ONZ i walka z biedą
Prezydent USA Barack Obama wezwał do poszukiwania nowych dróg walki z
ubóstwem w ramach rozpoczynającego się w Nowym Jorku szczytu ONZ. W spotkaniu
Narodów Zjednoczonych uczestniczą 192 kraje. Głównym problemem obecnego szczytu
ma być kwestia wypełnienia tzw. Milenijnych Celów Rozwoju (MDG), czyli m.in.
właśnie walki z ubóstwem na świecie.
Podczas poprzednich szczytów ustalono, że Milenijne Cele Rozwoju zostaną
wypełnione do roku 2015. Jak podkreślają władze ONZ, do tej pory udało się
zrealizować tylko niewielki procent z nich. Sekretarz generalny organizacji Ban
Ki-moon ze smutkiem stwierdził, że kiedy tylko gasną światła kamer, światowi
mocodawcy zapominają o problemie, jakim jest ubóstwo. Dodał, że w związku z tym,
iż do wypełnienia milenijnych celów zostało zaledwie pięć lat, nie można
dopuścić do tego, aby taka sytuacja się powtórzyła. – Od dziś do 2015 roku
musimy być pewni, że wszystkie nasze obietnice zostaną spełnione. Konsekwencje
dotychczasowego robienia odwrotnie są naprawdę głębokie – śmierć, choroby i
rozpacz – powiedział Ban Ki-moon.
Każdy z przywódców największych państw na świecie przybył na szczyt w Nowym
Jorku z własną receptą na rozwiązanie problemów najbiedniejszych. Prezydent
Stanów Zjednoczonych Barack Obama w swoim stylu mówił o bezwzględnej
konieczności stałego rozwoju najbiedniejszych krajów. Stwierdził, że USA będą w
dalszym ciągu inwestowały w te programy rozwojowe, które przynoszą największe
korzyści, a także – co wyjątkowo ciekawe – także w te, które się nie sprawdziły.
– Moja narodowa strategia bezpieczeństwa uznaje rozwój nie tylko za imperatyw
moralny, ale także za imperatyw strategiczny i ekonomiczny – stwierdził Obama.
Także premier Chin Wen Jiabao przyznał rację szefowi Białego Domu, podkreślając,
że doprowadzenie do sytuacji, w których rozwijające się kraje będą mogły cieszyć
się stałym, zrównoważonym, dodatnim rozwojem gospodarczym, jest jednym z
priorytetów nowojorskiego spotkania.
Takim pomysłom niezbyt chętna jest Wielka Brytania. Szef brytyjskiej dyplomacji
Nick Clegg wypowiadał się zdecydowanie bardziej krytycznie o celach, jakie
stawiają sobie liderzy ONZ. – Pojawiają się pewne pytania: dlaczego w czasach,
kiedy wielu ludzi w swoich domach musi mierzyć się z dużymi wyzwaniami w kwestii
swoich wydatków i płac, my chcemy nasilać naszą pomoc dla ludzi w innych
krajach? – mówił Clegg. Z drugiej strony zauważył, że w związku z tym, iż są to
cele, których jego kraj podjął się już wcześniej, to nie ma mowy o jakimkolwiek
wycofywaniu się z nich.
Na marginesie obrad rozwojowych toczą się także rozmowy dotyczące wielu
pobocznych kwestii. Chodzi m.in. o rozmowy pokojowe pomiędzy Izraelem a
Palestyną oraz o kwestię rozbrojenia nuklearnego.
