– Tygodniowy przegląd mediów – Przedświąteczna zawierucha

Wielki Post jest czasem powrotu na łono Kościoła osób, które zagubiły
się w zlaicyzowanym świecie. Niestety, co roku w tym tak ważnym okresie media
liberalne próbują przedstawiać Kościół katolicki wyłącznie w czarnych barwach.
Te zabiegi mają na celu osłabić skuteczność ewangelizacji.

– W mediach codziennie pojawiają się dziesiątki informacji o „grzechach
kapłanów”. Tworzy się wręcz „psychozę powszechnej przemocy” – opisaną przez
naukowców na przykładzie podobnych doniesień sprzed kilku lat z terenu USA. Ta
metoda nie ma nic wspólnego z prawdą i prowadzi do krzywdzących Kościół
uogólnień i wyolbrzymiania rzekomych problemów.
Trudno nie zauważyć, że hasła
powielane we wszystkich mediach liberalnych nie są wołaniem o sprawiedliwość i
zadośćuczynienie krzywd, lecz mają na celu odebranie Kościołowi dobrego imienia
i zaufania wiernych. Jak bowiem inaczej nazwać pojawiające się na pasku w
środowym programie „Punkt widzenia” w TVP 2 antykościelne hasła (podobno
wysyłane przez widzów SMS-ami): „Najpierw rządzili czerwoni, teraz czarni”,
„Czas, by księża opuścili polskie szkoły”. W jednym znalazło się niedorzeczne
wobec wręcz zmasowanej akcji propagandowej pytanie: „Dlaczego prasa milczy na
ten temat?”.
Inną niedorzecznością w tym programie było zaproszenie jako
„ekspertów” zdeklarowanego przeciwnika wiary Piotra Gadzinowskiego pisującego w
antyklerykalnych pismach czy też eksksiędza Tadeusza Bartosia, który
wielokrotnie kontestował nauczanie Kościoła.

-Inną manipulacją popisał się „Newsweek”. Autorzy artykułu o „konieczności
zniesienia celibatu” pod płaszczykiem zatroskania o dobro Kościoła twierdzą, że
„od kilkudziesięciu lat pozostaje ono [bezżeństwo – dop. P.P.] jednym z
najbardziej zapalnych punktów między hierarchią kościelną a wiernymi”. Pytanie,
skąd pozyskali takie opinie – bo na pewno nie od katolików. By to rozstrzygnąć,
nie potrzeba odwoływać się do dużych ośrodków badawczych – wystarczy zrobić
sondę między znajomymi, których spotkamy na niedzielnej Mszy Świętej, by
bezspornie przekonać się, iż bezżeństwo kapłanów nie stanowi żadnego zarzewia
konfliktu.
Fałszywych tez w tym tekście jest więcej. Trudno o większe
głupstwo niż sugestia autorów, iż to brak zmian w sprawie celibatu na Soborze
Watykańskim II spowodował, że „wówczas zaczął się w krajach
zachodnioeuropejskich, szczycących się wielowiekową tradycją katolicką (jak np.
Belgia czy Francja) trwający do dziś kryzys powołań”. Dlaczego dziennikarze nic
nie piszą o planowym niszczeniu katolicyzmu w tych państwach od rewolucji
francuskiej? Dlaczego nie zwracają uwagi na fakt, że spadek liczby powołań nie
tylko na zachodzie Europy, ale i w innych częściach świata wynika z
sekularyzacji społeczeństw? A fantazje redaktorów „Newsweeka”, że: „W
przyszłości – i to dość niedalekiej – Kościół może stanąć przed alternatywą:
rewolucja obyczajowa albo wymarcie kleru i zanik wiary na Zachodzie”, są zachętą
do wejścia na drogę prowadzącą do jeszcze większego osłabienia Kościoła. Jako
kolejne „rewolucje obyczajowe” dziennikarzom marzą się kapłaństwo kobiet czy też
wyświęcanie homoseksualistów, co na własnym organizmie sprawdził Kościół
anglikański. Rewolucjoniści wyraźnie zwierają szyki.

-W nurt prymitywnego dokładania Kościołowi wpisał się w tym tygodniu również
tygodnik „Polityka”, powtarzając za wichrzycielami, że „nadużycia wynikają z
samej natury kapłaństwa – czyli celibatu”. Dlaczego jednak nic się nie wspomina
o szerzącym się we współczesnym świecie permisywizmie moralnym i niesłychanej
erotyzacji przestrzeni publicznej? Dlaczego poprzez zmasowaną kampanię medialną
osłabia się głos kapłanów, którzy w tych dniach głoszą rekolekcje? Czyż nie
chodzi tutaj o sprawdzoną metodę – uderz w pasterza, a owce się
rozproszą?

Paweł Pasionek

drukuj