Bumar chce budować polską tarczę
Po rezygnacji Białego Domu z programu instalacji w Polsce i w Czechach elementów tarczy antyrakietowej największy polski koncern zbrojeniowy Bumar, we współpracy z europejską korporacją technologii rakietowej MBDA, oferuje projekt budowy polskiego systemu obrony przeciwlotniczej i antyrakietowej.
Budowa systemu obrony powietrznej byłaby elastycznym uzupełnieniem globalnego projektu amerykańskiego – planuje Edward Nowak, prezes Bumaru, grupy współpracującej w tym projekcie z Przemysłowym Instytutem Telekomunikacji i Radwarem. – Zysk z przyjęcia takiego rozwiązania jest oczywisty: pieniądze polskich podatników przeznaczone na modernizację obrony kraju w większości mogą zostać w Polsce, a siły zbrojne otrzymają własny, supernowoczesny sprzęt ze wsparciem technicznym – argumentował Nowak. Sześćdziesiąt procent tego sprzętu mogłoby być wytwarzane na miejscu, co wsparłoby nasz przemysł zbrojeniowy. Byłaby to też szansa dla polskich naukowców.
Koncepcja „tarczy Polski” zakłada zwalczanie zagrożeń powietrznych na bardzo małym, małym i średnim zasięgu. Na początku lipca br. szefowie MBDA i Bumaru podpisali ramowy dokument o współpracy przy tworzeniu tego nowego, polsko-europejskiego systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego.
Cel inicjatywy to osłonięcie Polski najnowocześniejszym parasolem przeciwlotniczym i przeciwrakietowym. Twórcy systemu zapewniają, że jest on otwarty na integrację z innymi systemami dowodzenia i obrony państw NATO. Dodatkowym atutem „tarczy Polski” jest jej – zdaniem pomysłodawców – o połowę niższa cena niż szeroko reklamowanych rozwiązań, które bazują na dostawach zza granicy. Szacuje się, że budowa systemu kosztowałaby Polskę około 15 mld zł w ciągu kilkunastu lat. Przedsięwzięcie nie dojdzie jednak do skutku, jeżeli zabraknie wieloletniego programu, który zapewni jego finansowanie.
Mateusz Dąbrowski
