Cztery wersje prokuratury
Usterki techniczne samolotu, nieprawidłowe zachowanie załogi, zła
organizacja i zabezpieczenie lotu oraz zamach terrorystyczny – to wersje śledcze
badane przez wojskową prokuraturę w Warszawie jako przyczyny katastrofy w
Smoleńsku.
Prokurator generalny Andrzej Seremet referujący na posiedzeniu sejmowej
Komisji Obrony Narodowej stan śledztwa – odnosząc się do pierwszej wersji
mówiącej o usterkach technicznych samolotu – powiedział, że na podstawie
dotychczasowych ustaleń można przyjąć, że samolot był sprawny technicznie, a
jego załoga nie zgłaszała żadnych problemów.
Jeśli chodzi o błędy załogi np.
w technice pilotowania, to prokuratura przyznaje, że „w świetle zebranych
dotychczas dowodów uznanie tej wersji za pewną albo jej odrzucenie jest
zdecydowanie przedwczesne”. Prokuratorzy są bardzo powściągliwi w informowaniu o
prawdopodobnym zaistnieniu wersji trzeciej, czyli złej organizacji i
nieodpowiednim zabezpieczeniu lotu przez stronę polską lub rosyjską obsługę
naziemną.
Wersja ostatnia zakłada wpływ osób trzecich, np. w postaci zamachu
terrorystycznego. Seremet przytoczył fragment ekspertyzy rosyjskiej, która
stwierdza, że na miejscu katastrofy „nie ujawniono obecności materiałów
wybuchowych”. – Nadto przeprowadzono badania broni znalezionej na miejscu
zdarzenia. Opinie balistyczne wykluczyły oddanie strzałów z zabezpieczonych
sztuk broni – powiedział.
Prokuratura uważa również za „bezpodstawne”
spekulacje o „turbulencjach, które miałyby zakłócić lot samolotu Tu-154M”
wywołane przez rosyjski transportowiec Ił-76. Prokurator przyznał, że „przed
lądowaniem polskiego samolotu Tu-154M inny samolot, rosyjski Ił-76, podejmował
dwukrotnie próbę lądowania na lotnisku w Smoleńsku”, ale stało się to „w
odległości czasowej około kilkudziesięciu minut przed podjęciem próby lądowania
przez samolot Tu-154M”. – Precyzyjne określenie tego przedziału czasowego będzie
możliwe w oparciu o treść korespondencji radiowej kierownika lotów lotniska w
Smoleńsku z załogą samolotu Ił-76 – stwierdza prokurator.
Seremet powiedział,
że „niczym nieusprawiedliwione, a nawet niestosowne jest twierdzenie, jakoby
polska prokuratura była petentem strony rosyjskiej”. – Dotychczasowa współpraca
układa się prawidłowo, co więcej – polscy prokuratorzy zostali dopuszczeni do
udziału w czynnościach śledczych zaraz po zaistnieniu katastrofy – przypomniał
Seremet. Zaznaczył, że polskie śledztwo jest prowadzone suwerennie z
wykorzystaniem materiałów uzyskanych przez stronę rosyjską. – I tylko w tym
sensie bieg śledztwa jest zależny od czynności organów Federacji Rosyjskiej –
podkreślił.
Seremet zapewnił, że prokuratorzy „będą sukcesywnie ujawniać
treść kolejnych dowodów”. On sam wybiera się w następnym tygodniu do Moskwy w
celu uzgodnienia szczegółów dalszej współpracy, szczególnie przekazania nagrań z
czarnych skrzynek. – Wiele sobie obiecuję po deklaracji sukcesywnego
przekazywania przez prokuraturę rosyjską materiałów ze śledztwa bez czekania na
jego zakończenie – oświadczył.
ZB
