Potrzeba nam wielkiej modlitwy
Bieżący rok, pełen bolesnych przeżyć dla naszej Ojczyzny, zobowiązuje
nas do szczególnej krucjaty modlitewnej za „Polskę i wszystko, co ją
stanowi”. Katastrofa lotnicza pod Smoleńskiem, tragiczna w skutkach
powódź w wielu regionach Polski, wybory prezydenckie – postulują
potrzebę modlitwy, która powinna być „wołaniem wielkim” (Dives in
misericordia, 15) całego Narodu. Historia ostatnich dziesięcioleci
pokazała nam bowiem, jak dzięki modlitwie zanoszonej niczym szturm
całych społeczeństw do Boga spełnione zostały nadzieje pokładane w Nim,
Stwórcy i Panu Wszechświata.
Pierwszy raz w życiu
uczestniczyłem w takim powszechnym szturmie modlitewnym jako młody
student teologii na rzymskim „Teresianum” owego pamiętnego wieczoru, 13
maja 1981 r., kiedy tysiące ludzi, na czele z prawosławnym patriarchą
Konstantynopola, przybyły na plac św. Piotra, by modlić się o ocalenie
Jana Pawła II, ranionego kilka godzin wcześniej przez kulę zamachowca.
Nigdy nie zapomnę modlitwy pewnego człowieka, który wołał tego wieczoru:
„Boże, jestem niewierzący, ale proszę Cię, ocal nam Jana Pawła II”.
Modlitwa ta została wysłuchana, i Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II
przez długie lata mógł służyć Kościołowi i światu i wprowadzić ludzkość w
trzecie tysiąclecie.
Znane są ponadto, jakże owocne w swych
skutkach, krucjaty modlitewne, które wpisały się w historię niektórych
społeczeństw i które opisuje nie tylko literatura religijna, ale i
rzetelne podręczniki historii. Należy do nich chociażby wyproszenie u
Boga upadku komunizmu we Europie Wschodniej z konsekwentnymi przemianami
ustrojowymi i zmartwychwstaniem struktur kościelnych. Miliony wiernych
uczyniły akt poświęcenia Niepokalanej zaproponowany przez Sługę Bożego
ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, i modliły się
codziennie o wolność Kościoła w Polsce i w krajach ościennych i
pobratymczych, a Jan Paweł II podczas kuracji w poliklinice Gemelli po
zamachu na jego życie powiedział: „Teraz zrozumiałem, że jedynym
ratunkiem dla świata przed wojną nuklearną i ateizmem jest poświęcenie
świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi”.
A jakże wymowne są
krucjaty modlitewne z Austrii i Filipin. Otóż, w następstwie II wojny
światowej Austrię okupowała pięćdziesięciotysięczna Armia Czerwona.
Wówczas o. Paweł Pavlicek, franciszkanin z narodowego sanktuarium
maryjnego Austrii w Mariazell, zachęcił Austriaków do wytrwałej modlitwy
różańcowej w intencji uzyskania prawdziwej wolności. Apel podjęła
większość narodu, a do modlitwy włączyli się także niektórzy politycy.
Po 10 latach wytrwałego szturmu do nieba skutek został osiągnięty i
wiosną 1955 r. wojska sowieckie wycofały się z Austrii.
Z kolei na
Filipinach w 1986 r. wymodlono ustąpienie skorumpowanego reżimu
prezydenta Ferdynanda Marcosa. Katolicy filipińscy przeżywali wówczas
Rok Maryjny. Arcybiskup Manili, ks. kard. Jaime Sin wezwał wiernych do
pokojowego protestu przeciw skorumpowanym metodom władzy prezydenta. Na
ulice Manili wyszło około czterech milionów osób i wspólnie zaczęli
odmawiać różaniec. Dzieci nakłaniały uzbrojonych żołnierzy do modlitwy i
ofiarowywały kwiaty czołgistom, którzy mieli rozproszyć tłumy. Wielu
żołnierzy przystało do modlących się i 25 lutego, w obchodzone na
Filipinach święto Pani Zwycięskiej, prezydent Marcos skapitulował, i
opuścił kraj. Modlitwa milionów uciskanych ludzi została wysłuchana, a
dobro zwyciężyło.
Do podobnego zdarzenia doszło na Filipinach 15 lat
później, w styczniu 2001 r., gdy prezydentem był Józef Estrada. W czasie
sprawowania władzy okradł on kasę państwową, doprowadzając naród do
skrajnego ubóstwa. W tej sytuacji nowa krucjata modlitewna spowodowała
zwycięstwo dobra i sprawiedliwości. Do modlących się rodaków dołączyło
wojsko, opuszczając prezydenta, który w takiej sytuacji ustąpił, a
władzę przejęła katoliczka, Gloria Macapagal Arroyo. Ksiądz kardynał Sin
pisał wówczas w liście pasterskim: „Mocniejsza od broni jest pełna
ufności modlitwa. O wiele bardziej skuteczne od strategicznego
planowania są post i ofiara. Mocniejszą od militarnej przemocy jest
cicha siła ludu, trzymającego modlitewną straż”.
Przeżywając dziś
szczególnie bolesne momenty naszej historii, uczyńmy i my modlitewny
szturm przed tron Boży i natchnieni słowami Jana Pawła II z encykliki
„Dives in misericordia” wołajmy wołaniem wielkim do Boga miłosierdzia.
Nie wolno nam zapomnieć o modlitwie wobec wielorakiego zła, jakie ciąży
nad Ojczyzną i jakie jej zagraża. Niechaj nad wszelkim złem zwycięża
dobro – co było zawołaniem bł. Jerzego Popiełuszki – i niechaj naszym
sercom będzie bliski akt poświęcenia się Maryi, tak bardzo drogi sercu
Prymasa Tysąclecia, by Polska była rzeczywistym królestwem Chrystusa i
Jej samej, gdyż została Ona przecież dana „naszemu narodowi jako
przedziwna pomoc i obrona”.
o. Szczepan T. Praśkiewicz OCD
