USA zamykają ambasadę w Jemenie

Amerykański prezydent Barack Obama oskarżył jemeńską Al-Kaidę o wyszkolenie i uzbrojenie Nigeryjczyka, który 25 grudnia usiłował dokonać zamachu na samolot pasażerski lecący z Amsterdamu do Detroit. W obawie przed atakami zamknięto amerykańską ambasadę w stolicy Jemenu, Sanie. To samo zrobiła Wielka Brytania.

Do tej pory amerykańskie władze nie oskarżały oficjalnie Al-Kaidy o próbę zamachu, sugerowały natomiast, że związek ze sprawą mają organizacje terrorystyczne. – Kiedy próba ataku zakończyła się niepowodzeniem, jesteśmy przekonani, że Al-Kaida i ci, którzy wspierają tę ideologię, kontynuują uskutecznianie swoich metod, by przetestować naszą obronę i przeprowadzić atak na naszą ojczyznę – powiedział Michael Leiter, szef Narodowego Centrum Kontrterroryzmu (NCTC). 23-letni Umar Faruka Abdulmutallaba przyleciał z Jemenu, gdzie prawdopodobnie wstąpił w szeregi lokalnego oddziału Al-Kaidy, która go wyszkoliła, uzbroiła i zleciła zamach na samolot amerykańskich linii lotniczych Northwest. Jak poinformowały jemeńskie władze, zamachowiec przebywał w Jemenie od sierpnia do grudnia 2009 roku pod pretekstem nauki języka arabskiego w stolicy kraju, Sanie. Jednak nie była to jego jedyna wizyta w tym państwie. Wcześniej przyjeżdżał już na podobne kursy.

Stany Zjednoczone zamknęły wczoraj ambasadę w Sanie w obawie przed zamachami, jakimi grozi Al-Kaida. „Ambasada USA w Sanie została zamknięta 3 stycznia 2010 roku z powodu zagrożeń ze strony Al-Kaidy na Półwyspie Arabskim interesów amerykańskich w Jemenie” – głosi komunikat opublikowany na stronie internetowej ambasady amerykańskiej. Tymczasem władze Jemenu wysłały kilkuset dodatkowych żołnierzy w obszar dwóch górzystych prowincji Marib i Al-Dżauf na wschodzie kraju uważanych za bastion Al-Kaidy. Rząd centralny został niemal pozbawiony kontroli nad prowincją. Zdaniem obserwatorów, załamanie struktur państwowych w Jemenie jest całkiem realne, zważywszy na szyicką rebelię na północy, separatystyczny ruch na południu oraz wzmożoną działalność terrorystyczną Al-Kaidy. Według władz w Sanie, w trakcie dwóch grudniowych akcji przeciwko Al-Kaidzie siły rządowe zabiły kilkudziesięciu jej członków. Z kolei Waszyngton obawia się, że Jemen mógłby się stać dla Al-Kaidy centralną bazą operacji poza Pakistanem i Afganistanem. W sobotę prezydent Jemenu Ali Abdullah Saleh spotkał się z amerykańskim generałem Davidem Petraeusem. Rozmowa dotyczyła zwiększenia ochrony oraz militarnej i gospodarczej współpracy między krajami. Petraeus poinformował, że Waszyngton zamierza co najmniej podwoić pomoc finansową dla Jemenu, która w ubiegłym roku wyniosła 70 mln USD.


Wojciech Kobryń, PAP, Reuters
drukuj