Stronę polską pozbawiono dowodów

Z Małgorzatą Wassermann, córką posła Zbigniewa Wassermanna, który
zginął w katastrofie pod Smoleńskiem, rozmawia Marcin Austyn

Informacje, jakie przekazała wczoraj rosyjska komisja badająca
przyczyny wypadku prezydenckiego samolotu, przybliżają nas do prawdy o tej
tragedii?
– Ta informacja dla nas brzmi dość jednoznacznie: nigdy
nie dowiemy się prawdy i tak jak Katyń ten sprzed 70 lat, tak i teraz ta
tragedia zostanie przez Rosję przed nami całkowicie ukryta. Jesteśmy odcięci od
informacji i nigdy ich nie dostaniemy. Jesteśmy tym załamani i zszokowani. W
mojej ocenie, niestety, polska współpraca ze stroną rosyjską była i jest
fikcją.

Jednak otrzymaliśmy od komisji garść szczegółów: w samolocie nie było
wybuchu, pożaru, awarii, piloci raczej nie byli naciskani, wiedzieli, jaka była
pogoda…
– Tak – lotnisko było świetne, samolot był sprawny –
nasuwa się tu tylko jedna konkluzja: oni tak po prostu w pewnym momencie
postanowili, że się rozbiją, i zrealizowali swój zamiar. To, co usłyszeliśmy,
chyba tylko w taki sposób można podsumować.

Do tej pory nic nie wiemy także na temat czarnych skrzynek Iła-76,
które mogłyby pomóc zweryfikować, czy smoleńska kontrola lotów popełniła
błąd.
– Te skrzynki z pewnością są nie do przecenienia i one powinny
być zabezpieczone od razu po wypadku. Przecież informacje na nich zawarte
zacierają się, bo nagrywają się na nie kolejne dane. W moim odczuciu, Rosjanie
pokazali dzisiaj swoją prawdziwą twarz i mówienie o jakiejkolwiek współpracy –
szczególnie pomiędzy polskim i rosyjskim wymiarem sprawiedliwości – to
mrzonki.

Czego spodziewała się Pani po wstępnym raporcie
komisji?

– Nie spodziewałam się jakiegoś wielkiego przełomu, ale też
nie spodziewałam się, że zostaniemy pozbawieni wszelkiej nadziei na poznanie
prawdy.

Dalsze prokuratorskie śledztwo nie przyniesie żadnych
odpowiedzi?
– To w Rosji? Nie mam już żadnych złudzeń.

A polskie działania?
– One nic nie zmienią, bo Polacy nie
mają do niczego dostępu.

Dokumenty, które otrzymujemy od Rosjan, nie mają znaczenia?
– Tak
naprawdę Rosjanie niczego nam nie przekazali, więc my faktycznie
nie
mamy dostępu do żadnych dokumentów. Proszę wsłuchać się w poniedziałkową
wypowiedź prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, który powiedział, by
rodziny ofiar katastrofy ustanawiały swoich pełnomocników w Rosji – taka
wypowiedź jest dla nas dość jednoznaczna: ci pełnomocnicy będą wiedzieć więcej
niż polska prokuratura.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj