Zatrzymać czerwoną dyktaturę
Przedstawiciele Kościoła w Wenezueli, który od lat jest przedmiotem ucisku
i nagonki ze strony władz, zaapelowali do wiernych o wzięcie udziału w wyborach
parlamentarnych. Odbędą się one w najbliższą niedzielę i są nadzieją dla
opozycji, która liczy na przełamanie neomarksistowskiej dyktatury Hugo Chaveza.
Czy jednak faktycznie przyczynią się do zwrotu na monopolitycznej scenie?
Ksiądz arcybiskup Roberto Lückert León z Coro w liście pasterskim podkreślił
konieczność dokonania zmian w rządzie, a tym samym podjęcia walki z "chorobami
toczącymi wenezuelską demokrację: z korupcją, brakiem administracyjnej
ciągłości, politycznym protekcjonizmem, nadmiernymi wydatkami i moralną
degradacją państwowych struktur i instytucji". "Kościół nie może pozostać
obojętny wobec historycznych problemów narodu, kiedy wartości i prawa człowieka
oraz społeczeństwa są poważnie zagrożone", stwierdził. Ksiądz arcybiskup
przestrzegł również przed nasilającą się przemocą i wyraził ubolewanie nad
rosnącą liczbą młodych, którzy masowo wyjeżdżają z kraju. Trzeba wspomnieć, że w
Caracas w ostatnim czasie odnotowano ponaddziesięciokrotny wzrost zabójstw, a
gospodarcza ruina kraju jest od dawna faktem – i to niebywałym, wziąwszy pod
uwagę znajdujące się tam bogate złoża ropy naftowej.
W podobnym tonie wypowiada się ks. kard. Jorge Urosa Savino, arcybiskup Caracas,
który w dokumencie "Wybory i pokój" zaapelował o bezwzględny udział w
niedzielnych wyborach. Jak zauważył, obecna sytuacja jest przełomowa, więc "nikt
nie może wstrzymać się od głosowania". Jego zdaniem, wybory otwierają szansę, by
w Zgromadzeniu Narodowym, liczącym 165 deputowanych, znaleźli się
przedstawiciele nie tylko jednej partii, ale całego narodu. "Wolne i odwołujące
się do sumienia głosowanie jest chrześcijańskim prawem i obowiązkiem" –
przypomniał. Dodał też, że ugruntowanie w Wenezueli systemu
marksistowsko-leninowskiego doprowadzi do tragedii: "Mamy przykład tego, co
dzieje się na Kubie, tego, co dzieje się w Korei Północnej. Nie chcemy
komunizmu, gdyż sprzeciwia się on prawom, które mamy zagwarantowane w
konstytucji, i zniewala życie człowieka".
Kolejnym głosem nawołującym do skorzystania z prawa wyborczego jest stanowisko
Krajowej Rady Świeckich. W wydanym przez nią oświadczeniu czytamy m.in.: "Musimy
pamiętać, że Kościół niezmiennie odrzuca wszelkie totalitarne i ateistyczne
ideologie związane z komunizmem czasów nowożytnych". Sygnatariusze listu
podkreślają, że prawdziwa demokracja wymaga "aktywnego przyjęcia wartości, jak
godność osoby ludzkiej, szacunek dla jej praw czy dobro wspólne; winny one
stanowić główne cele i kryteria życia publicznego".
Czy Wenezuelczycy (w 98 proc. reprezentujący katolicyzm) posłuchają apelów
Kościoła i w niedzielę wrzucą kartę do urny wyborczej, to jedna sprawa. Ale czy
głosy zostaną właściwie policzone, to już inna kwestia. A jeszcze inną sprawą
jest sama świadomość tamtejszych mieszkańców, od lat poddawanych komunistycznej
indoktrynacji. Przypomnijmy, że dyktatorski reżim budujący tzw. socjalizm XXI w.
trwa w kraju już od 1998 r., czyli od czasu, kiedy Hugo Chavez "przykuł się" do
prezydenckiego fotela.
Anna Paliczka
