Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości

Kazanie ks. bp. Józefa Zawitkowskiego do prawników wygłoszone na Jasnej Górze 3 października 2009 r.

Ekscelencjo,

Najdostojniejszy Księże Biskupie,

Księże Janie,

Czcigodny Pasterzu Polskich Prawników,

Czcigodni Bracia Kapłani,

Wielce Szanowni Pracownicy,

Wszyscy Kochani moi!

Bóg zapłać Wam.

To dla mnie wielka łaska i honor,

że mogę trwać z Wami

na modlitwie i łamaniu chleba

przed Matką Bożą Jasnogórską,

Królową Polski i Matką Sprawiedliwości.

Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia,

życia słodyczy i Nadziejo nasza – witaj!

Z Ciebie narodziło się

Słońce Sprawiedliwości,

Chrystus, który jest naszym Panem.

To mówi Mądrość Boża:

Pan mnie stworzył, swe arcydzieło,

na początku dzieł swoich.

Od początku jestem stworzona,

zanim ziemia powstała…

Teraz więc, synowie moi,

słuchajcie mnie!

Szczęśliwi, co dróg moich strzegą.

Przyjmijcie naukę i bądźcie mądrzy,

pouczeń moich nie odrzucajcie.

Błogosławiony ten, kto mnie słucha,

kto codziennie czeka u moich drzwi

i czuwa u progów mej bramy.

Kto mnie znajdzie, znajdzie życie

i łaskę u Pana
(por. Prz 8, 24-35).

Więc stoję u bram Twoich,

Jeruzalem nowe – Kościele Święty!

Stoję z tymi, którzy są stróżami

i wyrocznią ludzkiej sprawiedliwości.

To miejsce jest dla mnie święte!

Tu jest moje Betel – dom Boży i brama Niebios.

Bojaźnią przejmuje mnie to miejsce.

Tu muszę stanąć w prawdzie,

w całej prawdzie,

jako człowiek sprawiedliwy

wobec Boga i wobec ludzi

– sprawiedliwy.

Przenikasz i znasz mnie, Panie!

Ty wiesz o moim spoczynku

i moim powstaniu.

Ty znasz wszystkie moje drogi.

Zanim słowo wypowiem,

Ty znasz moje myśli…

Przedziwna jest dla mnie Twoja wiedza,

zbyt wielka, abym mógł ją pojąć


(por. Ps 139).

Czymże ja jestem

przed Twoim obliczem?

Prochem i niczem,

ale gdym Tobie moję nicość

wyspowiadał,

ja proch, będę z Panem gadał


(A. Mickiewicz).

O, Ty Przedwieczny, który lat tysiące,

codziennie gasisz i zapalasz słońce,

Boże, o Tobie jak ja myśleć lubię

i ciągle myślę i w myślach się gubię.

Musisz być mocny, kiedy ciskasz gromy.

Musisz być dobry,

kiedyś miłość stworzył
(A. Górecki).

I do Ciebie – Polski Królowo,

wołam z polskimi prawnikami:

Ten świat się rozpadł

i rozdziera siebie,

lecz żadna z jego

podzielonych połów

już nie modli się do Ciebie.

My jedni tylko,

paląc się na stosie,

wciąż ślemy modły

w Twój bezmiar daleki.

Poznaj, Królowo,

poddanych po głosie

i bądź nam Matką

teraz i na wieki
(Z. Krasiński).

* * *

Prawnicy Czcigodni!

Pokażcie mi monetę czynszową.

Czyj tu jest wizerunek i napis?

Cesarza!

Oddajcie więc cesarzowi to,

co jest cesarskie,

a Bogu – co jest Boskie.

Przecież Wy to umiecie:

Suum cuique!

Res clamat ad dominum!

Ja umiem egzekwować to,

co należy się cesarzowi.

Gorzej jest u mnie z tym,

co należy do Boga.

Jestem wobec Was

jak ewangeliczna wdowa,

proszę:

Weź mnie w obronę

przed moim przeciwnikiem!

Nie chciał.

W końcu pomyślał sobie:

Chociaż Boga się nie boję

i nie zważam na ludzi,

będę jej bronił, bo jest natrętna…

Czyż więc Bóg nie weźmie w obronę

tych, którzy doń wołają

we dnie i w nocy?

Dlaczego bojaźliwi jesteście,

małej wiary?

Raczej Boga trzeba słuchać

aniżeli ludzi.

Zawodny jest człowiek

i każdy człowiek jest kłamcą.

Jeżeli sprawiedliwość Wasza

nie będzie obfitować więcej

niż faryzeuszów,

nie wejdziecie

do Królestwa Niebieskiego.

Za dużo, Panie, naraz – za dużo!

Tłumaczę się za poetą:

Za duży wiatr na moją wełnę…

Toć widzisz: jestem słaby, chory,

jeden z Sodomy i Gomory…

Nie mogę. Zrozum. Jestem mały

urzędnik w wielkim biurze świata,

a Ty byś chciał, żebym latał

i wiarą mą przenosił skały?…

Posadę przecież mam w tej firmie

kłamstwa, żelaza i papieru.

Kiedy ją stracę, kto mnie przyjmie?

Kto mi da jeść? Serafin? Cherub?

Lecz wiem, że jednak on się stanie,

ten wielki wicher ma moc szatańską…

A kiedy minie Twoja burza,

czy przyjmiesz do Twych rajów tchórza?

Przyjmij!

Ile mam grzechów, któż to wie,

a do liczenia nie mam głowy,

wszystkie darujesz mi i tak,

nie jesteś przecież drobiazgowy


(W. Młynarski).

To w piosence,

a ja wiem, że jesteś Miłosierny.

Nie ma miłosierdzia

bez usprawiedliwienia.

Uczeń przynosi do szkoły

usprawiedliwienie.

Pracownik zaświadczenie od lekarza.

Ja też chcę, aby Pan Bóg i ludzie

postrzegali mnie

jako usprawiedliwionego,

abyście i Wy, Czcigodni,

powiedzieli o mnie:

To jest prawdziwy Izraelita,

w którym nie ma podstępu.

To jest człowiek czysty i przezroczysty

jak kryształ.

Teraz Was zgorszę, Czcigodni Prawnicy!

Dziś nie warto być sprawiedliwym

ani wobec Boga, ani wobec ludzi.

Bezbożni przecież nie muszą szukać

usprawiedliwienia.

Jeśli nie ma Boga,

wszystko się da załatwić.

Nie modlę się, bo nie ma Boga.

Nie spowiadam się,

bo nie mam grzechów.

Przecież nie kradnę – tylko defrauduję,

to znaczy – powyżej miliona.

Jestem wolny, więc mogę mówić,

mogę czynić, co chcę.

I tak się można urządzić

na wiele szczęśliwych lat.

Co ksiądz mówi?

Mówię to, co Wy widzicie.

Ten świat koniecznie

chce być bezbożny.

Głupcze, jeszcze tej nocy

zażądają twojej duszy.

I cóż pomoże człowiekowi,

choćby cały świat pozyskał,

a na duszy swojej poniósł szkodę?

Prawnicy Czcigodni!

Kto takich usprawiedliwi?

Jesteście przecież trzecią władzą.

Do Was woła poeta z Czarnolasu:

Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie

i ludzką sprawiedliwość

w ręku trzymacie,

miejcie to zawżdy przed oczy swoimi,

żeście miejsce Boga zasiedli na ziemi.

A jeśli komu droga

otwarta do nieba,

to tym, co służą Ojczyźnie!

A Ojczyzna, Ziomkowie,

to jest moralne zjednoczenie,

bez którego partyj nawet już nie ma,

bez którego partyje są jak bandy

lub koczowiska polityczne,

których ogniem niezgoda,

a rzeczywistością dym wyrazów


(C.K. Norwid).

Prawa piszem, karty mażem,

papier i ustawy ukazujem,

a po staremu w nierządzie żyjem.

Pisać, mówić, wywodzić – umiemy,

a czynić dobrze – nie chcemy…

Owo jest demokracyja wasza

i rządy wasze,

gdzie chcą wszyscy rządzić.

To jest wielkie za grzechy

ludzkie skaranie…

Wilcy do baranów,

lwi do owiec przystali.

Ja to tylko mówię, co wszyscy wiedzą…

Wyście ojcowie naszy i opiekunowie.

Was Pan Bóg podniósł

na wysokie urzędy,

nie dla was, ale dla ludzi…

abyście nam sprawiedliwość

i pokój spuszczali.

Przezacni Panowie!

Sprawiedliwość jest fundamentem

wszytkiej Rzeczypospolitej…

Dokądże niesprawiedliwie

sądzić będziecie?

Gdy okręt tonie,

a wiatry go przewracają,

głupi tłomoczki swoje

i skrzynki opatruje…

a do obrony okrętu nie idzie…

Bo gdy okręt obrony nie ma,

utonąć musi,

a w nim my wszyscy poginiemy!


(ks. P. Skarga)

Dosyć Skargowych gromów.

Zmęczyłem Was, miejcie cierpliwość,

bo to przez szacunek, przez miłość

i przez nadzieję, którą w Was pokładam.

Trudne są nasze czasy.

Wracają złe burze i deszcze,

ale ciągle nadzieja mi wróży,

że to, czego czekam – przyjdzie jeszcze
(L. Staff).

Wszystko już ludzie powiedzieli,

ale tyle jeszcze pracy przed nami.

O nieskończona jeszcze dziejów praca.

Nie przeorany jeszcze glob sumienia


(C.K. Norwid).

Czcigodni Państwo!

Nadużywam pewnie myśli i słów

Norwida,

ale proszę Was,

ten wielki poeta, myśliciel, prorok

nie ma w Warszawie pomnika.

Jaki wstyd!

Są szaleńcy, którzy o to walczą,

ale bezskutecznie.

Czy ktoś z Was może pomóc?

Jeszcze tyle rzeczy

chciałem wam powiedzieć

– mówił Pan Jezus,

ale wy teraz tego nie zrozumiecie.

Gdy ześlę wam Ducha Pocieszyciela,

On wam przypomni

i nauczy was wszystkiego,

cokolwiek wam mówiłem.

A teraz:

Wy będziecie mi świadkami

w Jeruzalem, w Samarii,

w Warszawie, Krakowie, Poznaniu,

Częstochowie,

aż po krańce ziemi!

Mężowie, Bracia!

Tego Jezusa,

któregoście zabili rękami bezbożnych,

ja widziałem żywego.

Ja z Nim jadłem chleb,

On mnie pytał,

czy Go kocham więcej niźli wy?

Piotrze, więc co my mamy czynić,

gdy wrócimy z Jasnej Góry?

Teraz wy będziecie Mu świadkami.

Będziecie mówić prawdę i całą prawdę

bez światłocienia.

Wasza mowa będzie tak – tak,

nie – nie!

Reszta jest od diabła!

Grecja dała światu mądrość,

Rzym – prawo,

a wy, coście światu dali?


(H. Sienkiewicz)

Gdybym mówił językami

ludzkimi i anielskimi,

a miłości bym nie miał,

byłbym jako miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Świat, który przychodzi,

nie będzie potrzebował

kaznodziejów, katechetów, trenerów wiary.

Będzie potrzebował świadków wiary.

Świadek – to martyr,

a martyr – to męczennik.

To aż tak?

Tak!

Poplątało się nam białe z czerwonym

jak powróz.

Do Europy bezmyślnym stadem,

wlokąc za sobą miłość i zdradę,

idziemy, niosąc nasze symbole

przez perz i ugór, przez wyschłe pole,

zdeptaną dumę i honor, i wiarę!


(K.J. Węgrzyn)

Prawnicy!

Obudźcie w nas

myślenie i sumienie,

bośmy podrętwieli jak chochoły.

Niewiele w nas zostało pamięci

Boga, Honoru i Ojczyzny.

Tylko wiatr w sztandarach… (jw.)

Ostała nam jeno wiara,

a na niej wszystko

odbudowane być może!

Panie Michale, larum grają!


(H. Sienkiewicz)

Księże, co my mamy robić?

Mówię słowami świętego Pawła,

największego z apostołów.

Umiłowany synu mój!

Koniec życia mego nadchodzi…

Przyjedź do mnie szybko.

Chciałbym Cię jeszcze

przed śmiercią zobaczyć

i ucieszyć się tą wiarą,

której nauczyłeś się

od babci Lois i od matki Eunice.

Więc przed odjazdem z Jasnej Góry

powiedz mi, Tymoteuszu:

Czy ty masz taką wiarę,

jak babcia, jak mama?

O, nie, największy z apostołów!

