Kontrakty do renegocjacji

Pół roku spokoju w podkarpackiej służbie zdrowia. Dyrektorzy szpitali
zgodzili się częściowo na warunki stawiane przez Narodowy Fundusz Zdrowia i
podpisanie kontraktów. Nie przystali jednak na wszystkie propozycje,
pozostawiając sobie po upływie kilku miesięcy furtkę do negocjacji. W szpitalach
regionu już rozpoczęła się akcja zbierania podpisów pod protestem przeciwko
najniższym w kraju nakładom na leczenie.

Przesądzające spotkanie w Łańcucie dyrektorów wszystkich szpitali
wojewódzkich i powiatowych na Podkarpaciu było burzliwe. Ostatecznie dyrektorzy
zgodzili się na podpisanie kontraktów szpitalnych oraz psychiatrii na pół roku,
a na działalność zakładów opiekuńczo-leczniczych – na cały rok. Podkarpacki
oddział NFZ zaproponował zwiększenie kontraktów o 50 mln złotych. To środki
przesunięte z refundacji leków, o czym zdecydowała minister Ewa Kopacz.
– Po
ustaleniu konkretnych warunków na działalność szpitalną istnieje możliwość
podpisania umów na kolejne pół roku. Natomiast w przypadku pozostałej
działalności, a więc np. opieki długoterminowej, specjalistyki ambulatoryjnej,
rehabilitacji ambulatoryjnej podpiszemy kontrakty na rok – powiedział „Naszemu
Dziennikowi” Zbigniew Strzelczyk, dyrektor SP ZOZ w Kolbuszowej i przewodniczący
Związku Szpitali Powiatowych na Podkarpaciu.
Szacuje się, że podkarpackim
szpitalom na normalne funkcjonowanie brakuje ponad 200 mln
złotych.
Dyrektorzy podkreślali, że 50 mln zł znacząco sytuacji nie poprawi.
Stąd do ostatniej chwili wahali się, czy przystać na warunki dyktowane przez
NFZ. – Propozycje Funduszu z polecenia minister Kopacz są nie do przyjęcia. Nie
otrzymaliśmy żadnych dodatkowych środków. Czy herbata będzie słodsza od samego
mieszania, bez dosypywania cukru? – pyta Janusz Kołakowski, dyrektor
Wojewódzkiego Podkarpackiego Szpitala Psychiatrycznego w Żurawicy. – W przypadku
mojego szpitala w porównaniu do roku 2008 obcięto 700 tys. zł – dodaje.
Część
szefów placówek obawia się, że poddanie się woli minister zdrowia i kolejne
ustępstwa oznaczać będą dalszą zapaść służby zdrowia w regionie. – Jeżeli
odpuścimy, to zgodzimy się na dokończenie dzieła niszczenia podkarpackiego
lecznictwa szpitalnego. Zbliżają się wybory, dlatego tylko konsekwencja w
słusznych działaniach oraz naciski mogą zmusić ten rząd do ustępstw – zauważa
Kołakowski.
Z zawarciem kontraktów duże nadzieje wiąże Adam Krzysztoń,
starosta łańcucki i przewodniczący Komitetu „Podkarpackiej Służbie Zdrowia”. –
Uważam, że propozycja NFZ jest to krok w dobrym kierunku, choć może nie do końca
satysfakcjonujący, bo podkarpackie szpitale od 2006 r. są poważnie
niedoinwestowanie – zaznacza.
Związek Szpitali Powiatowych na Podkarpaciu nie
składa broni. – Będziemy dalej starali się o wypłacenie tzw. nadwykonań za
poprzednie lata, nie zamierzamy też ustawać w zabiegach o zgodne z Konstytucją,
równe w całej Polsce traktowanie poszczególnych województw w zakresie
przyznawania środków na ochronę zdrowia – zapewnia Krzysztoń.
Podkarpacki
oddział NFZ otrzymał zapewnienie minister Kopacz, że pieniądze przeznaczone na
leczenie szpitalne, a przesunięte z refundacji leków będą zwrócone w ramach tzw.
pozaalgorytmowego rozdziału leków. Ile są warte te zapewnienia? Krzysztoń dobrze
pamięta ostatnie spotkanie w Warszawie z dyrektorami szpitali, kiedy szefowa
resortu zdrowia obiecała, że w przypadku dodatkowych pieniędzy na leczenie w
pierwszej kolejności trafią one na Podkarpacie. – Chcielibyśmy wierzyć w słowa
pani minister, ale podchodzimy do tego z pewną rezerwą, zwłaszcza że wcześniej
nie zawsze dotrzymywała obietnic – komentuje. Lekarze mają jeszcze w pamięci
niespełnione obietnice złożone w ubiegłym roku przez Ewę Kopacz w Rzeszowie.
Dotyczyły wypłat za nadwykonania, których szpitale do dzisiaj się nie
doczekały.
– Jako oddział zrobiliśmy wszystko, co możliwe. Jednak mimo
zabiegów nasz oddział nie otrzymał dodatkowych środków, które mogłyby
zabezpieczyć oczekiwania szpitali – stwierdza Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy
podkarpackiego oddziału NFZ.
Ogromnym zainteresowaniem na Podkarpaciu cieszy
się akcja zbierania podpisów pod protestem przeciwko najniższym w kraju nakładom
na służbę zdrowia. Kopie listów przygotowanych przez Komitet „Podkarpackiej
Służbie Zdrowia” do prezydenta i premiera dostępne są we wszystkich szpitalach
regionu. Tylko przedwczoraj zebrano kilkanaście tysięcy podpisów. Akcja potrwa
do końca przyszłego tygodnia, później podpisy zostaną przekazane do kancelarii
prezydenta i premiera.

Mariusz Kamieniecki

drukuj