Dziś pogrzeb prof. Janusza Kurtyki Nie pozwalał milczeć w ważnych sprawach

Z Ewą Leniart, dyrektorem Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w
Rzeszowie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Kiedy w grudniu 2005 roku Janusz Kurtyka obejmował rządy w Instytucie
Pamięci Narodowej, była to zupełnie inna placówka…

– Wiele się
zmieniło w czasie prezesury prof. Janusza Kurtyki. Przede wszystkim zmieniła się
ustawa i Instytut zaczął realizować zupełnie nowe zadania. Jednocześnie prof.
Kurtyka przyjął, że należy zintensyfikować działalność edukacyjną i wydawniczą
Instytutu, motywując pracowników Biura Edukacji Publicznej do organizacji
lekcji, nawiązywania bliższej współpracy ze szkołami, kuratoriami oświaty oraz
organizacjami kombatanckimi. Prezes Kurtyka sprawił, że mimo wzbudzania różnych
emocji nie można zminimalizować znaczenia Instytutu Pamięci Narodowej w zakresie
odkrywania trudnej, skomplikowanej, ale prawdziwej najnowszej historii
Polski.

Jakie zasady były prezesowi Kurtyce najbliższe?
– Był
zwolennikiem prawdy. Uważał, że nie można pozwolić, aby uproszczona i często
zakłamana historia Polski miała być powielana w wolnej Polsce. Wszyscy, a przede
wszystkim młode pokolenie Polaków, zasłużyliśmy na poznanie prawdziwej historii
minionego wieku, a zwłaszcza okresu dyktatury komunistycznej. Profesor wychodził
z założenia, że dla dobra Polski nie można powielać półprawd i niedomówień. Jako
wybitny historyk wiedział, że milczenie w sprawach ważnych wydarzeń minionego
wieku stanowi przykładanie ręki do utrwalania komunistycznej wersji historii,
której niezwykle daleko do prawdy. Wiedział, że jest winien Ojczyźnie przede
wszystkim mówienie prawdy, nawet za cenę znieważania i opluwania swojej
osoby.

Charakterystyczne było zaangażowanie Janusza Kurtyki w odkrywanie i
udostępnianie historii Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, a zwłaszcza jego IV
Zarządu…
– To był historyk, który prowadził szerokie badania
naukowe. Interesowała go historia Polski w średniowieczu, ale także historia
najnowsza. Zwłaszcza losy zapomnianych i oczernianych postaci polskiej
konspiracji niepodległościowej lat wojny i okresu powojennego. To jemu w dużej
mierze zawdzięczamy przywracanie pamięci o żołnierzach wyklętych i
upowszechnienie tego terminu. Jako historyk aktywnie uczestniczył w życiu
naukowym poprzez pracę w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk, był
redaktorem naczelnym „Zeszytów Historycznych WiN-u”, współpracownikiem
„Polskiego Słownika Biograficznego” i członkiem redakcji periodyku „Aparat
Represji w Polsce Ludowej 1944-1989”.
Profesor Janusz Kurtyka napisał k
ilkanaście rozpraw poświęconych Zrzeszeniu „Wolność i Niezawisłość” i niejako
odkrył rolę i znaczenie ppłk. Łukasza Cieplińskiego, prezesa IV Zarządu Głównego
WiN, w naszym regionie i w całej Polsce. Pod jego patronatem powstał przy
rzeszowskim Oddziale IPN Klub Historyczny im. ppłk. Łukasza Cieplińskiego, który
zrzesza osoby interesujące się historią najnowszą Polski. Został też członkiem
honorowym Stowarzyszenia Budowy Pomnika Łukasza Cieplińskiego w Rzeszowie. W tym
kontekście należy przyznać, że inicjatywa prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego o
ustanowieniu 1 marca Dniem Pamięci o Żołnierzach Wyklętych była wyrazem
wspólnych ustaleń prezydenta RP i prezesa IPN.

Rzeszowska „Solidarność” podkreśla zasługi Kurtyki w ujawnianiu
agentury.

