Mówił, gdy inni zamykali usta

Ciągle was pouczam, że ten zwycięża – choćby był powalony i zdeptany –
kto miłuje, a nie ten, kto w nienawiści depce. Ten ostatni przegrał.
Kto nienawidzi – przegrał!
Kto walczy z Bogiem Miłości – przegrał!
A zwyciężył już dziś – choćby leżał na ziemi podeptany – kto miłuje i
przebacza, kto jak Chrystus oddaje serce swoje, a nawet życie za braci.
ks. kard. Stefan
Wyszyński, 24.06.1966 r.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko, wierny uczeń Prymasa Tysiąclecia, na pewno słyszał
te słowa i wziął je sobie mocno do serca. Jakże wymownie brzmią w kontekście
tragicznych wydarzeń w październiku 1984 roku. Ksiądz Jerzy – zwyciężył!
Ten młody, wątły, słabego zdrowia prezbiter, ale mocny duchem, mężny i
odważny, bezkompromisowy w głoszeniu Prawdy – zwyciężył. Jego zwycięstwo
uroczyście będziemy obchodzić 6 czerwca w Warszawie – nieujarzmionej stolicy
Polski.

Nasza Ojczyzna ma wielu świadków wiary wyniesionych na ołtarze: św. Stanisława,
św. Andrzeja Bobolę, św. Maksymiliana Marię Kolbego…
Dziś, na progu XXI wieku, mamy świadectwo życia księdza Jerzego Popiełuszki.
Istnieje wystarczająco dużo faktów, których wymowa jest bardzo mocna. Żyją
jeszcze wśród nas osoby, które znały księdza Jerzego, rozmawiały z nim,
przyjaźniły się, z nim pracowały, modliły się, pogłębiały swoją wiedzę
z zakresu nauki społecznej Kościoła. Poznawały z nim niezakłamaną historię
Narodu Polskiego, piękno polskiej literatury. Są wśród nas ci, którzy jemu
zawdzięczają powrót do Chrystusa, odkrycie Bożej miłości i Bożego miłosierdzia.
Żyją ludzie, którzy dzięki pomocy materialnej młodego kapłana przetrwali
najtrudniejsze dni stanu wojennego. Są kapłani, którzy jemu zawdzięczają
stypendia w okresie studiów seminaryjnych. Swoim życiem uczył wiary, nadziei
i miłości. Pomagał wyzwalać się z lęku i nienawiści. Służył ludziom
pomocą materialną i duchową, był blisko tych, którzy płakali i cierpieli
po stracie najbliższych, którzy zatracili sens życia i byli pogrążeni w
rozpaczy.
Jak dobry pasterz nie opuszcza swoich owiec, tak ksiądz Jerzy mówił: "Ja
się poświęciłem i ja się nie cofnę". Zdawał sobie sprawę z zagrożenia
swojego życia, otrzymywał anonimy z pogróżkami, ale powtarzał: "Jestem
gotowy na wszystko". Cierpienie włączył w swoją posługę duszpasterską.
Żyje mama księdza Jerzego, która powiedziała o swoim synu: "Ofiarowałam
go Bogu, będąc jeszcze w stanie błogosławionym. Powiem szczerze – moim
pragnieniem było, aby ktoś z rodziny został powołany do kapłaństwa. I Bóg
usłyszał mój głos i wybrał go sobie jak proroka".
A prorok to człowiek, który nie szuka własnych interesów, nie zaspokaja własnych
ambicji, dla niego najważniejsza jest chwała Boża i dobro ludzi. "Służyć
Bogu, to szukać dróg do ludzkich serc. Służyć Bogu, to mówić o złu jako
o chorobie, którą trzeba ujawnić, aby móc leczyć. Służyć Bogu, to piętnować
zło i wszelkie jego przejawy".
Gorliwość proroka aż do ofiary z życia stanowi istotną cechę jego posłannictwa.
Ksiądz Jerzy wpisuje się w długą tradycję proroków mających odwagę
ujawniać nieprawości i zbrodnie najwyższych władz. Piętnował zło, ale
nigdy nie potępiał człowieka. "Bądźmy silni miłością, modląc się
za braci błądzących, nie potępiając nikogo, ale piętnując i demaskując zło".
W czasach komunistycznego zniewolenia był odważnym i mężnym kapłanem, powołanym,
by utwierdzać braci w odważnym wyznawaniu i głoszeniu wiary. Mówił w
imieniu tych, którym strach zamykał usta i odbierał wolność. Przypominał
za Janem Pawłem II, że wolność jest dana człowiekowi przez Boga, ale jest
nam również zadana. Mamy obowiązek upominania się o nią wszędzie tam,
gdzie jest niesłusznie ograniczona. Ksiądz Jerzy jako jeden z niewielu kapłanów
bywał na procesach niewinnie skazywanych robotników, co dodawało im sił i męstwa
w znoszeniu cierpień. Wolność ukazywał jako wyzwolenie od grzechu i wolność
społeczną, a to wiązało się z życiem w prawdzie. Stąd tak wiele nawróceń
pod wpływem księdza Jerzego, powrotów do Chrystusa po wielu latach, powrotów
do życia sakramentalnego.
Sobór Watykański II w wielu miejscach poucza o Eucharystii jako głównej
podstawie budowania wspólnoty Kościoła: "Żadna społeczność chrześcijańska
nie da się wytworzyć, jeżeli nie ma korzenia i podstawy w sprawowaniu Najświętszej
Eucharystii, od niej zatem trzeba zacząć wszelkie wychowanie do ducha wspólnoty"
(Dekret o posłudze i życiu kapłanów 6). Wiedział o tym doskonale ksiądz
Jerzy, który kształtował się i wyrastał u boku wielkiego Prymasa, ojca
Soboru Watykańskiego II. Zdawał sobie sprawę z tego, jak istotne dla
prawdziwego i pełnego sprawowania Eucharystii są różne dzieła miłości.
Wyróżniał się nimi od wczesnej młodości, zarówno w społeczności
uczniowskiej, kleryckiej, jak i kapłańskiej. – W czynieniu dobra ksiądz Jerzy
był zaskakujący – mówił ksiądz prałat Teofil Bogucki, proboszcz parafii św.
Stanisława Kostki, przyjaciel i ojciec duchowy księdza Jerzego. Od wczesnej młodości
po Bogu najważniejszy dla niego był drugi człowiek. Godność osoby to jeden
z istotniejszych tematów poruszanych przez księdza Jerzego. "Zachować
godność, to być sobą w każdej sytuacji życiowej. To stać przy prawdzie,
choćby miała ona wiele kosztować. Bo prawda wypowiadana głośno kosztuje.
Tylko za plewy się nie płaci. Za pszeniczne ziarno prawdy trzeba zapłacić".
Ksiądz Jerzy zapłacił najwyższą cenę za głoszenie prawdy Chrystusowej,
oddając życie na wzór swojego Mistrza.

Teresa Izworska


Autorka jest nauczycielką, przygotowuje pracę doktorską o nauczaniu ks.
Jerzego Popiełuszki pod kierunkiem ks. bp. prof. Ignacego Deca na Papieskim
Wydziale Teologicznym we Wrocławiu.

drukuj