MSWiA płaci za „polską okupację Wilna”
Litewska mniejszość narodowa ma w Polsce swoje pismo, a na jego
łamach pojawiają się antypolskie treści. Można tam przeczytać o „polskiej
okupacji Wilna” czy imprezach, które odbyły się na terytorium naszego kraju z
udziałem litewskich nacjonalistów. Dwutygodnik „Ausra” („Jutrzenka”) jest
dotowany przez polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i
Administracji.
W styczniowym numerze „Ausry” – jak informuje portal internetowy społeczności
kresowej Kresy.pl – pojawiły się artykuły m.in. o „polskiej okupacji Wilna” oraz
związkach Litwinów mieszkających w Polsce z szowinistyczną organizacją Vilnija
Kazimierasa Garszwy.
Zivile Makauskiene, opisując sylwetkę Marcele Kubiliute,
która jako jedyna kobieta w historii Litwy otrzymała wszystkie najwyższe
odznaczenia wojskowe tego państwa, przemyca treści, które trudno uznać za
prawdziwą historię czasów przedwojennych. Padają tam sformułowania, które
narzucają czytelnikowi fałszywą wizję najnowszych dziejów stosunków
polsko-litewskich. Mówi się m.in. o „polskiej zaborczości” oraz unikaniu przez
Kubiliute w Wilnie „prześladowań polskich władz okupacyjnych”. Pomija się
natomiast jej związki z quasi-rządem emigracyjnym w nazistowskim Berlinie,
zwanym Litewskim Frontem Aktywistów. Według Makauskiene, największym
osiągnięciem litewskiej bohaterki była współpraca w rozbiciu Polskiej
Organizacji Wojskowej w Kownie, która jej zdaniem w sierpniu 1919 była bliska
przejęcia władzy na Litwie.
Czytelnicy „Ausry” mogą również zapoznać się z
relacją ze spotkania Stowarzyszenia Litewskiej Kultury Etnicznej w Polsce, które
odbyło się 29 listopada ub.r. w Puńsku. Obecny był tam m.in. Nijole
Balcziuniene, członek władz nacjonalistycznej litewskiej organizacji Vilnija,
postulującej lituanizację polskiej mniejszości na Litwie. Jej działacze domagają
się, m.in. zaprzestania działalności szkół polskich na Litwie, a także zarzucają
Polsce i Polakom, w tym mieszkającym na Litwie, dążenie do polonizacji Litwy i
oderwania Wileńszczyzny.
Nacjonalistyczny charakter tej organizacji
potwierdza Jarosław Narkiewicz, poseł Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. –
„Odrodzenie litewskości na terenie Wileńszczyzny” jest ich celem. A konieczność
lituanizacji Polaków wchodzi w zakres tego pojęcia. Stoją na stanowisku, że
Polaków jako takich na Wileńszczyźnie nie ma, a są tylko spolszczeni Litwini. W
związku z tym uważają, że należy teraz stworzyć warunki, by ta ludność
spolszczona – w ich mniemaniu – powróciła do swoich korzeni i etnosu, za który
uważają litewskość – podkreśla Narkiewicz. Dodaje, że jest to skrajna
organizacja ideologiczna, która ma wpływ na postępowanie władz litewskich wobec
mniejszości.
Okazuje się, że „Ausrę” finansuje nie tylko rząd litewski, ale
i… polski. Na stronach internetowych polskiego MSWiA znajduje się informacja,
że dotacja dla pisma na ten rok wyniosła prawie 260 tys. złotych. Stało się to
na mocy decyzji Jerzego Millera, szefa tego resortu, z 15 grudnia ub.r. – „w
sprawie podziału dotacji na realizację w 2010 roku zadań mających na celu
ochronę, zachowanie i rozwój tożsamości kulturowej mniejszości narodowych i
etnicznych oraz zachowanie i rozwój języka regionalnego”. Stowarzyszeniu
Litwinów w Polsce przyznano 252 tys. zł na wydanie 24 numerów dwutygodnika
„Ausra” oraz dodatkowe 5 tys. zł w związku z obchodzoną 50. rocznicą powstania
pisma. Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA, przyznaje w rozmowie z „Naszym
Dziennikiem”, że resort otrzymuje poszczególne egzemplarze pisma. – Oczywiście
zapoznamy się z treścią tego artykułu i dopiero wtedy będziemy mogli ostatecznie
zająć stanowisko. Nie chcemy podejmować przedwczesnych decyzji – zaznacza
Woźniak.
Wspieraniem pisma, na łamach którego ukazują się antypolskie treści,
a także promuje się skrajne litewskie organizacje o zabarwieniu
nacjonalistycznym, zdziwieni są parlamentarzyści. Poseł Artur Górski (PiS),
wiceprzewodniczący Polsko-Litewskiej Grupy Parlamentarnej, zaznacza, że wolność
słowa powinna mieć swoje granice w postaci chociażby dbałości o polską rację
stanu. W jego opinii, teksty zamieszczone w „Ausrze” mogą mieć wpływ na
wywołanie nacjonalistycznych nastrojów mniejszości litewskiej, więc rząd
powinien skrupulatnie monitorować, na co wydaje publiczne pieniądze.
Jacek Dytkowski
