Wciąż na nowo odkrywamy Chopina
Z prof. Kazimierzem Gierżodem, wybitnym pianistą i pedagogiem, prezesem Towarzystwa im. Fryderyka Chopina w Warszawie (TiFC), rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Jak Towarzystwo im. Fryderyka Chopina w Warszawie przygotowało się do obchodów Roku Chopinowskiego?
– Już w ubiegłym roku objęliśmy patronat nad I Międzynarodowym Konkursem Chopinowskim „Azja – Pacyfik”, który odbywał się w Korei Południowej. Także we wrześniu 2009 roku zorganizowaliśmy po raz pierwszy w Polsce Międzynarodowy Konkurs Chopinowski dla Pianistów Amatorów, którzy wprawdzie uczyli się gry na fortepianie, ale podjęli inne studia. Bywają takie sytuacje, że niektórzy nawet po przejściu na emeryturę niespodziewanie wracają do swojej pierwszej miłości – fortepianu, i grają intensywnie. Sam nigdy wcześniej w takim konkursie nie brałem udziału jako juror. Muszę powiedzieć, że była to bardzo pozytywna niespodzianka. Do Warszawy przyjechało 40 osób z całego świata. Były eliminacje i nagrody jak w profesjonalnym konkursie. Wszyscy zaprezentowali się fantastycznie. Pierwszą nagrodę zdobył Rosjanin, który mieszka w USA i jest informatykiem, drugą – siedemdziesięciokilkuletnia Filipinka, pedagog, która jak nam zagrała preludium „Sztuczne ognie” Klaudiusza Debussy’ego, to byliśmy pod wielkim wrażeniem. Trzecią nagrodę otrzymał lekarz stomatolog, Chińczyk z pochodzenia. Ten konkurs otworzył nowe możliwości propagowania muzyki Chopina.
Rozumiem, że konkurs ten będzie kontynuowany?
– Chcielibyśmy, aby odbywał się co trzy lata. Pragniemy zrealizować zamierzenie w myśl hasła „200 koncertów na 200. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina”. Plan tych koncertów już jest układany i częściowo realizowany. Oczywiście to nie są koncerty tej rangi, które organizuje Narodowy Instytut Fryderyka Chopina (NIFC), w których biorą udział m.in. zagraniczni artyści prezentujący światową klasę. My organizujemy koncerty w kraju dla tych wszystkich, którzy chcą poznać muzykę Chopina, lecz często nie mają ku temu możliwości.
Tegoroczne koncerty będą odbywały się głównie w Warszawie?
– Nie tylko. Oczywiście jak co roku zapraszamy na Koncerty Chopinowskie w Łazienkach pod pomnikiem Fryderyka Chopina (dwa koncerty o godz. 12.00 i 16.00 co niedzielę, od maja do września). Zimą odbywają się one w Muzeum Paderewskiego w tzw. Podchorążówce w Łazienkach, gdzie na zmianę aktor czyta listy Chopina, a pianista gra jego muzykę. Nowością są niedzielne letnie koncerty (lipiec – sierpień) o godz. 13.15 w bazylice w Brochowie, gdzie Chopin był chrzczony i gdzie brali ślub jego rodzice. Gromadzą one rzesze słuchaczy. W lutym tego roku zainaugurowane zostaną regularne comiesięczne koncerty chopinowskie w Sannikach, które będę miał zaszczyt otwierać. Wspomnę, że Chopin często przyjeżdżał do Sannik, gdzie miał przyjaciół, u których spędzał nieraz część wakacji.
Co według Pana jest niepowtarzalne w muzyce Chopina, co szczególnie w niej Pana fascynuje?
– Niepowtarzalne dla mnie jest to, że jego muzyka jest wciąż aktualna. Nie starzeje się, trafia do współczesnego człowieka. Po śmierci Fryderyka Chopina Cyprian Kamil Norwid wspaniale napisał w nekrologu, że ta muzyka będzie przepromieniać całą Europę. Ani Chopin, ani Norwid nie spodziewali się tego, że będzie ona przepromieniać cały świat, że będą konkursy w Azji, że Japonia przed twórczością Chopina będzie stawać na baczność. Można śmiało powiedzieć, że w czołówce kompozytorów XIX wieku czy w ogóle w czołówce wybitnych światowych kompozytorów, takich jak Jan Sebastian Bach, Ludwik van Beethoven, Wolfgang Amadeusz Mozart czy Robert Schumann, Fryderyk Chopin jest jeśli nie największym, to jednym z największych. Natomiast jego muzyka jest na wskroś polska, szczególnie w takich formach, jak polonezy, mazurki. Chopin wplata w nie folklor nie na zasadzie przywoływania konkretnych melodii ludowych, ale cały czas porusza się w atmosferze tańca – kujawiaka, mazurka czy oberka, tworząc własne pomysły melodyczne. I to jest argument za tym, że Chopin jest kompozytorem polskim. Niektórzy próbowali to negować twierdząc, że jest on kompozytorem francuskim, ponieważ jego ojciec był Francuzem, a Fryderyk pół życia spędził we Francji, gdzie powstały główne jego utwory. Ale jego muzyka nie jest muzyką francuską. Chopin był Polakiem i jego na wskroś polska muzyka promieniuje na cały świat.
