W Jego ranach nasze zbawienie

Rozpoczynamy Wielki Post, czas wewnętrznej odnowy, pokuty, powrotu.
Od nas w dużej mierze zależy, czy będzie on wyjściem poza konwencję, czysty
sentymentalizm i czy stanie się duchową paschą, która nas radykalnie
odmieni.

Popiół, utożsamiany w Biblii często z prochem, symbolizuje nicość, grzech,
ludzką ułomność. Jest bez wartości – tak jak ludzkie życie, pełne niegodziwości,
pychy, skażone bałwochwalstwem. Pisze Ezechiel: zapłatą za grzech może być
jedynie popiół, grzesznicy kiedyś zobaczą siebie jako „obróconych z powrotem w
popiół ziemi” (Ez 28, 18). Często w Piśmie św. ten, kto uświadomił sobie ludzką
marność, siada na popiele (Hi 42, 6) i posypuje sobie nim głowę (Ez 27, 30). Ten
sam gest przyjęty w Środę Popielcową stanowi rodzaj publicznego wyznania wiary:
językiem martwej materii zostaje wyrażone przekonanie, że każdy z nas jest
grzeszny, staje się przedmiotem sądu i miłosierdzia Bożego. Dodatkowego
znaczenia nadaje mu fakt, iż ów znak zostaje przyjęty we wspólnocie
Kościoła.
W tegorocznym orędziu Papież Benedykt XVI proponuje nam refleksję
na temat sprawiedliwości i zachęca do szczerego przeanalizowania swojego życia w
świetle Ewangelii. Doskonale służy temu Wielki Post, który jest czasem szukania
drogi. Przez wewnętrzne wyciszenie, pokutę, nabożeństwa, rekolekcje nie tylko
docieramy do swojego wnętrza, ale także wykraczamy poza siebie, krąg własnych
spraw, aby dostrzec inny wymiar rzeczywistości. Mamy zobaczyć Boga i co
najważniejsze – spotkać Go w drugim człowieku. Kościół proponuje całą paletę
środków pomocnych w realizacji tego celu. Z jednym wszakże zastrzeżeniem: Droga
Krzyżowa, rozważanie bolesnych tajemnic Różańca, rzewność nabożeństwa Gorzkich
Żali – to wszystko może zarówno wprowadzić w głębię wydarzenia paschalnego, jak
i pozostawić na jego powierzchni. Może osiąść na mieliźnie sentymentalnych
płaczek, które Jezus upomniał w czasie swojej krzyżowej drogi („Córki
jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi
dziećmi”). Aby w człowieku dokonała się przemiana na tyle radykalna, by zmieniła
się optyka całego życia, trzeba wejść głęboko w wydarzenie Golgoty – Paschę
Chrystusa. Samo słowo „pascha” znaczy „przejście”, „uderzenie”. Chrześcijaństwo
jest niczym innym jak właśnie wejściem w ów proces: przejściem ze śmierci do
życia, z grzechu do wolności.
O św. Marcinie mówiono, że kiedyś objawił mu
się sam szatan pod postacią Chrystusa. Święty nie dał się jednak zwieść. – Gdzie
masz swoje rany? – zapytał. Zapominamy, że Bóg, którego szukamy i w którego
wierzymy, to Bóg Zraniony. Wydarzenie paschalne, które jak żadne inne definiuje
miłość Boga do człowieka, jest rozpięte pomiędzy dwoma stwierdzeniami –
zawołaniem Piłata: „Oto człowiek!”, i okrzykiem Tomasza: „Pan mój i Bóg mój!”. W
nim rozciąga się to, co stanowi istotę wydarzenia paschalnego: śmierć i
zmartwychwstanie Jezusa. Tylko taki obraz Boga jest prawdziwy. Świat dziś pełen
jest Jego fałszywych wizji, lukrowanych, zaprawionych ludzkim egoizmem. Często
nie mają one z Nim nic wspólnego. Wielki Post jest wielką szansą, by to się
mogło zmienić. Także tego, aby znak krzyża, o który nie tak dawno żarliwie się
upominaliśmy, a który jest obecny w przestrzeni publicznej, nie był znakiem
niemym, ale wnosił w naszą chrześcijańską codzienność nową jakość.

ks. Paweł Siedlanowski

drukuj