Dyskryminacja zamiast wsparcia

Z dr. Łukaszem Hardtem z Instytutu Sobieskiego rozmawia Piotr
Czartoryski-Sziler

Ułatwienia w tworzeniu żłobków – to główny zapis projektu ustawy o formach
opieki nad dziećmi do lat trzech. W opinii marszałka Bronisława Komorowskiego i
Platformy Obywatelskiej, ułatwi to funkcjonowanie polskich rodzin. Czy w tym
kierunku powinna zmierzać polska polityka prorodzinna?

– Ustawa przewiduje odbiurokratyzowanie systemu tworzenia żłobków. Oprócz
żłobków projekt ustawy o opiece nad dziećmi do lat trzech wymienia także m.in.
nianie i opiekunów dziennych. Autorzy ustawy zapominają jednak, że rodzina jest
najlepszą i najbardziej powszechną w Polsce formą opieki nad dziećmi i również
jej powinny dotyczyć zapisy tego aktu prawnego. Podstawowym celem wspomnianej
ustawy jest ułatwienie kobietom godzenia pracy zarobkowej i opieki nad
dzieckiem. Ustawa jednak nie przewiduje ułatwień dla tych kobiet, które
świadomie rezygnują z pracy zawodowej i samodzielnie wychowują dziecko do 3.
roku jego życia. Niestety, analizując projekt tej ustawy, należy się obawiać, że
wkrótce może zostać wysunięta propozycja nie tylko ułatwień w zakładaniu
żłobków, ale również zwiększenia ich finansowania ze środków publicznych.
Wówczas będą one m.in. finansowane z podatków rodzin wielodzietnych, które
swoich pociech nie wysyłają do żłobków, co jeszcze bardziej będzie pogłębiało
dyskryminację tych rodzin w systemie podatkowym.

W oczywisty sposób jest to niesprawiedliwe.
– Projekt ustawy zawiera np. zapisy dotyczące niani czy dziennego opiekuna.
Dzienny opiekun to osoba zajmująca się kilkorgiem dzieci, której wynagrodzenie
jest częściowo pokrywane przez rodziców, a częściowo przez samorząd. W ustawie
zaznaczono, że dziennym opiekunem nie może być np. matka opiekująca się
wyłącznie swoimi dziećmi, ale musi jeszcze wziąć pod opiekę inne. Zatem ta
ustawa nie dostrzega, że najlepszym opiekunem dla dziecka jest jego matka. Po
drugie, nakłada pewien obowiązek finansowy (współfinansowanie dziennych
opiekunów) na samorządy, nie przydzielając im dodatkowych środków, co jest,
niestety, przejawem szerszego trendu polegającego na obciążaniu przez rząd
samorządów nowymi obowiązkami, bez jednoczesnego zwiększenia ich dochodów. W tej
ustawie jest dużo kontrowersyjnych zapisów, które wymagają dalszej dyskusji i
modyfikacji.

Czy za takimi działaniami nie stoi ideologia popierania pracy zawodowej
kobiet i obejmowania instytucjonalną opieką dzieci? Co z matkami, które pragną
pozostać w domu?

– Uważam, że polityka rodzinna powinna być maksymalnie elastyczna, tzn. stwarzać
rodzinom szereg różnych możliwości. Ważne jednak, żeby to rodzina w sposób
swobodny dokonywała wyboru. W wielu krajach, np. w Norwegii, funkcjonuje system
bonu wychowawczego, a zatem jest pewna kwota na dziecko, która "idzie" za nim.
Co to oznacza? Jeśli ktoś chce mieć dziecko w żłobku, to finansuje to z tych
pieniędzy; jeśli jednak dziecka do żłobka nie chcemy posłać, to pieniądze
zostają w domu, co w rzeczywistości pokrywa pracę wykonywaną przy dzieciach.
Idea bonu wychowawczego wydaje się zatem ciekawym i sensownym rozwiązaniem.
Oczywiście, trzeba przeanalizować jego realność w obecnej sytuacji finansów
publicznych w Polsce. Trzeba jeszcze podkreślić, że mamy najgorszą relację
wydatków państwa na osoby starsze i dzieci wśród krajów OECD. To znaczy, że
budżet relatywnie najwięcej przeznacza na osoby starsze, mało zaś na młodzież
czy na rodziny i dzieci. Wynika to z faktu, że nasz system emerytalny nie został
zreformowany. Nie wiem, czy zasadne jest wszczynanie debaty: młodzi kontra
starzy, ale w naszym systemie jest tak, że są renty, wcześniejsze emerytury,
emerytury pomostowe itd., a osoby młode podobnego zastrzyku finansowego z
budżetu nie mają. To także jest kolejny temat do dyskusji w ramach debaty o
polityce rodzinnej.

Jakie rzeczywiste problemy polskich rodzin, w tym szczególnie wielodzietnych,
powinien podjąć rząd, zamiast zajmować się tworzeniem żłobków?

– Dla rodzin wielodzietnych ułatwienia w tworzeniu żłobków na pewno nie są
kwestią pierwszorzędną. Gdy kobiecie, która zajmuje się dziećmi w domu, kończy
się okres urlopu wychowawczego, to nie ma odprowadzanych składek do ZUS. To jest
bardzo istotny problem do rozwiązania. Udało się trochę polepszyć sytuację tych
rodzin poprzez system podatkowy, mechanizm ulgi, ale wciąż pozostają do zmiany
zapisy w systemie emerytalnym dotyczące kobiet, które zajmują się dziećmi w
domu, a nie są już na urlopie wychowawczym. To na pewno bardzo pilna kwestia do
rozwiązania. Pilniejsza w tym momencie niż sprawa żłobków.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj