A może katolicki blog?

Brak poszanowania ludzkiego życia i jego godności, relatywizm moralny, odzieranie ze świętości – to powszechne zjawiska, jakie możemy zaobserwować w środkach społecznego przekazu. Pojawia się więc pytanie, w jaki sposób możemy przeciwstawić się wyniszczającym nasze dusze mediom. Odpowiedź wydaje się prosta. Należy tworzyć i wspierać media katolickie; media, których celem będą: Bóg, prawda, dobro i piękno.

Cieszę się, że w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu odbył się już II Międzynarodowy Kongres pt. „Media katolickie na świecie i w Polsce – szanse i zagrożenia”, gdyż istnieje ogromna potrzeba mówienia o problemach, z jakimi borykają się media katolickie. Spotkanie w WSKSiM stało się również okazją do poszukiwania rozwiązań dotyczących najtrudniejszych kwestii w dziedzinie dziennikarstwa katolickiego. Naukowcy, profesorowie oraz wybitni dziennikarze z 5 kontynentów spotkali się po to, aby mówić o tym, jak bardzo potrzebni są katoliccy dziennikarze w świecie, w którym różnica pomiędzy tym, co jest dobre, a tym, co z dobrem nie ma nic wspólnego, ulega zatarciu.

Podejmowanie ryzyka nie jest popularne



Swoim doświadczeniem pracy dziennikarza niepokornego podzieliła się z uczestnikami kongresu Miranda Devine – dziennikarka „The Sydney Morning Herald”, która w swoich publikacjach zdemaskowała „gospodarkę płonącego kija” (chodzi o sytuację płonących lasów w Australii; o to, że tak naprawdę busz płonie w wyniku suszy, a nie szkodliwej ingerencji człowieka). Devine opisała w swoich artykułach absurdy aresztowań za rzekome podpalenia. Zwróciła również uwagę na prawdziwy problem, jakim nie są pożary, ale politycy (partia Zielonych) i ich działania zmierzające do ukrycia własnych występków. Oczywiście, jak wspominała w swoim referacie, „podejmowanie ryzyka nie jest popularne”. Dlatego też jej postawa spotkała się ze sprzeciwem. Wytoczono jej proces sądowy, a redaktor naczelny gazety, w której pracowała, był zmuszony przeprosić „pokrzywdzonych” polityków. Przypadek Mirandy Devine jest wymownym przykładem tego, na co musi być przygotowany dziennikarz mówiący prawdę i broniący wartości chrześcijańskich. Nie jest to łatwe, ale jak mówił inny prelegent Kongresu Bernhard Müller – dziennikarz „Pur Magazine”, świat potrzebuje dziennikarzy kierujących się „nieprzekupną prawdomównością”, swoistych „świętych medialnych”. Problem w tym, że niewielu studentów dziennikarstwa czy dziennikarzy rozpoczynających pracę w zawodzie zdecyduje się zatrudnić w mediach katolickich – uważanych za nieatrakcyjne, nieopłacalne, nudne i przeznaczone w większości dla ludzi starszych.

Czas ewangelizacji w internecie



Jak więc zachęcić nas, młodych, do zaangażowania w służbę Bogu i prawdzie? Chyba najlepiej na to pytanie odpowiedział najmłodszy z uczestników kongresu – Thomas Peters, 25-letni dziennikarz m.in. CNN, absolwent teologii. Swoją misję – dziennikarza katolika – spełnia przez prowadzenie katolickiego blogu „American papist Blog”
(http://www.americanpapist.com/blog.html). Codziennie dodaje nowe posty i pisze artykuły, w których porusza tematy ważne dla amerykańskich katolików. Jego przygoda z mediami rozpoczęła się bardzo wcześnie. W wieku 12 lat założył swoją pierwszą skrzynkę e-mailową, jako 16-latek projektował strony internetowe, a gdy miał 18 lat – stworzył swój pierwszy blog. Jako młody człowiek żyjący w świecie elektroniki wykorzystał zdobycze techniki w dobrym celu. Nie traktuje internetu jako źródła zła, wręcz przeciwnie – uważa sieć za dobry sposób na ewangelizację. Thomas Peters jest zdania, że internet może być bardzo dobrym „środkiem budowania kultury życia”, o którą w obecnym czasie toczy się batalia. Ten młody Amerykanin może być dla nas wzorem tego, w jaki sposób można stać się postępowym katolikiem w postępowym świecie, nie zatracając przy tym jednej z najważniejszych zasad moralnych, jaką jest poszanowanie godności człowieka. To, jak będą wyglądały media katolickie w Polsce i w świecie, zależy przecież od postawy sumienia każdego z nas. Nie bądźmy więc obojętni, walczmy o Boga, prawdę, miłość i dobro, a zaowocuje to… po prostu lepszym światem.

Joanna Świderska,

studentka I roku magisterskich studiów uzupełniających, kierunek – komunikacja i dziennikarstwo polityczne

drukuj