Tablica nie jest na miarę oczekiwań
Z ks. prof. dr. hab. Pawłem Bortkiewiczem, etykiem, prodziekanem Wydziału
Teologicznego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, jednym z sygnatariuszy
listu Komitetu Społecznego w sprawie budowy pomnika przed Pałacem Prezydenckim,
rozmawia Paulina Jarosińska
W czym należy upatrywać źródeł ruchu społecznego, który zawiązał się wokół
godnego upamiętnienia przed Pałacem Prezydenckim ofiar katastrofy smoleńskiej?
– Rzeczywiście istnieje już bardzo wiele ruchów, czy to wcześniejszych, jak
Solidarni 2010, czy tych ostatnio powstałych, pragnących godnego upamiętnienia
ofiar tragedii. Myślę, że jest to pewna reakcja społeczna na zawinioną
indolencję władz państwowych. Trzeba bardzo jednoznacznie powiedzieć, że mijają
cztery miesiące od katastrofy, a tym czterem miesiącom towarzyszą – moim zdaniem
– dwie kwestie. Po pierwsze – uporczywe zacieranie pamięci o osobach poległych w
tej katastrofie. Przede wszystkim mam tu na myśli prezydenta Lecha Kaczyńskiego,
ale nie tylko. "Nasz Dziennik" zauważył, że na Apelu Poległych 15 sierpnia nie
odczytano nazwisk generałów, którzy zginęli w Smoleńsku. To służy zacieraniu
pamięci i tworzeniu zbiorowej amnezji dotyczącej elity, która poległa 10
kwietnia. Druga sprawa to taka, że rząd polski wykazuje nie tylko brak działań i
niemożność w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy, ale również nagminnie
oszukuje społeczeństwo. Mam tu na myśli wypowiedzi m.in. pani minister zdrowia o
udziale polskich patomorfologów przy sekcji zwłok czy wypowiedzi na temat zdjęć
satelitarnych. Chodzi głównie o to, że obywatele nie otrzymują prawdziwego
przekazu. Są wprowadzani w błąd, a skoro dokonuje się to mocą oficjalnych
orzeczeń władzy państwowej, należy mówić wprost o okłamywaniu. Reasumując: to
właśnie niejasny przekaz w kwestii wyjaśniania przyczyn katastrofy i próba
zacierania pamięci o ofiarach determinują wzrost zainteresowania i zaangażowania
społeczeństwa w ocalenie pamięci i znalezienie przyczyn wydarzenia z 10
kwietnia. W reakcji społeczeństwa na działania władz państwowych upatruję
przyczynę mnogości konkretnych inicjatyw.
Dlaczego Ksiądz Profesor podpisał się pod listem Komitetu Społecznego w
sprawie budowy pomnika przed Pałacem Prezydenckim?
– Bardzo sobie cenię inicjatywę Komitetu Społecznego w sprawie budowy pomnika
upamiętniającego ofiary katastrofy. Ten pomnik może i powinien być zapisem
pamięci i tajemnicy wydarzeń 10 kwietnia. Ta wielka katastrofa w tajemniczy
sposób nabrała również dla mnie wymiaru osobistego. Jeśli tylko mogę wnieść tak
skromny wkład, jakim jest udzielenie poparcia tej konkretnej inicjatywie, jeśli
tylko będę mógł jeszcze jakoś inaczej ją wesprzeć, bez wahania to uczynię. Jest
to dla mnie zupełnie naturalny odruch serca, coś tak oczywistego, że nawet
trudno teraz formułować jakieś rozbudowane argumentacje.
Jak ocenia Ksiądz Profesor brak konsultacji ze społeczeństwem co do treści,
formy i czasu wmontowania tablicy smoleńskiej na ścianie Pałacu Prezydenckiego?
– Temat konsultacji jest bardzo ważny i należy go poruszać. Zacząłbym jednak od
pochylenia się nad dalszą perspektywą. Od 3 sierpnia żyjemy w atmosferze
przeniesienia krzyża. Nawet to porozumienie zawarte przez kurię, Kancelarię
Prezydenta i harcerzy jest dość specyficzne. Krzyż nie jest własnością tych
instytucji. Stał się on własnością Narodu Polskiego. To porozumienie nie objęło
społeczeństwa. To pokazuje, że problem dialogu społecznego wokół tych spraw nie
istnieje dla obecnej elity politycznej. Zakładając nawet dobre intencje
prezydenta, jeśli chciał on tablicą odpowiedzieć na pewne oczekiwania społeczne,
to odpowiednie w tym miejscu wydawałyby się konsultacje z rodzinami ofiar i
stowarzyszeniami zaangażowanymi w inicjatywę upamiętnienia tragedii. Jedyną
osobą, z którą prowadzone były konsultacje, była stołeczna konserwator zabytków.
Należy przypominać, kto zginął w tej katastrofie – zginęła elita polityczna na
czele z urzędującym prezydentem, generałowie, przedstawiciele wszystkich opcji
politycznych. Tablica nie jest na miarę oczekiwań, ponieważ z żadnym
przedstawicielem zainteresowanych środowisk nie rozmawiano. Ta tablica nie jest
na miarę oczekiwań społeczeństwa. Jak zauważyły niektóre portale internetowe –
krzyżyk widniejący na niej jest wielkości dłoni. To po prostu żenujące. Mamy tu
do czynienia z karykaturą rzeczywistości.
Dziękuję za rozmowę.
