Rewolucja przeciw Kościołowi

Prezydent Wenezueli oświadczył, że "Papież nie jest namiestnikiem
Chrystusa na Ziemi", i chce zrewidowania kontaktów ze Stolicą Apostolską.
Niezadowolenie Hugo Chaveza wywołała postawa przedstawicieli wenezuelskiego
Episkopatu, którzy ponownie wystąpili z ostrą krytyką jego "socjalistycznej
rewolucji".

Nie pierwszy raz biskupi Wenezueli krytycznie ocenili opartą na marksistowskiej
ideologii politykę Chaveza, która rujnuje tamtejszą gospodarkę, doprowadzając
wielu mieszkańców tego kraju do ubóstwa i braku poczucia bezpieczeństwa. Tym
razem powodem wściekłości prezydenta tego kraju był wywiad z ks. kard. Jorge
Urosą Savino, który ukazał się 27 czerwca br. na łamach gazety "El Universal".
Arcybiskup Caracas zwrócił w nim uwagę, że socjalistyczny rząd, chcąc
kontrolować wszystkie dziedziny życia, posuwa się do totalitarnych metod władzy
stanowiących poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju i życia jego obywateli.
Ostre słowa z ust ks. kard. Urosy Savino padły po tym, jak Hugo Chavez podjął
decyzję o przejęciu kontroli nad dystrybucją żywności. Skutkiem stał się jej
niedobór na rynku, podczas gdy setki tysięcy ton żywności uległo zepsuciu.
Zwracając uwagę, że marksistowski rząd Wenezueli przejmuje funkcje daleko
wykraczające poza jego kompetencje, arcybiskup Caracas podkreślił, że chodzi tu
o próbę narzucenia komunistycznego reżimu, który ma zapewnić rządzącym absolutną
dominację nad społeczeństwem i całkowite podporządkowanie obywateli.
W odpowiedzi Hugo Chavez, nazywając kardynała "troglodytą niezasługującym na
godność kardynalską", oskarżył go o kłamstwa i udział w spisku, który
doprowadził do zamachu stanu w 2002 roku. Jednocześnie ministrowi spraw
zagranicznych Wenezueli polecił podjęcie prac nad rewizją konkordatu ze Stolicą
Apostolską.
Zdaniem obserwatorów, obecna konfrontacja reżimu Chaveza z Kościołem katolickim
wpisuje się w kampanię zaplanowanych na 26 września br. wyborów parlamentarnych.
Zachęcając wiernych do wzięcia w nich udziału, w wydanym tydzień temu
komunikacie z obrad Konferencji Episkopatu Wenezueli biskupi podkreślili, że
kraj bardzo potrzebuje bezpieczeństwa i nadziei, a narzędziem do jego
osiągnięcia jest demokracja, która szanuje godność osoby i prawa człowieka.
Hugo Chavez pierwszy raz został wybrany na prezydenta Wenezueli
6 grudnia 1998 roku, zaś w wyborach w grudniu 2006 roku zapewnił sobie fotel
prezydenta na drugą kadencję. Od początku sprawowania władzy, uciszając przy
pomocy siły opozycję i niezależne media, Chavez instaluje w kraju reżim
totalitarny. Z tego powodu po wielokroć krytykowany był przez przedstawicieli
tamtejszego Episkopatu. Warto przypomnieć, że jednym z czołowych jego krytyków
był również poprzedni arcybiskup Caracas, zmarły w 2007 r. ks. kard. Rosalio
José Castillo Lara. Po tym, jak w wywiadzie prasowym, zarzucając mu
prześladowanie opozycjonistów, określił Chaveza mianem "paranoidalnego
dyktatora", ten podjął walkę z kardynałem, którego nazwał "bandytą opętanym
przez szatana".
Urzeczywistniany przez prezydenta Hugo Chaveza program wprowadzenia w Wenezueli
tzw. socjalizmu XXI wieku był po wielokroć krytykowany przez przedstawicieli
tamtejszego Episkopatu. Zwracają oni uwagę nie tylko na panującą w kraju
korupcję i przemoc, ale również na promowanie kultury laickiej oraz dążenie do
wyeliminowania Kościoła katolickiego i wartości religijnych z życia społecznego.
 

Sebastian Karczewski

 


————————————————————

Prawda jest niewygodna

Dr Tomasz Korczyński z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie:

Dyskryminację Kościoła widać na każdym kroku. Chociaż wolność religijna
jest formalnie zapewniona, są to tylko pozory. Hugo Chavez robi
wszystko, żeby Kościół zdeprecjonować. Używa do tego brutalnych metod,
stąd też Wenezuela jest stale wpisywana do naszych raportów dotyczących
prześladowań Kościoła. Choć trzeba powiedzieć, że nie są to
prześladowania tak krwawe, jak w Indiach czy Wietnamie. Dlatego że
większość mieszkańców Wenezueli to katolicy, więc dyktatura musi się
mimo wszystko liczyć z tą ludzką siłą Kościoła. Z tego też powodu do
walki z Kościołem władza wykorzystuje głównie media, których usłużni
dziennikarze starają się Kościół ośmieszyć i oskarżają go o różne
wymyślone nadużycia. Pozwalają sobie na niewybredne żarty, karykatury
biskupów; wszystko to jest robione w sposób bardzo prymitywny.
Niezależnych mediów w Wenezueli nie ma, bo 2 lata temu Chavez kazał je
zlikwidować – bez żadnej reakcji opinii światowej.

Sytuacja jest napięta. Dochodzi również do fizycznego prześladowania
Kościoła. Chavez dysponuje swoją gwardią, której członkowie dopuszczają
się napaści na osoby duchowne, świętokradztwa, niszczą mienie kościelne.
Pozwalają sobie nawet na atakowanie siedziby biskupów i kardynałów.
Reżim zamyka w więzieniach opozycjonistów, wobec których stosowane są
tortury. Dlatego Kościół, który staje w ich obronie, jest również za to
atakowany i oskarżany o "mieszanie" się w sprawy polityki. Kościół
jednak staje jedynie w obronie ludzi biednych, których w Wenezueli jest
bardzo wielu i których liczba nieustannie wzrasta. To też sytuacja
dziwna, bo przecież kraj ten czerpie ogromne zyski z wydobywanej u
siebie ropy naftowej. Korzysta jednak na tym jedynie grupa ludzi ślepo
posłusznych dyktatorowi; inni nie dostają nic. Nie reagują na tę
sytuację żadne kraje postronne. A USA, które mogłyby wiele, przymykają
na wszystko oczy i popierają Chaveza.
 

not. AB

drukuj