Deficyt honoru w PRL

„Rzeczpospolita utracona” – to nowa wystawa zorganizowana przez
Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie.
Ukazano w niej nie tylko straty fizyczne i materialne zadane Narodowi Polskiemu
w wyniku działań obu totalitaryzmów: sowieckiego i nazistowskiego, ale także
trudne do oszacowania koszty natury etycznej, takie jak: uczciwość, bohaterstwo
czy honor.

Wystawa składa się z szeregu plansz podzielonych tematycznie, które porównują
różne zjawiska i postawy społeczne przed i po wrześniu 1939 roku. Jedną ze
zdeprecjonowanych wartości w okresie komunistycznym, jakie zaprezentowano, był
honor. Jego autentycznym przykładem jest rotmistrz Witold Pilecki, „jeden z
najodważniejszych żołnierzy II wojny światowej”, „organizator konspiracji na
terenie KL Auschwitz”, „skazany na karę śmierci i zamordowany przez komunistów
25 maja 1948 roku”. Obok ukazano przeciwieństwo tego pojęcia, czyli Józefa
Różańskiego, „właściwie Goldberga”, dyrektora departamentu śledczego
Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, odpowiedzialnego za liczne zbrodnie
dokonane osobiście lub z jego rozkazu przede wszystkim na żołnierzach podziemia
niepodległościowego.
Doktor Tomasz Łabuszewski, naczelnik Oddziałowego Biura
Edukacji Publicznej IPN w Warszawie, podkreśla, że wystawa nie ma charakteru
informacyjnego. – Oczywiście są tu zdjęcia, które w znacznej części nigdy i
nigdzie nie zostały pokazane, ale ma ona wymiar symboliczny. Nie należy
doszukiwać się tutaj jakichś nowo odkrytych bulwersujących i szokujących
dokumentów, bo nie takie było jej założenie. To wystawa, która ma wzbudzić wśród
odbiorców refleksję nad ich własnym pojmowaniem najnowszej historii – zaznacza
naczelnik. Wskazuje, że zwiedzając, możemy ocenić swoją percepcją zdarzeń z
ostatnich kilkudziesięciu lat. – Jeśli wystawa wywoła taką refleksję, to jest
właśnie to, o co nam chodziło – dodaje Łabuszewski.
Na ekspozycji pokazano
również stosunek komunistów do przedsiębiorczości i własności prywatnej Polaków.
Przedwojenny dom towarowy braci Jabłkowskich przy ul. Brackiej 25 „to przykład
najbardziej ekskluzywnych domów handlowych przedwojennej Warszawy” – czytamy
podpis pod obszerną fotografią. Zestawiono go z żałosnym obrazem
przedsiębiorczości w okresie PRL: „stragany na Bazarze Różyckiego w Warszawie,
konsekwencje komunistycznej bitwy o handel, mającej zniszczyć prywatną
inicjatywę”. Kolejna szokująca fotografia to zdewastowany pałac Grabowskich w
Łukowie, w powiecie obornickim, czyli „efekt rewolucji własnościowej
komunistycznej Polski”. Dla porównania ukazano zadbane przedwojenne: „Muzeum
Czartoryskich, jedno z najstarszych prywatnych muzeów w Polsce udostępnione
społeczeństwu już w 1878 roku”.

Jacek Dytkowski

—————————-

 

Partyzanci jak upolowana zwierzyna

Z dr. Tomaszem Łabuszewskim, naczelnikiem Oddziałowego
Biura Edukacji Publicznej IPN w Warszawie, rozmawia Jacek Dytkowski

Skąd pomysł na wystawę?
– Planowaliśmy ją już
rok temu i została przygotowana z okazji 65. rocznicy zakończenia II wojny
światowej.

Ekspozycja ma być podróżą po sferze duchowej „okaleczonego
narodu”?
– Zastanawiając się nad wielopłaszczyznowością strat
poniesionych przez Polskę w wyniku działań dwóch totalitaryzmów, po prostu
stwierdziliśmy, że ten wymiar materialny i społeczny nie zamyka całości owego
bilansu. Znacznie trwalszy okazał się poziom duchowy i etyczno-moralny szkód,
jakie tutaj doznało społeczeństwo polskie zarówno w wyniku okupacji niemieckiej,
jak i zwłaszcza późniejszych kilkudziesięciu lat rządów
komunistycznych.
Próbowaliśmy zasygnalizować problem relatywizmu, jaki jest
podstawowym dziedzictwem tych dwóch okresów. Sprowadza się on do lansowanego w
ostatnim dwudziestoleciu pojęcia „wielu prawd” dotyczących różnych kwestii
zarówno z zakresu historii Polski, jak i pewnej etyki postępowania w życiu
publicznym. Wystawa ukazuje, że wymiar etyczny życia publicznego w Polsce, mimo
wszystkich problemów i funkcjonowania dalekiego od ideału, jednak bazował na
pewnych rudymentach moralnych, które zostały później zachwiane.

W jaki sposób pokazano ich deprecjację?
– Ta
część wystawy, nazywana umownie duchowością, bazuje na pewnych szokowych
zestawieniach postaci czy też zjawisk, które mają pokazać wymiar prawdziwy danej
postawy oraz jej wersję wykoślawioną. Podobne porównania są budowane poprzez
prezentację sytuacji, które naszym zdaniem, są emanacją zarówno tej strony
pozytywnej, jak i negatywnej i ilustrują owe pojęcia. Na przykład termin
„bohaterstwo” jest ilustrowany zdjęciem oficerów z załogi Westerplatte, których
obrona tego miejsca – mimo kontrowersji, jakie się pojawiły w ostatnich latach –
jest jednak symbolem ideowej postawy żołnierza polskiego. Przeciwieństwem tego
jest zdjęcie jednej z doraźnych likwidacji z końca lat czterdziestych XX w.,
gdzie zabici partyzanci są traktowani jak upolowana zwierzyna. Ten przykład
został podpisany, iż sprawcy owych akcji byli przez kilkadziesiąt lat uznawani
za bohaterów walki o utrwalanie władzy ludowej. Dla osób, które interesują się
historią, pewne rzeczy mogą więc wydać się oczywiste, ale nie dla wszystkich.
Nie dla wszystkich Jerzy Urban jest symbolem zakłamania stanu wojennego. Wielu
młodych ludzi, którzy czerpią swoją wiedzę ze środków społecznego przekazu,
uznaje go za zwykłego uczestnika życia publicznego i komentatora takiego, jak
wszyscy inni.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj