PKP – bankructwo pewnej idei
To, co dzieje się obecnie w komunikacji kolejowej, cały ten koszmarny
bałagan, to niewątpliwie świadectwo bankructwa pewnej idei. Jest to bankructwo
idei wyprodukowanych przez neoliberalnych dyletantów ekonomicznych, które
sprowadzają się do trzech postulatów: po pierwsze – usuwania państwa z wszelkich
obszarów odpowiedzialności, po drugie – wstrzymywania finansowego wsparcia przy
pomocy środków publicznych, po trzecie – rozbicia spójnych struktur
organizacyjnych na małe spółki i spółeczki, co ma jakoby stworzyć namiastkę
rynkowej różnorodności.
Wszystkie te pomysły były z zasady błędne, powstały w głowach polityków
mających poważne braki w wykształceniu, nieumiejących racjonalnie analizować
problemów i szukać rozwiązań, a za to poddających się intelektualnej wygodzie,
jaką daje każda ideologia. Ideologia zwalnia bowiem z myślenia, dostarczając
prostym umysłom trwałych recept na wszystko.
Oczywiście błędem było rozbicie
PKP na odrębne spółki, które przeznaczono do prywatyzacji w myśl ideologii, że
wszystko, co było państwowe, trzeba sprywatyzować. Wynikało to przede wszystkim
z niezrozumienia, że sieć kolejowa jest specyficznym organizmem obejmującym
elementy bardziej i mniej rentowne i elementy z natury deficytowe, które mimo że
przynoszą straty, powinny być utrzymywane dla zachowania spójności całego
systemu. Niezrozumienie tego prowadziło do – absurdalnej – analizy rentowności
poszczególnych fragmentów systemu, poszczególnych linii i połączeń, i pozbywania
się tych, które „stanowią obciążenie” systemu jako całości. W efekcie zamykano
połączenia na małych odcinkach, pozbawiając mieszkańców małych ośrodków
łączności ze światem, bo często infrastruktura drogowa i efemeryczny transport
autobusowy nie były w stanie zrekompensować powstałych luk. Nic zatem dziwnego,
że w artykule, który jakiś czas temu ukazał się w brytyjskim „Financial Times”,
opisano podróż pociągiem w Polsce jako drogę przez mękę.
Ze specyfiki systemu
kolei zdawano sobie sprawę od początku istnienia tego typu transportu. Warto
przypomnieć, że jeszcze w XIX wieku w większości krajów upaństwowiono koleje, a
nawet jeśli utrzymano prywatne elementy systemu (bo na ogół koleje powstawały
jako prywatne inicjatywy biznesowe), to państwo dawało gwarancje i
dofinansowywało koleje. W Polsce w okresie międzywojennym zarządzaniem kolei
zajmowały się odpowiednie ministerstwa i system działał znakomicie; o czasach
komunizmu można powiedzieć, że na tyle, na ile pozwalał ten z gruntu wadliwy
system, kolej funkcjonowała stosunkowo nieźle. Problemy zaczęły się po 2001 r.,
gdy dokonano reformy PKP i podjęto przygotowania do prywatyzacji. Można odnieść
wrażenie, że znów zadziałał tradycyjny mechanizm: by sprywatyzować, najpierw
trzeba doprowadzić do zapaści finansowej.
Zarządca linii kolejowych PKP
Polskie Linie Kolejowe SA zablokował pociągi Przewozom Regionalnym, które
obsługują tę właśnie mało rentowną część sieci. Ich postępowanie wydaje się
uzasadnione, bo w sytuacji, gdy nie otrzymują płatności, sami mają kłopoty
finansowe – to naturalna konsekwencja tzw. zatorów płatniczych. Warto jednak
przypomnieć, że problemy z brakiem płynności miały zostać rozwiązane jeszcze w
2006 roku, gdy planowano oddłużenie Przewozów Regionalnych. Jednak strategia
kolejowa, którą opracował resort transportu, nie została jeszcze zaakceptowana
przez rząd, a resort finansów nie wyraża zgody na oddłużenie.
Problemy można
rozwiązać, przywracając systemowi spójność organizacyjną i finansową, czyli
likwidując rozbicie PKP na spółki, jakiego – przypomnijmy – dokonał rząd Unii
Wolności i AWS, a przypieczętował rządzący po nim gabinet SLD. Trzeba też
zaakceptować konieczność dofinansowania kolei ze środków publicznych – to
umożliwiłoby też lepsze wykorzystanie środków unijnych. Jednocześnie powinno się
stworzyć stabilne mechanizmy organizacyjne udostępniania sieci prywatnym
przewoźnikom, którzy z własnych środków byliby gotowi zainwestować w urządzenia
transportowe. To jest możliwe, w wielu krajach to się udało, nie ma zatem
żadnego powodu, by nie powiodło się w Polsce. Wszystko jest wyłącznie kwestią
woli i kompetencji intelektualnych rządzącej ekipy.
Prof. Jerzy Żyżyński
Autor jest ekonomistą, profesorem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu
Warszawskiego, członkiem Narodowej Rady Rozwoju powołanej przez śp. prezydenta
Lecha Kaczyńskiego.
