Trzeba pomóc w odnowie wiary ludzi ochrzczonych

Z ks. dr. Janem Piotrowskim, dyrektorem krajowym Papieskich Dzieł
Misyjnych, rozmawia Małgorzata Pabis

Ojciec Święty utworzył właśnie nową dykasterię – Papieską Radę ds. Nowej
Ewangelizacji. Kogo obejmie swoją troską ta instytucja?

– Dzieło ewangelizacyjne Kościoła, któremu Chrystus powierzył misję głoszenia
Ewangelii aż po krańce ziemi, to nieustanny proces poddawany wielorakim bolesnym
doświadczeniom, obiektywnym i subiektywnym. Doświadczenia obiektywne to
prześladowania wyznawców Chrystusa, niezrozumienie przesłania Ewangelii w
kręgach kulturowych, religijnych i społecznych – również w Europie starożytnej i
nam współczesnej. Doświadczenia subiektywne to niedojrzałość wiary ludzi
ochrzczonych, która nie przetrwała próby czasów oświecenia, presji nowych
ideologii, procesu sekularyzacji i laicyzacji oraz ekspansji konsumpcjonizmu na
przełomie ostatnich stuleci. Racje uzasadnienia takiej papieskiej decyzji
znajdziemy już w adhortacji posynodalnej Papieża Pawła VI "Evangelii nuntiandi"
z 1975 roku. Zwraca on uwagę, że chociaż pierwsze przepowiadanie kieruje się do
tych, którzy Dobrej Nowiny jeszcze nie słyszeli, to jednak jest ono zawsze
konieczne, ponieważ dziś często powstają takie warunki, w których zupełnie
odchodzi się od Chrystusa, a spora liczba ochrzczonych pozostaje poza nawiasem
życia chrześcijańskiego (por. EN 52). W tej pespektywie widać zasadność tej
decyzji, która ma przede wszystkim pomóc w odnowie wiary ludzi ochrzczonych.

Kraje chrześcijańskie bardzo się zlaicyzowały – świadczą o tym m.in.
przyjmowane tam prawa, obyczaje itd. Jak do tego doszło? Jakie działania
należałoby teraz podjąć, by temu zaradzić?

– Ewangelia jest Dobrą Nowiną objawioną w Jezusie Chrystusie, który przyszedł,
aby ludzie mieli życie i mieli je w obfitości (por. J 10,10). Ta propozycja w
dosyć długim procesie misyjnej działalności Kościoła została przyjęta przez
wiele ludów i narodów. Tym samym Ewangelia stworzyła podwaliny pod nowy porządek
moralny, obyczajowy, a nawet kulturowy i społeczny. Nazywamy to dziś, zwłaszcza
w Europie, dziedzictwem chrześcijańskim. Nowe prawa i obyczajowość, które
fundują sobie niektóre kraje na świecie, nie tylko w Europie, są wielokrotnie
wyrazem ducha postmodernizmu, pychy i pogardy wobec Ewangelii, a jednocześnie
zaplanowanym działaniem w imię źle pojętej wolności. Zjawiska te nie były obce
św. Pawłowi, który przestrzegał pierwsze wspólnoty chrześcijańskie przed życiem
wbrew Bożym przykazaniom (por. Gal 5, 1.13-18). Jedyną możliwość odnowy widzę
zdecydowanie w powrocie do nauczania Jan Pawła II zawartego w adhortacji "Novo
millennio ineunte". Po prostu trzeba powrócić do Chrystusa i w tym właśnie
kontekście ludzie kierujący się w życiu wartościami ewangelicznymi mają istotną
rolę do spełnienia.
Zapewne też w utworzeniu tego urzędu chodzi o to, aby nowa, powtórna
ewangelizacja nie odbywała się kosztem działalności misyjnej Kościoła… Misje
"Ad gentes" nadal są aktualne, i to nie tylko dlatego, że na świecie jest wciąż
więcej ludzi nieznających Chrystusa, ale dlatego, że Kościół z natury jest
misyjny i nie może zaprzestać głoszenia Ewangelii (por. "Ad gentes", 2).

Dziękuję za rozmowę.

drukuj