Czy Komorowski szantażuje NBP

Piotr Wiesiołek zastępujący tragicznie zmarłego prezesa NBP może zapłacić
stanowiskiem, jeśli nie zgodzi się na wyprowadzenie rezerw
z banku
centralnego do budżetu

Jeśli Narodowy Bank Polski nie przekaże do budżetu dodatkowych 4 mld
zł, marszałek Sejmu może rozpocząć procedurę powołania nowego prezesa banku
centralnego. Członkowie RPP mówią wprost: „To szantaż”. – Na Piotra Wiesiołka
pełniącego obowiązki prezesa NBP po tragicznej śmierci Sławomira Skrzypka
wywierany jest polityczny nacisk, aby przekazał do budżetu pieniądze z rezerwy
na stabilizację kursu złotego – alarmują rozmówcy „Naszego
Dziennika”.

– Decyzja rządowej większości w Radzie Polityki Pieniężnej o zwróceniu się do
Zarządu NBP o ponowne skalkulowanie ryzyka i oszacowanie rezerwy na ryzyko
kursowe jest formą szantażu: „Jak nie zrobicie po naszej myśli – powołamy nowego
prezesa NBP” – potwierdza jeden z członków RPP proszący o zachowanie
anonimowości.
NBP oszacował ryzyko zmiany kursów walutowych, jakie mogą
wystąpić na przestrzeni 10 dni, a nie w skali jednego roku. Według tego
wyliczenia odpis na rezerwę kursową umieszczony w sprawozdaniu wynosi 4,2 mld
złotych. Sprawozdanie zostało pozytywnie ocenione przez jedną z największych
międzynarodowych firm audytorsko-doradczych PriceWaterhouseCoopers. Im wyższy
jest odpis na rezerwę wliczany w koszta, tym mniejszy zysk NBP przekaże do
budżetu.
Krzysztof Rybiński, były wiceprezes NBP, przekonuje, że zarząd banku
centralnego nie powinien korygować w dół rezerwy w sprawozdaniu, a raczej ją
podwyższyć, ponieważ została ona wyliczona na minimalnym możliwym
poziomie.
Warto podkreślić, że tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu, w
której zginął prezes NBP Sławomir Skrzypek, marszałek Sejmu zapowiedział, że
wskazanie kandydata na nowego prezesa będzie jedną z pierwszych jego decyzji.
Komentatorzy ocenili, że Komorowski powinien jednak pozostawić tę decyzję nowo
wybranemu prezydentowi, ponieważ sytuacja finansowa jest stabilna i nie zachodzi
konieczność natychmiastowej obsady stanowiska. Ustawa mówi, że w razie
nieobecności prezesa NBP jego funkcję obejmuje pierwszy zastępca prezesa, którym
jest Piotr Wiesiołek, i to właśnie on przejął stery banku. W następnych dniach
marszałek, pod naciskiem rynków finansowych zaniepokojonych perspektywą
nominacji szefa banku centralnego z grona osób związanych z koalicją rządową,
nieco wyhamował swoje zapędy. Dał jednak do zrozumienia, że będzie podejmował
decyzje w zależności od wyniku sporu zarządu NBP z Radą Polityki Pieniężnej,
gdzie większość mają członkowie nominowani z rekomendacji koalicji rządzącej. Po
ostatnim posiedzeniu RPP Elżbieta Chojna-Duch zapytana, co będzie, jeśli zarząd
banku nie zmieni sprawozdania, odpowiedziała, że Rada będzie się zastanawiać, co
zrobić, ale oświadczyła, że są też inne różne procedury…
O utrzymaniu
niezależności banku centralnego rozstrzygnie najbliższe posiedzenie Rady
zaplanowane na 27 i 28 kwietnia. Zarząd ma na nim ponownie przedstawić do oceny
sprawozdanie finansowe za 2009 rok. Czy będzie to dotychczasowy dokument, czy
przeliczony po myśli rządu – na razie nie wiadomo. Do 30 kwietnia zaakceptowane
przez RPP sprawozdanie powinno być przekazane Radzie Ministrów do zatwierdzenia.
Dwa tygodnie później 95 proc. rocznego zysku NBP podlega odprowadzeniu do
budżetu państwa. Gra toczy się o to, czy będzie to 4,2 mld zł, jak wyliczył
bank, czy też dwukrotnie więcej – jak chce rząd – ale kosztem stabilności
złotego.

Małgorzata Goss

drukuj