Zasłużył na naszą pamięć
Kpt. Ryszard Łada Brodowski, prezes Okręgu „Małopolska” Światowego
Związku Żołnierzy Armii Krajowej:
Generał „Nil” to jedna z najbardziej wspaniałych i tragicznych
postaci Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej. Mimo że – pod zmienionym
nazwiskiem – był wywieziony na Syberię i wiedział, jakie są metody stosowane
przez Sowietów, to po powrocie do Polski miał przeświadczenie, że to, co się
dzieje, nie będzie wyłącznie tragiczną gehenną. Jako oficer Wojska Polskiego
zgłosił się do Rejonowej Komisji Uzupełnień. Chciał normalnie żyć, jednak po
pewnym czasie został aresztowany i brutalnie wepchnięty do samochodu. Od
początku był sądzony w sposób nierzetelny, zarzucono mu czyny, których nie
popełnił – w szczególności, że jako dowódca Kedywu podpisywał rozkazy
rozstrzelania partyzantów sowieckich, lewicowych czy żydowskich. Sąd drugiej
instancji, w którego składzie zasiadał profesor prawa, doskonale orientował się,
że nie ma żadnych dowodów na stawiane Fieldorfowi zarzuty, wobec tego zmienił
uzasadnienie, zarzucając mu współdziałanie przy wydawaniu takich rozkazów. Ale i
to nie była prawda. To wszystko działo się po niesłychanie okrutnym śledztwie, w
czasie którego proponowano mu współpracę. Odmówił. Józef Różański (Goldberg)
powiedział mu: to będziesz wisiał. Jeszcze przed aresztowaniem gen. Fieldorf
miał propozycję i możliwości wyjazdu za granicę, ale stwierdził, że nie zostawi
swoich żołnierzy.
Stojąc na czele organizacji „NIE”, generał „Nil” był szczególnie niewygodny
dla komunistów. Jednak nie w tym kierunku szła główna linia ataku. Fieldorf
skazany został z dekretu o zbrodniach hitlerowskich, gdyż – według oskarżycieli
– prowadząc swoją działalność w Armii Krajowej, jakoby pomagał hitlerowcom. Jest
to szczyt cynizmu, że człowiek, który od 1939 roku walczył z Niemcami – a czynił
to również, gdy komuniści podlegli Stalinowi zawarli sojusz z Niemcami – został
skazany z dekretu dla zbrodniarzy hitlerowskich. Trzeba przy tym podkreślić, że
w składzie oskarżającym i sądzącym zarówno pierwszej, jak i drugiej instancji
nie było Polaków.
Jednak niezależnie od tego, jaki był skład sędziowski, nie
ulega wątpliwości, że starano się, aby żaden ze sprawców tego sądowego mordu nie
został nigdy skazany. Mimo to Polacy czczą dziś pamięć gen. Fieldorfa, są jego
popiersia, tablice pamiątkowe. Muzea, szkoły i jednostki wojskowe przyjmują jego
patronat. Sława generała jest wielce zasłużona, a jego córkę – panią Marię
Fieldorf-Czarską, spotykają wszędzie dowody najwyższego uznania dla postawy jej
ojca.
Jako żołnierz ZWZ-AK, a także członek organizacji „NIE” chciałbym
zwrócić się zwłaszcza do młodzieży z apelem o żywą pamięć o naszych narodowych
bohaterach.
not. Marek Żelazny
