą zajmie się najbliższy synod, jest bardzo bogata i jego
prace przyniosą z pewnością liczne owoce. Jednym z nich jest już teraz zwrócenie
oczu świata na cierpienia chrześcijan w krajach Bliskiego Wschodu. Mam wrażenie,
że w Polsce za mało się o tym mówi, np. przy okazji misji naszych żołnierzy w
tamtym regionie. A przecież jesteśmy braćmi w Chrystusie.
Uczestnicy zgromadzenia specjalnego synodu biskupów będą się zastanawiali nad
tym, co trzeba uczynić, aby chrześcijańska obecność na Bliskim Wchodzie nie
zaginęła i pozostała żywa. Byłoby prawdziwą tragedią, gdyby w miejscach, które
widziały najważniejsze wydarzenia historii zbawienia oraz początki Kościoła,
jedynymi chrześcijanami byli obcokrajowcy udający się tam w celach
turystycznych, pielgrzymkowych oraz zarobkowych. Przyszłość chrześcijan na
Bliskim Wschodzie zależy nie tylko od sytuacji politycznej w regionie, ale i od
relacji pomiędzy różnymi Kościołami. Mają one bowiem charakter etniczny i
przynależność kościelna, uczestnictwo w nabożeństwach liturgicznych stanowią
element identyfikujący daną osobę jako członka konkretnej społeczności. Troska o
zachowanie w nienaruszonym stanie własnej tożsamości utrudnia niestety
współpracę pomiędzy poszczególnymi Kościołami. Stąd w temacie synodu umieszczony
został cytat z Dziejów Apostolskich oddający atmosferę, jaka panowała w
pierwszych wspólnotach chrześcijańskich: "Jeden duch i jedno serce ożywiały
wszystkich, którzy uwierzyli" (Ap 4, 32). Podczas synodu zostanie również
podjęta refleksja nad relacjami tych wspólnot z islamem. Patriarcha melchicki
Antiochii Grzegorz III powtarza często, że chrześcijanie na Bliskim Wschodzie
współżyją z islamem od 1400 lat, dzięki czemu znają go od środka. To jest
doskonały punkt wyjścia do polepszenia wzajemnych stosunków. Mieszkając na
obszarze zdominowanym przez islam, chrześcijanie należą bowiem pod wieloma
względami do kultury arabskiej. Istotną sprawą jest także podejście chrześcijan
Bliskiego Wschodu do wyznawców religii mojżeszowej i do Izraela. Konflikt
palestyńsko-izraelski wywołały bowiem uprzedzenia natury religijnej.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj