Nie można ostrzegać przed islamizacją
Front Narodowy Jean-Marie Le Pena musi wycofać wszystkie swoje
plakaty używane w kampanii w wyborach regionalnych ostrzegające przed szybką
islamizacją Francji. Taką decyzję podjął sąd w Marsylii. Uderzające jest, że
wyrok zapadł w sytuacji, gdy muzułmańscy przywódcy religijni w coraz bardziej
otwarty sposób nawołują do zabijania chrześcijan.
Dokładnie tydzień temu ten sam sąd w Marsylii oddalił pozew francuskiej Ligi
przeciw Rasizmowi i Antysemityzmowi (Licra), która domagała się usunięcia
plakatów partii Le Pena. Grupie Licra nie spodobało się, że na plakacie
przedstawione zostały: kobieta w burce, minarety, a także flaga Algierii z
licznymi meczetami wkomponowana w kontury mapy Francji, z podpisem: „Nie dla
islamizmu” i wezwaniem do głosowania na Front Narodowy. Wówczas sąd w Marsylii
uznał, że nie może rozpatrzeć wniosku ze względów proceduralnych, ponieważ Licra
nie ma siedziby w tym mieście. Dopiero po dołączeniu się do pozwu kilku innych
organizacji sąd przychylił się do wniosku i uznał, że afisz jest „prowokacyjny i
wywołuje uczucie odrzucenia i niechęci wobec pewnej grupy osób”.
Na tak
radykalną zmianę decyzji sądu mogło mieć także wpływ to, że sprawa nabrała
charakteru międzynarodowego. Plakaty Le Pena uraziły bowiem ministra spraw
zagranicznych Algierii Murada Medelciego, który uznał, że afisze FN poniżają
symbole jego państwa. Jednocześnie stanowczo zażądał od władz w Paryżu, aby
poczyniły wszelkie kroki zmierzające do usunięcia plakatów. W tym samym czasie
licząca ok. 65 tys. społeczność chrześcijan w Algierii zasadniczo w ogóle nie
może praktykować swojej religii. W czasie ubiegłorocznych Świąt Bożego
Narodzenia grupa muzułmanów zablokowała wejście do nowo wybudowanego kościoła w
miejscowości Tafat, oddalonej o 100 km od stolicy kraju, Algieru. – Ten kraj
jest krajem islamu! Idźcie i módlcie się gdzie indziej! – wykrzykiwał tłum
islamistów zebranych przed kościołem. To, co z całą pewnością wywołuje nienawiść
muzułmanów, to coraz większa liczba konwersji na chrześcijaństwo w krajach,
gdzie islam jest religią państwową.
Plakat podkreślał główny punkt programu
wyborczego Frontu Narodowego – stworzenie tamy wobec napływu islamskich
emigrantów, czego od lat nie są w stanie zrobić kolejne rządy francuskie. Do
ostrzejszego wystąpienia FN przeciwko islamizacji Francji zmobilizowała partię w
dużej mierze przeprowadzona ostatnio przez rząd krajowa dyskusja o tożsamości
narodowej. Biorący w niej udział minister integracji i tożsamości narodowej Luc
Besson zadeklarował 5 stycznia br.: „Francja to nie jest naród, język,
terytorium ani religia. Jest to konglomerat wspólnot, które chcą żyć razem. Nie
ma rodowitych Francuzów. Jest jedynie Francja skrzyżowania ras. To, co czyni
Francję, to metyzacja”.
Front Narodowy musiał w ciągu 24 godzin usunąć
plakaty z miejsc publicznych. Za każdy dzień zwłoki partii grozi grzywna 500
euro.
Łukasz Sianożęcki
Franciszek L.
Ćwik
