Romaszewski nie chciał do kąta

Wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski ogłosił, że opuszcza klub Prawa i Sprawiedliwości. Rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak poinformował, iż partia obecnie nie ma w planach desygnowania na miejsce Romaszewskiego innego kandydata klubu do Prezydium Senatu.


– Całe życie spędziłem na tym, abym niezależnie od konsekwencji miał prawo posiadać własne poglądy i miał prawo je wypowiadać. Stawianie za to do kąta zdecydowanie mi nie odpowiada – mówił wczoraj wicemarszałek Senatu Zbigniew Romaszewski. Wraz z senatorem Piotrem Andrzejewskim zostali na trzy miesiące zawieszeni w prawach członków klubu Prawa i Sprawiedliwości. To kara za głosowanie, wbrew stanowisku klubu PiS, przeciw uchyleniu immunitetu senatorowi Platformy Obywatelskiej Krzysztofowi Piesiewiczowi.

Jarosław Kaczyński powiedział wczoraj, iż choć szanuje „piękną przeszłość” Romaszewskiego, to – jego zdaniem – senatorowi kara się należała. – Nie tylko złamał dyscyplinę partyjną, ale następnie wraz z innym senatorem, panem mecenasem Andrzejewskim, stworzył takie wrażenie, które dało asumpt do ataków na naszą partię – że my na zasadzie kolesiostwa bronimy ludzi, którzy podlegają bardzo poważnym podejrzeniom – mówił prezes PiS. Dodał, iż kara w postaci trzymiesięcznego zawieszenia nie była surowa, lecz symboliczna i za złamanie klubowej dyscypliny się należała.

Romaszewski uzasadniał swoją decyzję o opuszczeniu klubu PiS tym, że nie zgadza się ze stosowaniem zasady „wymuszania i zastraszania jako sposobu budowania politycznej jedności”. – Metoda ta obecnie powszechnie stosowana w największych polskich ugrupowaniach politycznych jest tym, czego nie mogę zaakceptować, mając w pamięci atmosferę towarzyszącą większości mojego życia, które upłynęło w PRL – stwierdził wicemarszałek Senatu.


Artur Kowalski
drukuj