Szczecin bez inwestora
Mimo braku inwestora dającego nadzieję na uratowanie produkcji w szczecińskiej stoczni związkowcy do końca nie pogodzili się z upadkiem tej gałęzi przemysłu w regionie. – Musieliśmy się pogodzić z tym, że dzisiaj nie da się tu statków produkować, ale uważamy, że warto znaleźć sposób, by uruchamiając inną produkcję, przetrwać do powrotu dobrej koniunktury dla sektora okrętowego – podkreśla Krzysztof Fidura, szef stoczniowego NSZZ „Solidarność”.
Wczoraj odbył się drugi przetarg na majątek stoczni w Szczecinie. Była to formalność, bo już na etapie wpłaty wadiów wiadomo było, że nie ma inwestora zainteresowanego głównymi wydziałami stoczni pozwalającymi na produkuję statków. To nie zniechęca stoczniowców, którzy podkreślają, że obecnie w Szczecinie potrzebne jest każde miejsce pracy, a fakt nierozprzedania kluczowych elementów stoczni daje nadzieję na wznowienie w przyszłości produkcji statków. – Uważamy, że kluczem do wyjścia z obecnej sytuacji jest uruchomienie majątku stoczniowego. Być może jest tak, że na kolejnej aukcji znajdzie się inwestor, a jeśli nie, to majątek trafi w ręce syndyka – podkreślił Krzysztof Fidura. Ten ostatni scenariusz też może mieć szczęśliwy finał, bo niewykluczone, że i wtedy pojawi się podmiot, który będzie zainteresowany dzierżawą majątku.
Jednak związkowcy patrzą w przyszłość realnie i mają świadomość, że produkcja statków w Szczecinie szybko nie ruszy. – Nie możemy z pewnością powiedzieć, że stocznia będzie produkować statki. Trzeba jednak tworzyć nowe miejsca pracy. Jeśli mają być to wiatraki, niech i tak będzie, ale jeśli jest możliwość przetrzymania majątku stoczni w kształcie pozwalającym w przyszłości na produkcję statków, to jest to jakaś szansa – dodał Fidura. Alternatywą dla stoczniowców mógłby być samorządowy program dla Szczecina zakładający stworzenie specjalnej strefy ekonomicznej, osłon socjalnych dla stoczniowców oraz nowych miejsc pracy. Program jest obecnie w fazie pierwszych uzgodnień i nie do końca przekonuje stoczniowców. – Sama strefa niczego nie daje, trzeba jeszcze zwerbować inwestorów, a to trochę potrwa. Tymczasem zwolnieni stoczniowcy nie mają pracy, a programy osłonowe przestają ich obejmować. Strefa jest dobrym pomysłem, ale jako uzupełnienie – ocenił Fidura.
Marcin Austyn
