Kampania na rzecz życia przynosi owoce

Działalność pro-life, czuwania modlitewne pod ośrodkami aborcyjnymi,
kampanie na rzecz życia przynoszą owoce. Jak informuje David Bereit, dyrektor
Kampanii 40 Dni dla Życia, która prowadzona jest w Stanach Zjednoczonych przed
placówkami aborcyjnymi, w ostatnim czasie kolejne dwie osoby odeszły z pracy w
ośrodkach aborcyjnych, przed którymi gromadzili się uczestnicy
kampanii.

Dzięki Kampanii 40 Dni dla Życia prowadzonej przez obrońców życia do tej pory
35 osób zrezygnowało z udziału w przemyśle aborcyjnym. W ostatnim czasie
działacze pro-life uzyskali dwa kolejne świadectwa nawrócenia. Tydzień temu
odeszła z pracy kierowniczka biura organizacji Womancare Abortion z Southfield
(Michigan). Uczestnicy Kampanii 40 Dni dla Życia rozmawiali z nią podczas akcji
przed ośrodkiem aborcyjnym, w którym pracowała. Dowiedzieli się od niej, że źle
czuje się w swojej pracy, ale nie może znaleźć innej. Znaleźli więc jej nową
posadę, pomagając jej w ten sposób odejść z ośrodka aborcyjnego. Drugie
świadectwo dotyczy anonimowego lekarza pracującego w innym ośrodku aborcyjnym,
pod którym modlili się członkowie 40 Dni dla Życia. Opowiadał on, że wzruszyła
go dobroć i łagodność modlących się pod ośrodkiem ludzi. – To naprawdę cud, że
dusza tak zatwardziała została dotknięta przez spokój i modlitwę! One działają
cuda – mówił.
Jak podkreślają obrońcy życia, obecnie rośnie świadomość tego,
czym jest aborcja. Każda kampania na rzecz życia powoduje, że coraz więcej ludzi
dowiaduje się prawdy i staje po stronie życia. – W Polsce obserwujemy obecnie
wzmożoną działalność pro-life wśród grup młodzieżowych. Powiem tu o młodych
ludziach ze Szczecina, którzy organizują w mieście kilkutysięczne marsze za
życiem. Bardzo aktywni są także studenci z Poznania czy Warszawy – mówi dr inż.
Antoni Zięba, prezes Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka.
Według
ostatnich danych w Stanach Zjednoczonych od kilku lat widać wyraźnie wzrostowy
trend, jeśli chodzi o liczbę osób określających siebie jako zwolenników
pro-life. Obecnie w USA jest więcej obrońców życia od poczęcia do naturalnej
śmierci niż zwolenników pozostawienia matce swobody decyzji o życiu bądź nie jej
dziecka (tzw. pro-choice). Szczególnie duży wzrost liczby osób o poglądach
pro-life widoczny jest wśród młodych i osób powyżej 50. roku
życia.

Małgorzata Pabis

 

 

Ewa Kowalewska, dyrektor Human Life International – Europa:


Znam bardzo wielu ludzi, którzy pracują dziś w ruchach pro-life, a jeszcze
niedawno popierali aborcję. Dlaczego dziś są po stronie życia? Bo odnaleźli
prawdę, a ona ich wyzwoliła. Jeśli ktoś ją raz pozna, nie wraca już na
ciemną stronę. Tu podam dwa bardzo głośne przykłady ludzi, którzy zabijali
poczęte dzieci jako lekarze: dr Bernard Nathanson oraz doktor Stojan Adas˘ević
z Serbii – dziś odważnie dają świadectwo i mówią prawdę o aborcji. Warto
przypomnieć głośny przykład Jane Roe. To przez jej sprawę Sąd Najwyższy
USA uznał zabijanie dzieci poczętych za legalne przez cały okres ciąży (z
niewielkimi ograniczeniami w ostatnich trzech miesiącach ciąży). Decyzja SN
uczyniła prawo do aborcji "fundamentalnym prawem konstytucyjnym" każdej
kobiety. Wiele lat później Norma McCorvey – bo tak brzmi prawdziwe nazwisko
tej kobiety – zmieniła swoje zdanie na temat aborcji i stała się działaczką
pro-life, po tym jak któregoś dnia z ust dziecka usłyszała pytanie:
"Dlaczego płaczesz? Przecież Bóg cię kocha". Nawróciła się i
dziś jest katoliczką, działa w obronie życia nienarodzonych. Dlatego tak ważne
jest, byśmy docierali do tych, którzy są zwolennikami aborcji lub chcą zabić
poczęte dziecko, zanim to się stanie. Wtedy jest szansa, że słowem, modlitwą,
pomocą uratujemy i dziecko, i matkę.

not. MP

drukuj