Obrona przez atak
W najbliższą środę zapadnie wyrok w rozprawie apelacyjnej dwóch
byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa oskarżonych o znęcanie się w 1980
roku nad zatrzymanym opozycjonistą. Na ostatniej rozprawie próbowali oni
podważyć zebrane przeciwko nim dowody. Sugerowali nawet, że być może
poszkodowany – jako tajny agent służby – potrzebował zbudowania wokół siebie
legendy, a ich nazwiska pojawiły się na niej przypadkowo. W pierwszym procesie
obaj mężczyźni za znęcanie się nad zatrzymanym zostali skazani na dwa lata
więzienia w zawieszeniu na pięć.
Apelację od wyroku sądu pierwszej instancji złożyły obie strony postępowania.
Oskarżeni chcieli uniewinnienia, a ich obrońcy wycofania części oskarżenia
dotyczącej udziału ich klientów w pobiciu opozycjonisty. W swoim odwołaniu sam
poszkodowany Paweł Witkowski chciał zaostrzenia kar dla sprawców. Przed sądem
byli funkcjonariusze bardzo żywo relacjonowali swoją pracę w SB. Obaj nie
przyznawali się do pobicia czy znęcania się nad Witkowskim i próbowali podważyć
dowody zebrane w sprawie przez Instytut Pamięci Narodowej. Edward W. utrzymywał,
że do czasu nagłośnienia sprawy Witkowski nie miał z nim styczności. Z kolei
Marek K. uznał, że sąd pierwszej instancji zbyt pochopnie stwierdził jego winę,
i nie zbadał, z jakich powodów poszkodowany miałby kierować przeciwko nim
oskarżenia. Według tezy K., Witkowski mógł być tajnym i cennym agentem SB, a
fakt pobicia przez SB mógł uwiarygodnić go w środowisku opozycyjnym. Taką linię
K. prezentował także podczas pierwszego procesu, co poskutkowało sprawą, którą
Witkowski wytoczył K. za naruszenie jego dobrego imienia. Jak uznał
opozycjonista, taka linia obrony wykraczała poza granice rozsądku. Pełnomocnicy
oskarżonych zaznaczali także, że po 30 latach od wydarzenia dowody przeciwko
funkcjonariuszom są słabe i do rozstrzygnięcia pozostał spór opierający się na
słowu poszkodowanego przeciwko słowom oskarżonych. Wczoraj z powodu zawiłości
sprawy i towarzyszących jej emocji sąd odroczył ogłoszenie wyroku do najbliższej
środy. – Rozstrzygający będzie tu zgromadzony materiał dowodowy. Jest on bogaty,
bo zachowało się wiele dokumentów, są relacje świadków. Wiadomo, że oskarżeni
próbują jakoś postawić go w niekorzystnym świetle – skomentował postawę
oskarżonych Paweł Witkowski. Akt oskarżenia w sprawie pobicia Witkowskiego
skierował do sądu krakowski oddział IPN. Postawił w nim zarzuty byłym
funkcjonariuszom SB o to, że 8 lipca 1980 roku w Krakowie, razem z nieustalonym
funkcjonariuszem MO, znęcali się fizycznie i psychicznie nad zatrzymanym. Mieli
oni wielokrotnie uderzać pokrzywdzonego pięścią w brzuch oraz otwartą ręką w
twarz, szarpać za brodę i wyrywać włosy z głowy. Mieli też uderzać głową
zatrzymanego o ścianę, kopać go po nogach i stawać obcasami butów na palcach
stóp, a także wielokrotnie znieważać i grozić pozbawieniem życia.
Marcin Austyn
