Kłopotliwe nazwiska na pomniku w Gorajcu

Na pomniku w Gorajcu w powiecie lubaczowskim obok nazwisk cywilów
rozstrzelanych 6 kwietnia 1945 r. przez batalion operacyjny Korpusu
Bezpieczeństwa Wewnętrznego znalazło się kilka nazwisk działaczy
banderowskich, którzy pacyfikowali okoliczne wsie. Jak powiedział
„Naszemu Dziennikowi” Mieczysław Samborski, badacz stosunków
polsko-ukraińskich, który analizuje inskrypcje, na tablicy w Gorajcu
umieszczono same nazwiska w języku ukraińskim bez pseudonimów, co
znacznie utrudnia ich weryfikację.

Może się bowiem okazać,
że w jednej miejscowości jest nawet kilka nazwisk z tym samym imieniem.
Niewykluczone jednak, że wszystkie te działania są celowe – mają zamazać
rzeczywisty obraz. – Wszystko wskazuje na to, że spośród wymienionych
na tablicy do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej
Powstańczej Armii należało co najmniej pięć osób. Dwie z nich:
Łebedowycz Adrian i Rebizant Stepan, należały do OUN, a trzy: Kordupel
Andrij ps. „Bystryj”, Pyłypiwśkyj Teodor ps. „Żburłaj” i Fil Iwan ps.
„Jarycz”, do UPA – wyjaśnia Samborski. Jego zdaniem, taki pomnik w ogóle
nie powinien powstać, więc tym bardziej dziwi, że odpowiednie organy
wyraziły na to zgodę. – Wybudowanie pomnika w Gorajcu jest w ogóle
wielkim skandalem, ponieważ to właśnie tam zostały utworzone i
dokonywały licznych zbrodni Sotnie Szpontaka. Nie wolno stawiać pomnika w
mateczniku OUN i UPA. Dla nacjonalistów ukraińskich będzie to bowiem
kolejne symboliczne miejsce do oddawania czci zbrodniarzom – tłumaczy
Samborski. Suchej nitki na działaniach Rady Ochrony Pamięci Walk i
Męczeństwa nie pozostawia też Andrzej Zapałowski, prezes Polskiego
Towarzystwa Historycznego Oddział w Przemyślu i były eurodeputowany. W
jego ocenie, gorszący jest fakt, że pod przykrywką ofiar cywilnych
Związek Ukraińców w Polsce w dalszym ciągu lansuje ideologię banderowską
i honoruje z imienia i nazwiska osoby, które mordowały Polaków, a
polskie instytucje, które mają stać na straży prawdy historycznej, ze
spokojem się temu przyglądają, a wręcz w tym pomagają. Dlatego przemyski
oddział Polskiego Towarzystwa Historycznego nie zamierza milczeć w tej
sprawie i zapowiada skierowanie protestu do Rady Ochrony Pamięci Walk i
Męczeństwa. – Ten pomnik jest przykładem, w jaki sposób Związek
Ukraińców w Polsce próbuje szydzić z państwa polskiego – oburza się
prezes Zapałowski. Jego zdaniem, potwierdzają się pewne działania z
przeszłości, kiedy Związek Ukraińców w Polsce kilkakrotnie wprowadził w
błąd śp. Andrzeja Przewoźnika, a teraz usiłuje te same metody stosować
wobec nowego szefa ROPWiM. – Taką metodę zastosowano przy pomniku w
Gorajcu: częściowe uzgodnienia, ale nie do końca, oczywiście nazwiska
wyłącznie w języku ukraińskim i przemycenie wśród ofiar cywilnych
członków UPA i OUN odpowiedzialnych za mordowanie polskiej ludności. W
złym świetle stawia to nie tylko przemyski oddział Związku Ukraińców w
Polsce, który był odpowiedzialny za budowę tego pomnika, ale także
polskie władze, które zgodziły się na jego budowę, nie do końca pilnując
procedur, co pozwoliło na przemycenie nazwisk, które tam nie powinny
się znaleźć – uważa Andrzej Zapałowski. Adam Siwek, naczelnik Wydziału
Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, powiedział „Naszemu
Dziennikowi”, że owszem, Rada odrzuciła kilka nazwisk z listy
przedstawionej przez Ukraińców, ale w związku z tym, że lista nazwisk,
które znalazły się na tablicy, nie była znana do samego końca, nie
została ostatecznie zweryfikowana.

Mariusz Kamieniecki

drukuj