Wycofajcie ten projekt

Sejmowa debata nad (nieznacznie) poprawionym sprawozdaniem Komisji
Polityki Społecznej i Rodziny na temat projektu nowelizacji ustawy o
przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wraz ze zgłoszonymi do projektu sugestiami
ze strony klubów i kół poselskich nie przyniosła przełomu. Komisja zdecydowała
wprawdzie o złagodzeniu niektórych kontrowersyjnych zapisów, jednak najbardziej
szkodliwe artykuły w projekcie pozostały. Tak jak m.in. ten o możliwości
odebrania dziecka rodzicom przez pracownika socjalnego bez wcześniejszego wyroku
sądu.

Najważniejszą z poprawek dyskutowanych wczoraj na posiedzeniu plenarnym Sejmu
była ta zaproponowana komisji przez PiS. Chodziło w niej o zmianę zapisu
uprawniającego pracownika socjalnego do odebrania dziecka rodzinie. Punkt 12a
projektu ustawy uprawnia służby socjalne do zabrania dziecka w sytuacji
zagrożenia jego życia i zdrowia bez wyroku sądu na okres do 24 godzin. Podczas
prac w komisji posłowie PiS rekomendowali wykreślenie tego artykułu, jednak w
głosowaniu propozycja ta nie została poparta. Komisja zaakceptowała poprawkę
obligującą sąd rodzinny do podjęcia w ciągu doby decyzji o umieszczeniu dziecka
odebranego przez pracownika socjalnego w placówce opiekuńczej bądź w rodzinie
zastępczej.
Większością głosów koalicji PO – PSL i Lewicy komisja
zarekomendowała też pozostawienie w projekcie zapisu jednoznacznie zakazującego
stosowania kar cielesnych, zadawania cierpień psychicznych oraz innych „form
poniżania dziecka”. We wczorajszej debacie Teresa Piotrowska (PO) podkreślała,
że „państwo musi interweniować tam, gdzie jest przemoc”. – Chcemy chronić
ofiarę, a sprawcę izolować. Jesteśmy przekonani, że zapisy ustawy będą dobrze
służyć rodzinie. Dom rodzinny powinien być miejscem, w którym dziecko czuje się
bezpieczne. Nie można zamknąć oczu na fakt, iż w polskich rodzinach dominuje
często przemoc – dowodziła Piotrowska. – Są to przecież najczęściej rodziny
patologiczne, w których jest alkohol, gdzie dzieci są zmuszane nawet do pracy
zarobkowej – argumentowali Bożena Kotkowska (Lewica) oraz Piotr Walkowski
(PSL).
Tymczasem ekspertyzy prawne potwierdzają zasadność zarzutu, który
dowodzi, że niektóre zapisy projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu
przemocy w rodzinie naruszają konstytucyjne gwarancje ochrony życia prywatnego i
rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz decydowania o swoim życiu osobistym. –
To prawda, że każda przemoc zasługuje na potępienie. Ustawa nie obroni się
jednak przed zarzutem niekonstytucyjności, ogranicza bowiem prawo do życia
osobistego, dobrego imienia, autonomii informacji o osobach. To jest
bezpośrednie uderzenie w rodzinę i ukazanie jej jako największego zła, co nie
jest prawdą – zauważyła Teresa Wargocka (PiS). – Definicja przemocy może być w
tym projekcie nadużywana. Nieregulowana jest też kwestia gromadzenia danych
osobowych. Niedookreślone pozostało to, jakie dane i w jakich przypadkach mogą
być zbierane – dodała poseł Grażyna Grabicka.
Według posłów PiS, sporną
kwestią pozostaje również tworzenie tzw. zespołów interdyscyplinarnych, które
miałyby zajmować się przeciwdziałaniem przemocy. Posłowie z komisji (m.in.
Izabela Jaruga-Nowacka z Lewicy oraz Tadeusz Ross z PO) poparli rozwiązanie, w
myśl którego zespoły te będą mogły zbierać dane osobowe nie tylko sprawców, ale
i dorosłych ofiar przemocy, także bez ich zgody; będą jednak zobowiązane do
zachowania poufności. W ocenie PiS może to być nadużywane. Opinię tę podziela
też KP Polska Plus, którego posłowie proponowali wykreślenie całego artykułu
odnoszącego się do zespołów, m.in. z uwagi na brak wyceny kosztów, jakie
wiązałyby się z ich utworzeniem, a które ostatecznie poniosłyby samorządy. Jak
zauważył poseł Jerzy Polaczek, z tytułu ustawy należałoby też wykreślić pojęcie
rodziny. Jego zdaniem, dane MPiPS mówiące o tym, że w połowie rodzin dochodzi do
przemocy, są bardzo niejednoznaczne i stawiają pod znakiem zapytania ich
wiarygodność. Nie wiadomo bowiem, czy chodzi tu o typową rodzinę tworzoną przez
rodziców i dzieci, czy też na przykład rozszerzono tę definicję np. o związki
partnerskie.
Podczas prac w komisji posłowie PO i Lewicy przeforsowali też
dopisanie do ustawy zapisów dotyczących zakazu „zadawania cierpień psychicznych
i innych form poniżania dziecka”. – Pod tak ogólne zapisy można podciągnąć
prawie wszystko. Poradnik pracownika socjalnego, który prezentuje na swojej
stronie internetowej Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, do przemocy
psychicznej zalicza nawet „zawstydzenie, narzucanie własnych poglądów, ciągłe
krytykowanie, kontrolowanie, ograniczanie kontaktów i krytykowanie zachowań
seksualnych”. Czyli odbiera się nam prawa do wychowania własnych dzieci –
zauważył poseł Robert Telus (PiS). – W tak delikatnej kwestii jak ingerowanie w
sprawy rodzin nie powinna mieć miejsca chęć ambicjonalnego postawienia na swoim,
ale potrzeba otwarcia na lepsze rozwiązania – diagnozuje Ewa Kowalewska, prezes
Forum Kobiet Polskich.
O wycofanie projektu nowelizacji ustawy o
przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie apel do premiera Donalda Tuska ponowiły
organizacje prorodzinne. Sygnatariusze apelu, m.in. Polska Federacja Ruchów
Obrony Życia i Forum Kobiet Polskich, Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli i
Wychowawców, Związek Dużych Rodzin Trzy Plus, Stowarzyszenie Rzecznik Praw
Rodziców, są przekonani, że projekt zmierza do nadmiernego kontrolowania rodzin,
narusza prywatność, pozwala na masowe zbieranie wrażliwych danych o rodzinach
bez ich zgody także wówczas, gdy zjawiska przemocy w nich nie występują.
Organizacje prorodzinne postulują, by wybrać z nowelizacji uzasadnione przepisy,
np. dotyczące nakazu opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy czy
wprowadzenia standardów usług prowadzonych przez ośrodki wsparcia dla ofiar
przemocy, i przeprowadzić je jako ustawę pilną.
– Projekt jest bardzo
szkodliwy w tym kształcie. To zdanie podzieliło też Prezydium Sejmu, kiedy w
marcu bieżącego roku ponownie skierowało projekt do komisji. Niestety, dziś
dokument ten wraca pod obrady w prawie niezmienionym kształcie. Oczekujemy, że
projekt zostanie wycofany. Narusza on autonomię rodzin i utrudnia wychowanie
dzieci przez ich rodziców. Ta ustawa to typowy tekst ideologiczny, bardzo słaby
prawnie, o czym mówią eksperci Biura Analiz Sejmowych oraz rzecznik praw
obywatelskich – ocenia Tomasz Elbanowski ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw
Rodziców.

Anna Ambroziak

drukuj