Krzyż zostanie usunięty

Krzyż przed Pałacem Prezydenckim, który stał się symbolem upamiętniającym
ofiary katastrofy samolotowej pod Katyniem, przy którym modliło się i nadal
modli wielu Polaków, zostanie wkrótce usunięty. W obronie jego obecności w tym
miejscu stanęło wiele osób, grupy ludzi czuwają przy nim dzień i noc. Jednak
decyzją przedstawicieli Kancelarii Prezydenta RP, Kurii Metropolitalnej
Warszawskiej, Duszpasterstwa Akademickiego Kościoła pw. św. Anny oraz
organizacji harcerskich krzyż zostanie przeniesiony do warszawskiego kościoła
akademickiego pw. św. Anny.

Krzyż przed Pałacem Prezydenckim ustawili harcerze i harcerki. Stał się on
symbolem 96 ofiar, które zginęły w katastrofie samolotu prezydenckiego. Wiele
osób gromadzi się przy nim na modlitwie, zostawia kwiaty i zapala znicze. Jednak
wbrew temu prezydent elekt Bronisław Komorowski w jednym ze swoich pierwszych po
wygraniu wyborów wywiadzie zapowiedział, że krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego
musi być przeniesiony w porozumieniu z władzami kościelnymi w inne – jak mówił –
"godne miejsce". Poparli go w tej kwestii członkowie jego macierzystego
ugrupowania Platformy Obywatelskiej i SLD.
Prezes Komitetu Katyńskiego Andrzej Melak, którego brat Stefan zginął w tej
katastrofie, komentując dla PAP decyzję w sprawie krzyża, podkreślił, że
warunkiem jego przeniesienia musi być godne upamiętnienie w tym miejscu
wszystkich ofiar katastrofy. – Mieliśmy wszyscy nadzieję, że ten krzyż będzie
stał do czasów rozpoczęcia budowy lub choćby deklaracji ze strony Kancelarii
Prezydenta RP o upamiętnieniu ofiar katastrofy właśnie przed Pałacem
Prezydenckim – mówił. Krzyż miał tam stać dotąd, aż Kancelaria Prezydenta RP
podejmie decyzję i ogłosi, że takie upamiętnienie ofiar katastrofy będzie w tym
miejscu możliwe. W liście skierowanym do prezydenta elekta Bronisława
Komorowskiego podpisanym m.in. przez Andrzeja Melaka i Zuzannę Kurtykę ze
Stowarzyszenia Rodzin "Katyń 2010" zwrócono się do niego jako gospodarza terenu
o niezwłoczne podjęcie decyzji o budowie pomnika, którego symbolem i zwiastunem
jest krzyż.
– Od strony formalnej jest oczywiście wszystko w porządku. Ale dlaczego o opinię
w sprawie przeniesienia krzyża w inne miejsce nie zapytano rodzin ofiar
smoleńskiej katastrofy? – pyta w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" prof. Piotr
Jaroszyński z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jak zauważa, w komunikacie
informującym o tej decyzji użyto sformułowania "godne miejsce". – Ale przecież
równie godnym miejscem dla krzyża upamiętniającego tragiczną śmierć pana
prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego i wszystkich członków jego delegacji jest
właśnie plac przed Pałacem Prezydenckim – podkreśla prof. Jaroszyński.
 

Marek Zygmunt

drukuj