Fala dotarła do Warszawy
Sztaby kryzysowe, straż pożarna w stanie gotowości, monitorowane wały i
zabezpieczane najbardziej newralgiczne odcinki – tak wyglądała ostatnia doba na
Mazowszu. Na szczęście w Warszawie, do której fala wezbraniowa dotarła wczoraj,
woda była niższa, niż zapowiadali meteorolodzy, i nie przekroczyła spodziewanych
670 centymetrów.
Przygotowania na przyjęcie fali kulminacyjnej w stolicy trwały kilka dni, a w
gminach, przez które przechodzi woda, wprowadzono alarmy powodziowe. Tylko w
okolicach Portu Praskiego położono ponad 20 tys. worków z piaskiem. Jak
zapewniają służby miejskie, w gotowości stale jest ponad 180 tys. kolejnych
worków. Wydłużona fala powodziowa o długości około stu kilometrów w Warszawie
tylko nieznacznie o sześć centymetrów przekroczyła stan alarmowy (650 cm). Woda
była wprawdzie o metr niższa niż podczas wcześniejszych powodzi, ale policja
ostrzega przed wchodzeniem na mocno nasiąknięte wały i brzegi rzeki, istnieje
bowiem ryzyko ich oberwania.
Fala wezbraniowa powinna opuścić stolicę jutro. Po Warszawie na jej przyjęcie
przygotowuje się Płock. Tu fala wezbraniowa spodziewana jest dzisiaj wieczorem.
W Dobrzykowie i Świniarach, gdzie Wisła podczas majowej powodzi przerwała wały,
trwało zabezpieczanie tego, co udało się do tej pory odbudować. Wyrwy
zabezpieczono, zabudowując je metalowymi płotami. I – zdaniem strażaków –
właśnie te miejsca mogą być najbardziej zagrożone przerwaniem, dlatego zostały
dodatkowo umocnione folią i workami z piaskiem. Stan alarmowy w Płocku może
zostać przekroczony o 130 centymetrów.
Alarm powodziowy obowiązuje w gminach: Wyszogród, Mała Wieś, Bodzanów, Słupno,
Nowy Duninów oraz Gąbin i Słubice. Spodziewane są przesiąki, ale zdaniem Iwetty
Biały, rzecznika wojewody mazowieckiego, miejsca te można zabezpieczyć i nie to
jest najgroźniejsze. Najbardziej niebezpieczne jest przerwanie wałów. Wprawdzie
na chwilę obecną nie ma zagrożenia powodzią, ale na wszelki wypadek wszystkie
służby zostały postawione w stan gotowości. Niebezpieczne są także mniejsze
rzeki, jak chociażby Pilica, która podtopiła kilkanaście gospodarstw na południu
Mazowsza. Fala wezbraniowa na Wiśle przesuwa się na północ. Na jej przyjęcie od
strony Mazowsza przygotowany jest zbiornik przed zaporą na Wiśle we Włocławku.
Według prognoz Rejonowego Zarządu Gospodarki Wodnej we Włocławku, fala
kulminacyjna może dotrzeć do zapory w nocy. Planowany zrzut wody będzie dwa razy
większy niż zazwyczaj i przekroczy 4 tys. m sześc. na sekundę. Będzie to jednak
półtora tys. m sześc. mniej niż podczas największych tegorocznych powodzi. Z
powodu wzrostu poziomu wód stan alarmowy ogłoszono także w Toruniu.
Z kolei stabilizuje się sytuacja na południu Polski. Na małopolskich rzekach
wraca już do normy. Wczoraj alarm powodziowy obowiązywał tylko w dwóch miejscach
na Wiśle – w Jawiszowicach i na Szreniawie w Biskupicach. Z powodu powodzi
zamknięty został most kolejowy na rzece Skawie, znajdujący się na szlaku
Stryszów – Skawce (trasa Kraków – Zakopane). Jak poinformowała "Nasz Dziennik"
Joanna Sieradzka, rzecznik prasowy wojewody małopolskiego, z tego tytułu mogą
wystąpić utrudnienia w ruchu pociągów. – Pociągi spółki Intercity będą kończyć
oraz zaczynać bieg na stacji Kraków Płaszów. Z Krakowa do Zakopanego dla
pasażerów zorganizowano zastępczą komunikację autobusową. Dla pociągów spółki
Przewozy Regionalne zorganizowano zastępczą komunikację autobusową na odcinku
Stryszów – Skawce – wyjaśniła Joanna Sieradzka.
Sytuacja na rzekach Podkarpacia na tyle się ustabilizowała, że odwołano alarmy
powodziowe w nadwiślańskich gminach. Podobnie na Lubelszczyźnie mimo nadal
przekroczonych stanów alarmowych nie było niebezpieczeństwa przelania się wody
przez korony wałów.
Mariusz Kamieniecki