– Z pewnością rzeszowskiej „Solidarności” chodziło o fakt,
iż prezes IPN prof. Janusz Kurtyka wprost udzielił wsparcia Grupie „Ujawnić
Prawdę”, która rozpoczęła zbieranie informacji o tajnych współpracownikach UB i
SB oraz sędziach i prokuratorach, którzy wykonywali swe czynności służbowe w
sprawach politycznych w okresie PRL, i upowszechnia je na stronach
internetowych. Profesor nie bał się jednoznacznych stwierdzeń i ocen, nawet
jeżeli narażało to jego samego oraz jego rodzinę na wiele nieprzyjemności. Był
przekonany, że postępuje słusznie. Podejmując się kierowania Instytutem Pamięci
Narodowej, realizował zadania, które na siebie przyjął, składając ślubowanie,
tj. służył wiernie Narodowi Polskiemu oraz kierował się zasadami godności i
uczciwości.

Profesor Kurtyka był także inicjatorem współpracy z Ukrainą w
procesie odkrywania trudnej historii. Jak układa się ta
współpraca?

– Rzeszowski Oddział IPN we współpracy z innymi
oddziałami oraz środowiskiem naukowym realizuje dwa programy badawcze: „Wykaz
ofiar konfliktu polsko-ukraińskiego 1939-1948” oraz „Represje wobec Kościołów
Katolickich Metropolii Lwowskich w latach 1939-1950”, zainicjowane w czasie
prezesury prof. Janusza Kurtyki. Ich efekty mogą stanowić milowy krok do
wyjaśnienia i usystematyzowania wiedzy o wzajemnych relacjach
polsko-ukraińskich. Realizacja tych programów wymagała zaproszenia do współpracy
także ukraińskich środowisk naukowych, czego prezes IPN się podjął.

Instytut Pamięci Narodowej realizuje program uczczenia pamięci
Polaków ratujących Żydów. Dlaczego prezesowi Kurtyce na tym
zależało?
– Profesor Kurtyka wychodził z założenia, iż Polska i
Polacy nie mają powodów do wstydu za swą postawę wobec Polaków wyznania
mojżeszowego w okresie II wojny światowej. W obliczu bezpośredniego zagrożenia
życia własnego i swych rodzin zdali egzamin z miłości bliźniego. Świadczy o tym
liczba Polaków, którym Instytut Yad Vashem przyznał medal „Sprawiedliwy wśród
Narodów Świata”. Prezes uważał, że należy o nich przypominać, aby odwrócić
wypaczony i nieprawdziwy obraz Polaka antysemity. Upływ czasu niewątpliwie nie
działał na korzyść prowadzonych na ten temat badań naukowych, które winny były
zostać podjęte zaraz po zakończeniu wojny, i szkoda, że trzeba było czekać na
prezesurę Janusza Kurtyki, aby te prace zostały podjęte i żeby rozpoczął się
proces przypominania o takich bohaterach jak chociażby rodzina Ulmów z Markowej
oczekująca na beatyfikację.

Jakim szefem był prof. Kurtyka?
– Prezes IPN był przede
wszystkim prawym człowiekiem. Sprawiało to, że w kontaktach bezpośrednich łatwo
zjednywał sobie ludzi, a pewność i wiedza, które posiadał, budziły respekt u
rozmówców. Pracownicy darzyli go szacunkiem za życzliwość i zrozumienie, które
umiał zawsze i każdemu okazać, zachowując jednocześnie stanowczość. Pamiętam
zdarzenie, kiedy jeden z pracowników oddziału zadzwonił do centrali Instytutu i
myśląc, że rozmawia z jednym z dyrektorów merytorycznych, wylał na niego
wszystkie swoje żale związane z utrudnieniami, które go spotkały w realizacji
konkretnego zadania. Potem okazało się, że ten telefon odebrał prezes Kurtyka,
który następnie obdzwaniał osoby koordynujące realizację tego tematu, aby
ustalić, kim był jego rozmówca i jak mu pomóc, by mógł realizować swój
projekt.

Co dla prezesa Kurtyki oznaczało słowo „patriotyzm”?

Janusz Kurtyka był wielkim patriotą. Kochał Ojczyznę, pracował dla niej
najlepiej, jak potrafił, nie szczędząc własnego zdrowia, kosztem rodziny, życia
towarzyskiego. Uważał, że patriotyzm zobowiązuje go do dążenia do ustalenia
prawdy historycznej o losach Polski, dbania, by młodzi ludzie, tacy jak jego
synowie, byli dumni, że są Polakami, by godnie obchodzono rocznice ważnych dla
Polski wydarzeń historycznych.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj