Bronimy praw rodziców
Z Pawłem Wolińskim, prezesem Zarządu Fundacji Mamy i Taty, rozmawia
Bogusław Rąpała
Dlaczego Fundacja Mamy i Taty wystąpiła w obronie minister Elżbiety
Radziszewskiej?
– Odejścia pani minister domagają się konkretne środowiska medialne, polityczne
i społeczne. W państwie demokratycznym wolność słowa oraz prawo rodziców do
wyboru wartości, w których chcą wychowywać swoje dziecko, są fundamentalne i
zagwarantowane w Konstytucji. Nauczyciel przekazuje nie tylko wiedzę, ale pełni
również funkcję wychowawcy. W szkole katolickiej, jak sama nazwa wskazuje,
wartości i normy, o których mówi Kościół katolicki, muszą być przestrzegane w
sposób szczególny. Dlatego jako Fundacja Mamy i Taty opowiedzieliśmy się po
stronie minister Radziszewskiej. Jeżeli niektóre środowiska domagają się, aby w
imię ochrony mniejszości zakwestionować wolność rodziców, to nie może być na to
zgody.
Sztucznie wykreowany problem posłużył do potężnego ataku na szkoły
katolickie, na ich autonomię w kwestii doboru nauczycieli.
– Jeżeli określenie "szkoła katolicka" ma cokolwiek znaczyć i ma kształtować
uczniów w duchu chrześcijańskim, to nie można zgadzać się na przyjęcie kogoś,
kto według nauki Kościoła grzeszy w sposób jawny, tzn. żyje z partnerem tej
samej płci, ponieważ zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego akty
homoseksualne są grzechem. Osoba, która sama nie przestrzega wartości
chrześcijańskich, nie może ich wpajać innym. Byłoby to postępowanie
antypedagogiczne. Przecież dla dzieci nauczyciel jest często wzorcem i
przewodnikiem. W takiej sytuacji należałoby być może postawić również pytanie,
czy zatrudnianie osób, które są zadeklarowanymi homoseksualistami i prezentują
swój światopogląd młodzieży, powinno być dopuszczalne również w szkole
publicznej.
Obecna dyskusja może stanowić zachętę dla osób, które już pracują w zawodzie
nauczyciela, do obnoszenia się ze swoją orientacją homoseksualną?
– Rzeczywiście, jest to próba promowania pewnego rodzaju zachowań, kiedy
przyznawanie się do homoseksualizmu będzie swego rodzaju "aktem odwagi" i
powodem do dumy. Ale z drugiej strony, jeżeli tak jest, to dlaczego
homoseksualista obraża się, kiedy ktoś powie o nim, że ma partnera, i z tego
powodu wybucha wielka medialna afera? Na tej samej zasadzie mógłbym się obrazić
za to, że ktoś mi powie, że mam żonę. Myślę, że Polska stoi na progu wojny
światopoglądowej, jeśli chodzi o ustalenie granic wolności. Rodzi się bowiem
pytanie, czy ochrona mniejszości homoseksualnych ma wyższą rangę od ochrony
reszty wartości konstytucyjnych, a w tym wypadku wartości chrześcijańskich.
Postulaty homoseksualnego lobby znajdują bardzo szeroki i niejednokrotnie
pozytywny odzew w większości środków społecznego przekazu.
– Mamy do czynienia ze świadomą grą niektórych mediów, polegającą na tym, żeby
punkt widzenia, który reprezentuje to środowisko, był cały czas obecny w debacie
publicznej. Ma to na celu przyzwyczajenie i znieczulenie opinii publicznej, aby
ta w końcu uznała argumenty środowisk homoseksualnych, w tym również postulat o
odwołanie minister Radziszewskiej, za słuszne. Skala nagonki medialnej jest
zupełnie nieadekwatna do tego, co się wydarzyło.
Te wydarzenia pokazują, że określone lobby chcą powtórzyć scenariusz
przetestowany na społeczeństwach zachodnich?
– W Hiszpanii, która nazywana jest krajem katolickim, parady homoseksualistów
gromadzą już blisko 2 mln osób. Bardzo ciekawy jest przykład Wielkiej Brytanii,
gdzie analogiczne ograniczenie wolności słowa dotyczy już urzędników na
najniższych szczeblach lub działaczy społecznych, samorządowych czy religijnych.
Wyrażenie odrębnego zdania lub sprzeciwu wobec adopcji dzieci przez pary
homoseksualne może tam prowadzić na przykład do utraty pracy. To przeczy
wolności słowa i demokracji. W Europie Zachodniej głośny był również swego czasu
problem związany z programami edukacji seksualnej w szkołach. Treści tych lekcji
przedstawiały zjawisko homoseksualizmu w sposób zideologizowany jako coś
atrakcyjnego i pozytywnego dla młodzieży, co budziło zrozumiały sprzeciw ze
strony rodziców.
Jak społeczeństwo katolickie może się bronić przed takimi tendencjami?
– Bardzo ważne jest, aby pokazywać, dokąd prowadzi droga, którą proponują
homoseksualiści w Polsce. Trzeba uświadamiać opinii publicznej, co kryje się za
zgłaszanymi przez nich hasłami i postulatami. A więc objaśniać, co to znaczy, że
Polska powinna zalegalizować związki partnerskie. Zaraz bowiem potem pojawia się
postulat zrównania ich z małżeństwami, co z kolei otwiera drogę do adopcji
dzieci. Pojawia się też postulat zakazania wszelkiej krytyki wobec tych
środowisk i ustanowienia odpowiedniego przepisu w kodeksie karnym, który
umożliwiałby pociągnięcie do odpowiedzialności karnej za tzw. mowę nienawiści.
Wciąż podnoszone są żądania wprowadzenia w ramach tzw. edukacji seksualnej w
szkołach treści promujących postawy i zachowania homoseksualne. W konsekwencji
prowadzi to do walki z Kościołem katolickim, który zdecydowanie przeciwstawia
się ideologii homoseksualnej, oraz walki z innymi wyznaniami chrześcijańskimi.
Dziękuję za rozmowę.