Dlaczego, jak się Pan wyraził, Japonia staje na baczność przed twórczością Chopina, a Japończycy z takim zamiłowaniem podchodzą do jego muzyki?
– To jest osobny rozdział, któremu musiałbym poświęcić cały wykład. Japończycy sami nie potrafią na to odpowiedzieć, ale faktem jest, że wszystko, co jest związane z Chopinem, jest u nich sprawą numer jeden, a jego muzyka jest w Japonii niezwykle popularna i kochana.
To znaczy, że utożsamiają się z nią?
– Myślę, że tak. Uważam, że jest coś wspólnego w psychice obu narodów. Chopin w swej muzyce wypowiada głębokie treści nasycone tęsknotą za Ojczyzną. On sam bardzo przecież przeżywał to, co działo się w Polsce, podobnie jak Adam Mickiewicz. Ten cały obszar doświadczeń jest również bliski Japonii, bo ich historia była także bardzo ciężka, skomplikowana. Dlatego sądzę, że atmosfera muzyki Chopina jest im bardzo bliska. Przez wiele lat Japonia była zamknięta na dorobek kultury europejskiej. Japończycy nie znali ani Chopina, ani Beethovena czy Bacha. Dopiero około stu lat temu granice się otworzyły i fala europejskiej kultury uderzyła w Japonię. Konsekwencją tego jest dziś to, że niemalże każde dziecko uczy się tam gry na fortepianie, co jest u nas niepojęte. W samym Tokio istnieje co najmniej dziesięć wyższych uczelni muzycznych, które nie przyjmują na studia 30 pianistów jak u nas, tylko znacznie więcej, niektóre nawet 300, 400…
Czym według Pana wyróżnia się Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina wśród innych konkursów?
– Konkurs chopinowski jest jednym z najtrudniejszych i najbardziej liczących się konkursów na świecie. Przykładowo podam, że często laureaci innych wielkich konkursów nie decydują się przyjechać do Polski, bo jeżeli dostali tam pierwszą nagrodę, to boją się, że już u nas nie powtórzą swojego sukcesu. Jest to konkurs monograficzny, a takich jest bardzo mało na świecie. Wykonuje się utwory wyłącznie jednego kompozytora – Chopina. A jego dzieła są bardzo trudne do wykonywania i interpretacji. Trzeba mieć naprawdę bardzo duże przygotowanie techniczne, manualne i emocjonalne, by umieć wyczuć ducha tej muzyki. Często bowiem nawet bardzo dobrzy pianiści nie potrafią go uchwycić, nie mają tego „czegoś”.
Których ze współczesnych pianistów Pan szczególnie ceni, którzy mają to „coś”?
– Jest ich wielu, przede wszystkim wśród naszych laureatów. Właściwie wszyscy oni prezentują bardzo wysoki poziom. Wśród nich wyróżnia się oczywiście Rafał Blechacz, którego znam od małego chłopca. W Jeleniej Górze organizujemy od lat konkurs pianistyczny dla dzieci, gdzie jestem przewodniczącym jury. Blechacz grał tam, gdy miał ok. 11 lat. Choć dostał wtedy drugą, a nie pierwszą nagrodę, pokazał się jako dziecko bardzo uzdolnione. To, co on dzisiaj robi i co sobą reprezentuje, to są naprawdę bardzo wysokie loty. Cenię go jako nadzwyczajnego pianistę. Wcześniej przed nim był Kristian Zimerman. To jest pianista absolutnie na światowym poziomie. Wiele by wymieniać nazwisk naszych utalentowanych kolegów, którzy grają na całym świecie. Natomiast, jeśli chodzi o pianistów zagranicznych, laureaci pierwszych nagród, tacy jak Garrick Ohlsson czy Marta Argerich, ile razy pojawią się w Polsce, są niezwykle gorąco przyjmowani przez polską publiczność. Z dawnych wspaniałych pianistów muszę wymienić Mauricia Polliniego, którego słuchałem jeszcze jako student. To wspaniały pianista, którego gra bardzo wzrusza.
A jak zapowiada się tegoroczny konkurs?
