Fiskus łupi na szczepionkach

Wielu pracodawców zafundowało swoim pracownikom darmowe szczepienia przeciwko grypie. Okazuje się, że zgodnie z prawem za tego typu świadczenie i pracodawca, i pracownik muszą zapłacić podatek w wysokości 18 lub 32 procent.

Problem podjął w interpelacji poselskiej do Ministerstwa Finansów Piotr Polak (PiS), który zwrócił się z prośbą o zniesienie opodatkowania świadczeń w postaci fundowanych przez pracodawcę nieobowiązkowych profilaktycznych szczepień przeciwko grypie. Jednak resort problemu nie widzi i uważa podjęcie takiego kroku za bezzasadne oraz niemające jakiegokolwiek wpływu na zwiększenie dostępności tychże szczepień. Powód? Decyzja o poddaniu się szczepieniu ma charakter indywidualny i jest podyktowana jedynie dbałością o własne zdrowie, a nie nałożonym prawnie obowiązkiem.

Wiele zakładów pracy, chcąc się zabezpieczyć przed masowymi zachorowaniami, zdecydowało się zakupić szczepionki przeciwgrypowe i nieodpłatnie zaszczepić pracowników. Gest godny pochwały, jednak zamiast nagrody jest kara: wykupienie szczepionek wpłynie na rozliczenia podatkowe i pracodawcy, i „obdarowanych” pracowników. Dla pracodawców to tzw. koszt uzyskania przychodów, ponieważ jest to wydatek poniesiony w celu zabezpieczenia źródła przychodów, jakim są pracownicy. W ten sposób zmniejsza się bowiem np. ryzyko konieczności udzielenia zwolnienia chorobowego. Natomiast w przypadku pracowników – zgodnie z ustawą z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych – będzie to traktowane jako dodatkowy przychód, za który uważa się nie tylko regularne wynagrodzenie, ale również „wszelkiego rodzaju wypłaty pieniężne oraz wartość pieniężną świadczeń w naturze bądź ich ekwiwalenty (…) a ponadto świadczenia pieniężne ponoszone za pracownika, jak również wartość innych nieodpłatnych świadczeń lub świadczeń częściowo odpłatnych”.

– Gdyby decyzja Ministerstwa Finansów była korzystna, pracodawcy fundujący taką szczepionkę pracownikom mogliby ponieść mniejsze koszty, przez co – moim zdaniem – skala takich szczepień w zakładach pracy mogłaby być większa – tłumaczy Polak. W jego interpelacji czytamy m.in., że szczepienia przeciwko grypie są sporym problemem finansowym – nawet w przypadku tych fundowanych przez pracodawców, bo także wtedy trzeba za nie zapłacić – w postaci podatku.

Wiceminister Maciej Grabowski, powołując się na kodeks pracy, przypomina, że obligatoryjnie na koszt pracodawcy są przeprowadzane wstępne, okresowe i kontrolne badania lekarskie zatrudnionych osób, jak również ciążą na nim „inne koszty profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami, niezbędnej z uwagi na warunki pracy”. Mogą do nich należeć również profilaktyczne szczepienia ochronne, jeżeli ktoś w ramach swojej pracy byłby szczególnie narażony na jakieś zakażenie.

Resort finansów zaznacza, że wartość takiego świadczenia to kilkadziesiąt złotych, od którego podatek dochodowy wynosi 18 lub 32 proc., jednakże stawkę 32 proc. pobiera się wówczas, gdy dochód do opodatkowania kształtuje się powyżej 85 528 zł, stąd ewentualne zwolnienie z podatku od świadczenia w wysokości kilkudziesięciu złotych nie powinno mieć dużego znaczenia.

Polak zapowiada, że będzie konsultował tę sprawę z klubowymi kolegami oraz z przewodniczącym Komisji Zdrowia. Na poparcie tego ostatniego na pewno może liczyć, ponieważ zdaniem szefa sejmowej Komisji Zdrowia Bolesława Piechy, to dobry pomysł, który absolutnie nie powinien być lekceważony przez resort finansów. – Inwestycja w poprawę stanu zdrowia np. poprzez zapobieganie zachorowaniom oznacza zmniejszenie absencji pracowników, co jest sprawą niezwykle korzystną i dla Ministerstwa Finansów, i dla budżetu państwa: nie ma żadnych przestojów w pracy, ZUS nie musi wypłacać L4. Dlatego negatywne stanowisko ministra Grabowskiego uważam za piramidalną bzdurę – tłumaczy Piecha. Uzasadnienie resortu, że opodatkowanie szczepień nie ma żadnego znaczenia dla zasięgu i zainteresowania tego typu akcjami, określa jako „dziwnie pokrętną interpretację”.


Maria S. Jasita
drukuj