Oś Berlin – Moskwa
23 sierpnia 1939 r. dwa totalitarne mocarstwa: Niemcy zwane III Rzeszą oraz
Rosja zwana Związkiem Sowieckim, podpisały międzynarodowy traktat wymierzony w
pierwszej kolejności w Polskę, a następnie w Europę. Sygnatariuszami tego
traktatu byli premier rządu sowieckiego i zarazem jego minister spraw
zagranicznych Wiaczesław Mołotow oraz minister spraw zagranicznych Niemiec
Joachim von Ribbentrop. Jednak faktycznymi autorami traktatu z 23 sierpnia byli
oczywiście dwaj dyktatorzy-ludobójcy Hitler i Stalin. To właśnie w zawarciu tego
traktatu leży geneza wybuchu II wojny światowej, a zbrodniczą współwinę – nie
współodpowiedzialność, ale współwinę (!) – za jej rozpętanie ponoszą zarówno
Niemcy, jak i Rosja.
Zbiór wypowiedzi premiera i dyktatora Rosji, znany jako "Testament Lenina",
głosił, że "Przeciwko Polsce możemy zawsze zjednoczyć cały naród rosyjski, a
nawet sprzymierzyć się z Niemcami (…). Wszędzie Niemcy są naszymi pomocnikami
i sprzymierzeńcami. Chwilowo nasze interesy są wspólne. Rozdzielą się one i
Niemcy staną się naszymi wrogami w dniu, kiedy zechcemy się przekonać, czy na
zgliszczach starej Europy powstanie nowa hegemonia germańska, czy też
komunistyczny związek europejski".
Marszałek Józef Piłsudski – oj ciec polskiej wolności i wielki polityczny
wizjoner, przestrzegał wielokrotnie, że Niemcy i Rosja mogą się ponownie dogadać
pomiędzy sobą przeciwko Polsce, tak jak bywało to już wielokrotnie w
przeszłości, i przewidywał wręcz możliwość IV rozbioru Polski. Dalekosiężne
plany Rosji sowieckiej od 1917 r. aż do upadku Związku Sowieckiego w 1991 r.
przewidywały zdobycie lub opanowanie całej Europy i wprowadzenie wszędzie
systemu komunistycznego. Moskiewski Kreml miał być nie tylko centrum komunizmu
jako ideologii, ale zarazem politycznym centrum Europy. Na przełomie 1938 i 1939
roku Stalin sformułował w ścisłym kierownictwie Politbiura partii bolszewickiej
dalekosiężny plan wywołania II wojny światowej. Plan Stalina zakładał w
pierwszej fazie wspólną agresję Rosji i Niemiec na Polskę, a następnie podział
Europy na strefy wpływów pomiędzy III Rzeszę a ZSRS. To z kolei miało wplątać
Niemcy w konflikt z Francją i Wielką Brytanią. II wojna światowa toczyłaby się
na Zachodzie bez udziału Rosji, przeciwnicy by się wzajemnie wykrwawili. Na
osłabionego zwycięzcę, ktokolwiek by nim został, uderzyłaby Rosja i zajęła całą
Europę aż po Atlantyk.
Plan był prosty, wręcz diaboliczny, zakładał wielomilionowe straty w ludziach po
obu walczących stronach i wyniszczenie Zachodu.
Co więcej, Rosja po raz pierwszy w historii posłużyła się wtedy energetycznym
szantażem: ropą naftową. Oto Hitler w kilka lat zbudował potęgę Wehrmachtu i
Luftwaffe. Tysiące czołgów, samochodów, bombowce, myśliwce, a także okręty
wojenne i łodzie podwodne – wszystko to byłoby bezużytecznym szmelcem bez
benzyny i ropy naftowej. Dyktator z Kremla znakomicie się orientował, iż III
Rzesza ma minimalne zapasy strategiczne ropy i benzyny, nie posiadając dostępu
do źródeł ropy na Środkowym Wschodzie, bo te były pod kontrolą Wielkiej
Brytanii. Pozostawała Rosja, która uzależniła w ten sposób agresora,
uruchamiając jego plany podboju. Tak więc w ciągu kilku miesięcy 1939 roku
doszło do sojuszu Niemiec i Rosji. Był to najbardziej zbrodniczy sojusz
polityczny nie tylko w XX wieku, ale w dziejach świata. Po podpisaniu paktu,
około północy, sowiecki dyktator pił szampana za zdrowie swojego "przyjaciela
Führera Niemiec".
Obaj "koledzy" ludobójcy nie żyją. Po Hitlerze nie ma nawet śladu. Natomiast
monumentalny sarkofag-grób Stalina znajduje się w najbardziej honorowym i
prestiżowym miejscu Rosji – pod murem Kremla na placu Czerwonym w Moskwie.
Tysiące Rosjan oddają codziennie krwawemu tyranowi cześć i składają kwiaty na
jego grobie nawet teraz, po ujawnieniu jego zbrodni! Hołd Stalinowi oddawał też
wielokrotnie już w XXI wieku Władimir Putin – prezydent, premier i generał KGB w
jednej osobie. To powinno nie tylko Polakom dawać wiele do myślenia. W
szczególności prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu i premierowi Donaldowi
Tuskowi, którzy od 10 kwietnia 2010 roku szermują intensywnie osławionym
pojęciem "pojednania z Rosją". Pojednanie jest rzeczą dobrą i pożyteczną, ale
pojednanie nie może być celem samym w sobie. Celem samym w sobie jest
bezpieczeństwo i polska racja stanu. Natomiast jednostronne pojednanie
proklamowane przez Komorowskiego i Tuska służy jedynie Moskwie.
Józef Szaniawski