– Na razie mogę tylko powiedzieć, że zgłosiło się około 350 osób. W lutym rozpoczną się pierwsze eliminacje na podstawie płyt z nagraniami uczestników konkursu. W kwietniu międzynarodowe jury przeprowadzi eliminacje, które również będą miały formę konkursu z etapami i będą one otwarte dla publiczności. Do eliminacji mamy dopuścić ok. 160 osób, zaś do dużego konkursu 80. Kto się wśród tych 350 osób znajdzie, może dziś jeszcze za wcześnie o tym mówić. Myślę jednak, że będziemy mieli okazję posłuchać wielu ciekawych pianistów.
Sercem roku poświęconego Fryderykowi Chopinowi będzie zatem Międzynarodowy Konkurs Chopinowski?
– Konkurs będzie jego zamknięciem. Natomiast sercem tego roku będzie jego oficjalne otwarcie 1 marca. Jako jeden z najmocniejszych akcentów przewidujemy otwarcie Muzeum Chopina, które powstaje obok Zamku Ostrogskich w Warszawie. Będzie ono na najwyższym światowym poziomie z rozmaitymi wariantami dla zwiedzających, innymi dla muzykologa, pianisty, innymi dla młodzieży. Powstaje również wielkie centrum chopinowskie na Tamce, gdzie znajdą swoje siedziby wszystkie organizacje związane z Chopinem, a więc NIFC, TiFC, Międzynarodowa federacja wszystkich towarzystw chopinowskich na świecie, która powstała z inicjatywy TiFC. Każde z towarzystw ma swoje programy chopinowskie, przez co jego muzyka rozprzestrzenia się na cały świat. Dodam, że nasze polskie komórki dyplomatyczne – ambasady czy konsulaty, również mają ambicje organizowania w Roku Chopinowskim różnych imprez, spotkań czy koncertów na całym świecie.
Odnowiono również dworek w Żelazowej Woli…
– Tak, to wielka inwestycja. Pałacyk został już wyremontowany, wystrój zostanie taki sam, natomiast zaplecze turystyczne tworzone jest z wielkim rozmachem. Trwa również remont bazyliki w Brochowie. Przy tej okazji odnaleziono tam piękne freski, których nikt do tej pory nie widział. Kościół Świętego Krzyża, kościół Wizytek w Warszawie, gdzie Chopin grał na organach również są w remoncie. Na Krakowskim Przedmieściu pojawiły się ławeczki chopinowskie w miejscach szczególnie związanych z Fryderykiem Chopinem. Są tam nawet guziczki, po których naciśnięciu można posłuchać jego muzyki. Jedna z nich stoi przy obecnej prokuraturze, skąd Chopin po raz ostatni wyjeżdżał z Polski za granicę, nie wiedząc, że już nigdy do niej nie wróci. To akcent materialny obchodów. Akcentem kulturalnym będą liczne koncerty, niezwykle bogate, począwszy już od lutego, m.in. w Filharmonii Narodowej i Teatrze Wielkim. Natomiast jeśli chodzi o lato, to poza cyklicznymi koncertami zostanie specjalnie rozbudowany festiwal Chopin i jego Europa, który potrwa przez cały sierpień. Październikowy Międzynarodowy Konkurs Chopinowski będzie niejako wielką klamrą spinającą te wszystkie obchody Roku Chopinowskiego.
Czy można powiedzieć, że o Chopinie i jego muzyce wiemy już wszystko?
– Na to pytanie odpowie z pewnością tegoroczny Międzynarodowy Kongres Muzykologiczny w Warszawie, na którym muzykolodzy z całego świata będą prezentować swoje odkrycia, spostrzeżenia, badania. Czy wszystko wiemy? Myślę, że nie. Profesor Jan Ekier, który choć ma 96 lat, jest wciąż w świetnej formie, od 50 lat pracuje nad „Wydaniem Narodowym Dzieł Fryderyka Chopina”. W tej chwili je kończy. Ostatnio rozmawiał ze mną o swoich nowych odkryciach. Potwierdza to fakt, że nie wszystko wiemy o muzyce Chopina, że ciągle coś może się jeszcze ukazać, zwłaszcza jeśli mówimy o tekście w wydaniu narodowym. Dawniej nie przywiązywano wagi do tzw. urtekstu, czyli tekstu oryginalnego opartego na autografie kompozytora. Na przestrzeni lat ktoś coś dodał, jakiś pianista upiększył, jakiś wydawca poprawił, co było w XIX wieku dosyć częstą praktyką. Nie było traktowane jako naganne. Natomiast wiek XX przyniósł poszukiwanie źródła, chodzi nie tylko o Chopina, ale także o klasycznych kompozytorów. „Wydanie Narodowe Dzieł Fryderyka Chopina” prof. Jana Ekiera jest wydaniem urtekstowym, czyli sięgającym do źródeł.
Dziękuję za rozmowę.
