Czas pracuje na rzecz Rosjan

Z Ryszardem Czarneckim, posłem do Parlamentu Europejskiego (Europejscy
Konserwatyści i Reformatorzy), rozmawia Marta Ziarnik

Dlaczego skierował Pan do Komisji Europejskiej zapytanie w sprawie postępów
śledztwa smoleńskiego?

– Minęło przecież trzy i pół miesiąca od tej największej dla Polski tragedii po
II wojnie światowej. Polscy prokuratorzy skarżą się, że nie otrzymali jeszcze
dowodów ze strony rosyjskiej i dlatego śledztwo toczy się niezwykle opieszale.
Czas ewidentnie pracuje na rzecz Rosjan, a przeciwko nam. Ponieważ polskie
władze do tej pory nie potrafiły – bądź nie chciały – wymóc na Rosjanach, by to
śledztwo przebiegało sprawniej, uznałem, że sprawę tę trzeba postawić na forum
międzynarodowym. A ponieważ Polska jest członkiem Unii Europejskiej, więc
wszelkie sprawy sporne między Polską a Rosją należy też widzieć w kontekście
unijnym. Ewentualny nacisk Komisji Europejskiej może tę sprawę przyspieszyć.
Zwłaszcza że mamy do czynienia z biernością polskiego rządu. Powinniśmy więc
liczyć chociaż na wsparcie międzynarodowe.

Czy faktycznie liczy Pan na to, że to wsparcie międzynarodowe uzyskamy?
– Jest to pierwsze umiędzynarodowienie tej sprawy na forum unijnym. Natomiast
nie jest to jedyny instrument, którego można użyć. Jestem przekonany, że polscy
eurodeputowani, a zwłaszcza posłowie PiS (choć mam nadzieję, że nie tylko),
sięgną też do innych instrumentów, które są dostępne w Parlamencie Europejskim –
jak chociażby kwestia deklaracji pisemnej, wystąpienia grupy politycznej (tutaj
myślę głównie o Europejskich Konserwatystach i Reformatorach) – bo to będzie
miało szczególny wydźwięk. Jest też możliwość domagania się presji również ze
strony Rady UE. Osobiście uważam, że powinna być tutaj cała gama różnego rodzaju
wystąpień i nacisków, tak aby tę sprawę umiędzynarodowić. Tylko wtedy Rosjanie
mogą, ewentualnie, z tym śledztwem realnie ruszyć.
Chciałbym także zaapelować do wszystkich posłów, abyśmy w tej sprawie działali
poza podziałami politycznymi, gdyż jest to kwestia naszego wspólnego interesu.

Pana zdaniem, gdzie leży większa wina, jeśli chodzi o obecny stan śledztwa –
po stronie polskiego rządu czy Rosjan?

– Możemy mówić tutaj językiem teologii i użyć określenia "grzech pierworodny".
Owym grzechem pierworodnym było to, że rząd Donalda Tuska nie zażądał pierwszego
czy też drugiego dnia po katastrofie przejęcia śledztwa od Rosjan lub co
najmniej powołania komisji międzynarodowej. Nie zrobił tego i zdał się na łaskę
i niełaskę Rosjan, którzy mają swój interes w tuszowaniu ewentualnych
nieprawidłowości i nieujawnianiu pewnych rzeczy związanych z katastrofą. Mamy
więc tutaj do czynienia i z ewidentną opieszałością ze strony Rosjan, i z
grzechem zaniechania po stronie rządu Donalda Tuska.

Kiedy spodziewa się Pan odpowiedzi?
– Już wiadomo, że nastąpi to podczas pierwszej sesji PE, czyli we wrześniu. I
będzie to bądź odpowiedź ustna komisarza, bądź też odpowiedź na piśmie. Z całą
jednak pewnością Komisja nie będzie mogła się zachować jak struś, chowając głowę
w piasek i udając, że nie ma problemu. Nie będzie możliwości, by sprawa ta
została przemilczana bądź zignorowana.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj