Rosyjski urzędnik: Pomińmy XX wiek
Wypowiedź dr. Władisława Kononowa, historyka, autora przewodnika
historycznego po ziemi smoleńskiej, naczelnika Wydziału Polityki Informacyjnej i
Komunikacji Społecznej Administracji Obwodu Smoleńskiego
Historia naszego miasta liczy ponad tysiąc lat, a dokładnie 1150 lat minie w
2013 roku. Wzmianki historyczne sięgają już 863 roku i również historia
wzajemnych relacji naszej smoleńskiej ziemi z Polską ma nie 10, nie 20 i nie 100
lat. Te stosunki zaczęły się o wiele wcześniej niż w XVII wieku, jeszcze za
czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego podczas bitwy grunwaldzkiej. Wiem, że w
tym roku obchodziliście 600-lecie tej bitwy i odbywały się u was wielkie
uroczystości z tej okazji. A przecież nasze pułki smoleńskie walczyły tam razem
ramię w ramię z waszymi polskimi pułkami i wspólnie stawiały opór zakonowi
krzyżackiemu nadciągającemu z zachodu.
Ta historia ma wprawdzie wiele wersji, ale według historyka współczesnego Janowi
Długoszowi, to właśnie smoleńskie pułki dały przykład i przesądziły o
zwycięstwie w bitwie pod Grunwaldem. To były pułki z samego Smoleńska, z
Rosławia i z Orszy, czyli wszystkich trzech miast ówczesnego Księstwa
Smoleńskiego.
Oddzielne karty w historii wzajemnych stosunków Rosji z Polską rzeczywiście
zajmuje XVII wiek. Dla nas, jak sami wiecie, to okres Smuty. Według rosyjskiej
historiografii początek XVII wieku w Rosji nazywa się Wielką Smutą [mowa o
latach 1598-1613, okresie walki o tron carski, przewrotów i krwawych zamachów,
wojny z Rzeczypospolitą i Szwecją – przyp. red.]. Smoleńsk odegrał wtedy wielką
rolę w zachowaniu rosyjskiego państwa. Teraz właśnie przypada równe 400 lat od
słynnego oblężenia Smoleńska w latach 1609-1611, oblężenia wojsk polskich pod
wodzą polskiego króla Zygmunta III Wazy. Trwało ono dwadzieścia miesięcy i
zakończyło się kapitulacją Smoleńska.
Zatrzymanie wojsk polskich na 20 miesięcy podczas oblężenia, inaczej mówiąc,
obrona Smoleńska, została upamiętniona budową Soboru Uspienskiego. Umieszczono w
nim tablicę pamiątkową związaną z tym wydarzeniem.
Trzeba przyznać, że z tamtego czasu pozostało u nas bardzo dużo zabytków.
Wystarczy pójść do Ogrodu Łopatinskiego, w samym centrum – to tu znajduje się
sławna Królewska Twierdza, cytadela, wybudowana przez Polaków specjalnie dla
króla Zygmunta III. Mieszkał on w tej twierdzy. Ten zabytek zachował się do dziś
i według naszej opinii – jest przykładem wybitnej budowli obronnej z początku
XVII wieku. My wtedy budowaliśmy jeszcze zwykłe mury, a Polska i Europa budowały
już bastiony. To był krok naprzód w sztuce wojennej.
Następnie Rosja doświadczyła wojny smoleńskiej, dla nas nieudanej. Wreszcie 1654
rok – wejście wojsk cara Aleksieja I Michajłowicza do Smoleńska i ostateczne
przyłączenie Smoleńska do Moskwy.
Kiedy mówi się o wzajemnych stosunkach Rosji i Polski, to – nie wiedzieć czemu –
wspomina się XX wiek – Katyń i teraz katastrofę samolotu. A u nas, w odległości
około 100 km od Smoleńska, jest miejscowość Andruszów i tam znajduje się
wspaniały pomnik. Ten monument postawiono na cześć wiecznej przyjaźni Rosji i
Polski. Z tego, co wiem, a wiem to na pewno, ostatni Polak był tam 20 lat temu.
Bardzo zachęcam, aby tam też pojechać. Właśnie do Andruszowa – tam był zawarty
rozejm pomiędzy Rosją i Polską [chodzi o pokój andruszowski z 1667 roku, kiedy
województwo smoleńskie przeszło do Rosji – przyp. red.]. Tam znajdowała się
ambasada naszego ministra Atanazego Ordina-Naszczokina i zawarto wieczysty
pokój. To znaczy, że jest to miejsce w planie historycznym nie mniej znamienne.
Następnie był oczywiście XVIII wiek i trudne wzajemne stosunki, rozbiory Polski.
Nasza granica oczywiście znacznie przesunęła się na zachód w wyniku trzech
rozbiorów. Potem nastał wiek XIX, z licznymi powstaniami polskimi i ich
stłumieniem przez imperatorską politykę carskiej Rosji. W końcu przyszedł wiek
XX, który przyniósł to, co przyniósł. Ale moim zdaniem, bardziej nawet jako
historyka niż urzędnika rosyjskiego, akcentowanie i stawianie na czele tylko
wieku XX jest niecałkiem prawidłowe i słuszne.
W rzeczywistości Polskę i Rosję łączy ponadtysiącletnia historia, w której było
wszystko, dosłownie wszystko. I dobre sąsiedztwo, i liczne wojny, niewinni i
winni. Dlatego też, wracając do tego, co znaczy dla nas Katyń i katastrofa
samolotu. Katyń to oczywiście, bez wątpienia, tragedia, którą rosyjski rząd już
odpowiednio ocenił.
A co się tyczy katastrofy samolotu, to z historycznego punktu widzenia należy
jeszcze wniknąć w sens tej tragedii. Oczywiście, to wielki dramat, ponieważ
zabrał życie prawie stu osobom, w tym prezydentowi Polski, ale nie jest to
powód, aby zaostrzać wzajemne stosunki między naszymi krajami. Wiemy, że w tym
roku przypada 70. rocznica Katynia. Już pod koniec ubiegłego roku do
administracji obwodu smoleńskiego zwróciło się kilku przedstawicieli firm
turystycznych z Polski, którzy wskazywali, że przeżyjemy w związku z tą rocznicą
prawdziwy boom turystyczny. Nasze biura podróży zajmowały się obsługą przyszłych
gości, słyszałem, że planowanych było 20 tysięcy wizyt polskich obywateli… Ale
to wszystko oczywiście miało miejsce przed katastrofą lotniczą.
Teraz oczekujemy propozycji od polskiej strony w sprawie upamiętnienia
katastrofy, ponieważ zginęli Polacy, obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, i nie
byłoby to całkiem w porządku, jeśliby tą kwestią zajmowali się tylko sami
Rosjanie. Myślę, że w niedługim czasie zostanie podjęta jakaś wspólna decyzja o
ogłoszeniu międzynarodowego konkursu na pomnik albo kaplicę ku pamięci poległych
w katastrofie. Mam nadzieję, że na rocznicę tej tragedii będziemy mogli
uroczyście odsłonić taki monument.
not. PF
