Był tytanem pracy

– Nigdy nie przestawał być filozofem i filozofować, czy na spotkaniu,
w wolnej rozmowie, zawsze dochodził do pewnych zagadnień życiowych,
filozoficznych, społecznych – tak o ojcu profesorze Mieczysławie Albercie Krąpcu
mówił w sobotę jego uczeń ks. prof. dr hab. Andrzej Maryniarczyk podczas
spotkania poświęconego twórcy Lubelskiej Szkoły Filozoficznej w Wyższej Szkole
Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.

W drugą rocznicę śmierci ojca profesora Mieczysława Alberta Krąpca studenci
Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej złożyli hołd wielkiemu filozofowi.
Z gościnnym wykładem na temat osoby i dzieła o. Krąpca przyjechał do Torunia
jego uczeń i najbliższy współpracownik ks. prof. dr hab. Andrzej Maryniarczyk,
kierownik katedry metafizyki KUL. Mówił o pracy ojca Krąpca na rzecz
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w trudnych czasach komunistycznych, a
także o jego pracy naukowej. – Był tytanem pracy. Nigdy nie przestawał być
filozofem i filozofować, czy na spotkaniu, w wolnej rozmowie, zawsze dochodził
do pewnych zagadnień życiowych, filozoficznych, społecznych. Wstawał rano o
godzinie 4.00, parzył kawę, żeby Pana Jezusa nie przyjmować na soki żołądkowe,
tylko na porządną kawę, potem odprawiał Mszę św. i rozpoczynał studium czytania
lektur, i tak pracował do godziny 10.00. Potem wychodził na uniwersytet, na
zajęcia ze studentami, do administracji. Kiedy wracał, trochę odpoczywał i znów
pracował. Był bardzo zdyscyplinowany, bo już o godzinie 18.00, czy latem, czy
zimą, przygotowywał się do spania. Po 18.00 nie wykonywał już żadnych telefonów,
dzięki temu w tej dyscyplinie mógł dokonać wielkich rzeczy – wspominał ks. prof.
Maryniarczyk. Dodał, że miał to szczęście i zaszczyt pracować z o. prof.
Krąpcem. – Przez okres trwania prac nad Powszechną Encyklopedią Filozofii, co
trwało przez 11 lat, dzień w dzień, oprócz niedzieli, od godziny 15 do 17
sczytywaliśmy zawsze hasła, artykuły, które pisali autorzy – mówił uczeń ojca
Krąpca i wspomniał też 8 maja 2008 roku. Tego dnia profesorowie również
odczytali przesłane do sprawdzenia hasła. Tego dnia także ks. prof. Maryniarczyk
przyniósł do autoryzacji hasło „chrześcijaństwo”. – Przyniosłem mu do
autoryzacji jego hasło, które pisał na temat chrześcijaństwa, było to hasło do
suplementu. I poprawiając to swoje hasło, w miejscu, które było zatytułowane:
„Przyjście Chrystusa”, zmarł na siedząco, zasnął po prostu na krześle. Jak
żołnierz, który ginie na bitwie, tak filozof podczas pracy, jakby powiedziawszy
– „doczytam to za chwilę” – wspominał ze wzruszeniem ks. prof. Andrzej
Maryniarczyk.
– Po wykładzie mam takie mocne przekonanie, że filozofia jest
bardzo prosta, bardzo piękna i potrzebna – mówił, dziękując za wykład, o. dr
Krzysztof Bieliński, rektor WSKSiM. – Mam nadzieję, że wszyscy studenci i
profesorowie, którzy słuchali tego wykładu i mogli spotkać się z księdzem
profesorem, wszyscy mamy to samo zadanie. Zachęcam do tego, by tę umiejętność
poznawania świata i człowieka kontynuować, żeby z murów naszej uczelni – i to
jest nasze marzenie, a to marzenie stanęło także u początków wielkiego dzieła
ojca profesora, by wykształcić elity intelektualne w Polsce. Prymas Tysiąclecia
ubolewał bardzo nad tym, że nie ma elit katolickich, i czynił wszystko, by te
elity były – powiedział na zakończenie o. Bieliński.

Katarzyna Cegielska, Toruń

drukuj