Dziecko powinno wrócić do matki
Poseł Stanisław Pięta (PiS), prawnik:
W tej sprawie istotne jest, na jakiej podstawie i z jakich przyczyn nastąpiło pozbawienie, zawieszenie lub ograniczenie władzy rodzicielskiej, skoro pani Katarzyna się jej nie zrzekła. Sądowe pozbawienie lub ograniczenie władzy rodzicielskiej może nastąpić w sytuacji występowania poważnej przeszkody uniemożliwiającej należyte sprawowanie władzy rodzicielskiej, jak: choroba psychiczna, odbywanie długoletniej kary pozbawienia wolności, bezterminowy wyjazd za granicę. Czy brak dobrych warunków mieszkaniowych może stanowić przesłankę do choćby zawieszenia władzy rodzicielskiej? Każdy przypadek sąd opiekuńczy musi dogłębnie badać. Sąd musi pamiętać, że naczelną zasadą jest dobro dziecka, tak więc ważąc trudności lokalowe i rozerwanie więzi rodzinnych łączących dziecko z matką, nie może wyrządzić dziecku jeszcze większej szkody niż ta, która wynika z nawet bardzo trudnych warunków mieszkaniowych.
Przecież pani Katarzyna zabiera dziewczynkę na weekendy do domu, co więc stoi na przeszkodzie, aby dziecko było z matką także w poniedziałki, wtorki itd., skoro może być w soboty i niedziele? Czy sąd nie próbuje aby leczyć przeziębienia lekarstwem, które wywołuje zapalenie płuc? Mam wątpliwości, czy w tym wypadku nie dochodzi do łamania praw dziecka zawartych w Konstytucji RP. Przecież cała ta sytuacja wywołuje oburzenie w świetle art. 71 Konstytucji RP: „Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych”. Matka przed urodzeniem i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa. Z kolei art. 48 ust. 2 Konstytucji chroni prawo rodziców do wychowania własnego dziecka. Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu. Nie wydaje mi się, aby było możliwe jakiekolwiek ograniczenie władzy rodzicielskiej bez decyzji sądu. Przywołany w postanowieniu sądu z 2000 roku
art. 569 par. 2 KPC sugeruje, że decyzję podejmował inny sąd niż ten właściwy ze względu na miejsce zamieszkania dziecka. Sąd orzekał w trybie nagłym i dopiero zawiadamiał sąd miejscowo właściwy o swoim zarządzeniu. Czy ten sąd rozważył wszystkie okoliczności istotne z punktu widzenia dobra dziecka? Mam wątpliwości. Obecnie, w świetle danych, które posiadam, nic nie powinno przeszkodzić w powrocie dziecka do matki.
not. MSJ
