ABW ma być supersłużbą
Z Antonim Macierewiczem, byłym szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego,
rozmawia Anna Ambroziak
Jak Pan ocenia rządowy projekt ustawy o ochronie informacji
niejawnych?
– Ten projekt przekształca Służbę Kontrwywiadu
Wojskowego w departament Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, nad którym będzie
ona sprawować pełną kontrolę. Ustawowo ABW i SKW są obecnie równorzędnymi
służbami. Jedna ma kompetencje w sprawach cywilnych, a druga w sprawach
wojskowych. Obie są instytucjonalnie urzędami centralnymi. W związku z tym mają
tę samą rangę. Co więcej, zgodnie z obowiązującą ustawą, tylko SKW jest
określona jako służba specjalna. ABW nie ma takiego określenia. Poza tym obie te
służby są krajową władzą bezpieczeństwa. Tymczasem w nowym projekcie ustawy
rozstrzyga się, że to szef ABW będzie nadzorował szefa SKW we wszystkich
sprawach. A w szczególności jeśli chodzi o certyfikat dostępu do informacji
niejawnych w sprawach gospodarczych – przejmuje to ABW. Dotychczas było tak, że
w jednostkach gospodarczych, których minister obrony narodowej jest założycielem
albo ma istotną część ich akcji – decyzje o dostępie do informacji niejawnej dla
przedsiębiorcy wydawał szef SKW. Zgodnie z propozycją rządową, będzie ją wydawał
szef ABW. Oznacza to, że to on będzie kształtował przemysł zbrojeniowy i
decydował o tym, kto ma dostawać kontrakty.
Z tym niewątpliwe związane są ogromne pieniądze…
–
Wręcz olbrzymie. Chciałbym przypomnieć, że MON dysponuje budżetem 22 mld zł
rocznie. Z tego duża część idzie na zamówienia sprzętu. O tych pieniądzach
decyduje ta instytucja, która rozstrzyga, kto może w ogóle do tych kontraktów
wystartować. A kto może? Ten, kto dostanie dostęp do informacji niejawnej. To
jest tak jak z Komisją do Spraw Służb Specjalnych w Sejmie – wszyscy posłowie
mogą być do niej wyznaczeni, pod warunkiem, że mają dostęp do informacji
niejawnej. Czyli ci, którzy mają odpowiedni certyfikat, mogą w tej komisji
zasiadać. I tu jest tak samo. Każdy przedsiębiorca może się starać o kontrakt na
informatyzację wojska, chyba że nie dostanie dostępu do informacji niejawnej. A
o tym będzie decydować ABW. Staje się ona przez to supersłużbą, a przede
wszystkim jako instytucja cywilna interweniuje głęboko w sprawy wojska i z
pozycji cywilnej służby specjalnej to wojsko nadzoruje. Nie chcę tu bynajmniej
mówić o lobby, o pieniądzach, o mafii, sitwach, układach itd. Nie chcę wskazywać
tych wysokich przedstawicieli ABW, którzy byli związani z polskimi oligarchami i
mogą być od nich uzależnieni. Ale chcę zaznaczyć, że po rozwiązaniu Wojskowych
Służb Informacyjnych została utworzona Służba Kontrwywiadu Wojskowego jako nowa
służba z zupełnie nową kadrą. W ten sposób dawne służby bezpieczeństwa przestały
mieć monopol. Powstała nowa kadra służb, nieuwikłana w dawne konflikty, i
przełamała ten monopol. I dlatego chce się ich utrącić, ustawowo wyeliminować.
Tymczasem są to profesjonalnie przygotowani ludzie, którzy nigdy by się nie
pogodzili z próbą cofnięcia rozwiązań ustawowych do czasów komunistycznych.
Zakłada się również zmiany w definiowaniu informacji
niejawnej…
– Nową definicję informacji niejawnej narzuca projekt
rządowy – dzięki temu widzimisię urzędnika będzie rozstrzygało, co jest tajne, a
co nie. Tak już było za czasów komunistycznych w ustawie z 1982 roku. Temu
sobiepaństwu położyła kres ustawa z 1999 roku, enumeratywnie wyliczając, co jest
tajemnicą służbową, państwową i jaką klauzulą należy ją oznaczyć. To ograniczało
uznaniowość decyzji. Teraz chce się powrócić do niekontrolowanej władzy
urzędników w tak delikatnej materii. Będzie o tym decydował urzędnik,
nieograniczony ustawowymi decyzjami.
Zastrzeżenia wobec projektu wnosi m.in. Ministerstwo Spraw
Wewnętrznych i Administracji. Chodzi o to, że projekt nie reguluje zasad wymiany
informacji niejawnych w stosunkach z Unią Europejską i z podmiotami
zagranicznymi spoza unijnego forum.
– W tej sprawie MSWiA ma w
sposób oczywisty rację.
Dziękuję za rozmowę.
