Jestem z wami

Dla wielu ludzi pojęcie nieba jest elementem świata abstrakcji. Już
dawno samoloty przebiły barierę chmur, teleskopy zaglądają daleko w bezkres
kosmosu. Wokół rozciąga się mniej lub bardziej znany nam świat, dający się
opisać za pomocą praw fizyki. Jak zatem traktować spektakularne wydarzenie
opisane w Dziejach Apostolskich, które dziś wspomina Kościół? Gdzie jest
Chrystus, który wraz z ciałem unosi się w niebo?

Aby dostrzec piękno witrażu, trzeba wejść do wnętrza świątyni. Potrzebne jest
też światło. Bez tego okno katedry widziane od zewnątrz będzie jedynie plątaniną
ołowianych nitek pociętego w nieregularne kształty szkła. Niczym pięknym. Trzeba
wejść do świątyni. Może na początku zaskoczyć półmrok i cisza, jaki tu zwykle
panują – kontrast z rozgrzaną słońcem, hałaśliwą ulicą jest aż nadto odczuwalny.
Ale to po chwili zmienia się…
Można patrzeć na Kościół, dogmaty,
rzeczywistość duchową od zewnątrz. Tak czyni wielu ludzi. Widzą w niej tylko
ziemski aspekt. Niemożność wyjaśnienia przy pomocy praw natury wszystkiego, co
się na nią składa, skutkuje sceptycyzmem, dystansem,
selektywnością.
Tymczasem piękno chrześcijaństwa staje się widoczne wtedy,
gdy spogląda się na nie od wewnątrz. Jednak nie sama tylko perspektywa jest
ważna. Istotny jest fakt, że przestrzeń wypełniona jest obecnością Bożego Ducha
uzdalniającego nas do przyjęcia prawd, które wedle zasad logiki świata nie mają
sensu. Nie da się ich zweryfikować dostępnymi nam metodami empirycznymi. Rozum
zawiesza się. Dlatego potrzebna jest „moc z wysoka” – bez niej nie da się
niczego zbudować, pojąć, zobaczyć. „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie
jego moc i będziecie Moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii,
i aż po krańce ziemi” – mówi nam dziś Jezus.
Szukając odpowiedzi na
postawione wcześniej pytania, bardzo łatwo wpaść w pułapkę gnozy. Powraca ona
przez wieki w różnych postaciach, jest obecna także dziś w wielu prądach
myślowych, w postulatach, by Kościół był bardziej „poprawny” i bardziej
„elastyczny”, w postawach ludzi, dla których słowo „wierzę” jest tożsame ze
sformułowaniem: potrafię sobie wyobrazić. Zatraca się coraz bardziej świadomość,
iż wiara to trwanie u stóp Tajemnicy
Wniebowstąpienie Jezusa jest tajemnicą.
Ciekawe, że główny akcent dzisiejszej Liturgii Słowa nie jest położony na
spektakularność faktu wniebowstąpienia. Choć ważny, pozostaje głęboko w tle.
Pozornie dziwić może postawa uczniów: odchodzi od nich Jezus, a oni „z wielką
radością” wracają do Jerozolimy, wielbiąc i błogosławiąc Boga (por. Łk 24, 53).
Inaczej kojarzą się nam rozstania. Trzeba dobrze zrozumieć dzisiejszą
uroczystość, ponieważ zapisany jest w niej moment mający kluczowe znaczenie dla
rozumienia Kościoła. Jest to przestrzeń, gdzie nie ma miejsca na samotność,
bezsilność. Jezus jest w nim! Żyje! Niedawno słyszeliśmy zapewnienie: „Nie
zostawię was sierotami”. Chrystus wstępuje do nieba, ale przecież pozostał z
nami. Ofiarowuje się za nas na ołtarzach całego świata. Zbawia. Pozostaje tylko
w to głęboko uwierzyć i ufnie dać się poprowadzić.

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj