Pytam, z czego nie skorzystał Tusk
Z Jerzym Polaczkiem, posłem KP Polska Plus, byłym ministrem
infrastruktury, rozmawia Paweł Tunia
Co wiemy dwa miesiące
po katastrofie prezydenckiego tupolewa na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj?
– Trudno to nazwać informacjami, jest to raczej bardzo
selektywny zbiór tylko cząstkowych danych. Co do kwestii zasadniczych
nikt nie odpowiada na istotne pytania, a jako posłowie nie mamy pełnej
wiedzy na temat działań czy zaniechań MSZ i MON, a są to dwa kluczowe
resorty, które przygotowują tego rodzaju wizyty głowy państwa. Od
półtora miesiąca nie uzyskałem odpowiedzi na najbardziej proste pytanie
po katastrofie, a mianowicie, w jakim trybie i kiedy zapadła w Polsce
decyzja o wyborze pozycji prawnej Polski w zakresie badań przyczyn
katastrofy. Inaczej mówiąc, z czego skorzystał premier, z jakich analiz i
rekomendacji przy przyjęciu wariantu obserwacyjno-akredytowanego dla
naszego kraju, czyli tylko roli obserwatora, którym z pozycji Polski
jest pan Edmund Klich. Dlaczego, na przykład, nie wybrano rozwiązania
wspólnej komisji polsko-rosyjskiej, która jest wpisana jako zasada do
porozumienia między ministrami obrony, a o czym dowiedzieliśmy się
dopiero dzięki publikacjom medialnym.
Złożył Pan w tej sprawie
interpelację do premiera. Uzyskał Pan już odpowiedź?
– Stawiam
tam pytania dotyczące toczącego się w Polsce śledztwa. Pojawia się
problem: na bazie jakich materiałów procesowych będą pracowali polscy
prokuratorzy i co będą oceniali, bo grozi nam, że z prokuratury może
zrobić się tylko takie biuro tłumaczeń i analiz rosyjskich dokumentów.
Przygotowuję też inne wystąpienia. Odpowiedzi premiera spodziewam się za
dwa tygodnie. Chciałem odczekać z pytaniami pewien symboliczny czas,
ale teraz minęły już dwa miesiące, dlatego można pytać o informacje
podstawowe, które powinny udzielać odpowiedzi na pytania o zaniechania
ze strony MSZ czy MON, kwestie wyszkolenia załogi, pogody, akcji
ratowniczej itd.
Pyta Pan także, czy rząd planuje zlecenie
dodatkowych ekspertyz takim organizacjom europejskim, jak: Eurocontrol
(Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa Żeglugi Powietrznej) lub EASA
(Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego).
– Postawiłem
takie pytania, ponieważ poziom minimum ustaleń to ustalenia komisji
Polski i Rosji. Polska strona jest członkiem obu agencji i dziwię się,
dlaczego nasz kraj nie korzysta z tego wsparcia eksperckiego. To
zapewniałoby dodatkowy obiektywizm ekspercki i stawiałoby bardzo wysokie
wymagania wszelkim analizom na ten temat.
Dziękuję za rozmowę.