Spuszczam głowę ze wstydem.

Teraz już wszystko inaczej.

Nikt się już w domu nie modli.

Wstydzą się.

Zdziczeją jaśnie oświeceni, oczytani,

religijni analfabeci.

Przychodzą czasy bezbożnych rządów

nad światem.

Będą bezbożne konstytucje,

wszechmogące będą referenda,

bezbożne będą współczesne Babilony

i sądy te bez odwołania

będą też bezbożne.

Słuszność będą mieli ludzie zieloni

na drzewach, którzy bronić będą

owadów i płazów, a ginąć będą dzieci.

Czułością do zwierzątek

będą usprawiedliwiać

grzechy przeciw życiu człowieka.

Ja już przeżyłem

dwie bezbożne ideologie.

Tam, gdzie Oświęcim,

Treblinka i Dachau,

i miliony istnień ludzkich.

I tam, gdzie Starobielsk,

Miednoje i Katyń,

gdzie krzyż stoi i krwawi, i krzyczy

o sprawiedliwość.

U bezbożnych nie ma sprawiedliwości!

Siła jest przed prawem!

Niech ksiądz nie maluje nam

takiej czarnej przyszłości.

Nie!

Chcę zostawić Wam nadzieję!

Nasz naród jak lawa,

z wierzchu zimna i twarda,

sucha i plugawa,

lecz wewnętrznego żaru

w sto lat nie wyziębi.

Plwajmy na tę skorupę

i zstąpmy do głębi
(A. Mickiewicz).

Wieszczu czcigodny!

Obyś był prorokiem!

Czasy nam współczesne

są podobne do Mojżeszowych.

Kładę przed wami życie i śmierć,

błogosławieństwo i przekleństwo.

Wybierajcie!

Będą się krystalizować

poglądy i postawy.

Czasy nasze są podobne

do czasów Jozuego.

Jozue w Sychem zgromadził

wszystkie pokolenia Izraela.

Wezwał starszych, książąt i sędziów

i przemówił do narodu tak:

Gdyby wam się nie podobało

służyć Panu, rozstrzygnijcie to dziś…

Ja sam i mój dom

służyć chcemy Panu.

Wybierajcie!

To jest ostatnie referendum.

Wybierajcie!

A Wy mówicie politycznie poprawnie:

Jestem wierzący,

ale niepraktykujący!

Ale mądrze, sprytnie i wygodnie!

Jeszcze mam jedno pytanie

na Jasnej Górze,

do Uczonych w Piśmie i Prawników.

To już nie Mojżeszowe,

to nie Jozuego pytanie,

ale Chrystusowe:

Może i wy chcecie odejść?

To nie krępujcie się.

Jesteście wolni.

Opowiedzcie się dziś!

Dobrze, że był pośród nas Piotr.

Odpowiedział za nas i za siebie:

Panie, do kogo my pójdziemy?

Myśmy uwierzyli,

że Ty jesteś Święty Boży.

Ty słowa życia masz.

Ty nas nigdy nie okłamałeś.

Piotrze, Ty naprawdę tak wierzysz?

Czy tylko mówisz, że wierzysz,

jak inni?

Zobaczymy za rok,

gdy będą sądzić Jezusa.

Wiara to nie wierszyki – to życie,

to rozumne wybory i decyzje.

Beze Mnie nic uczynić nie możecie!

Wiem, wierzę,

ale dlaczego milczysz, Boże,

gdy łódź tonie, a Ty śpisz na wezgłowiu?

Dlaczego bojaźliwi jesteście,

małej wiary?

Piotrze, dlaczegoś zwątpił?

Jam zwyciężył świat!

To powiedz teraz, Panie:

Milcz, zamilknij!

I niech się stanie cisza

w parlamencie, w rządzie i w nas.

Teraz uczyńcie to Wy.

Przecież dałem wam moc

nad duchami nieczystymi.

Teraz wy bądźcie Moimi

świadkami.

To niemożliwe, proszę księdza!

Możliwe,

tylko my jesteśmy małej wiary,

bojaźliwi i zawstydzeni.

Przyjdzie nowych ludzi plemię

jakich dotąd nie widziano.

Kiedy?

Kiedy zmądrzejemy.

O, to jeszcze długo trzeba czekać.

Dlatego chrzczę,

dlatego bierzmuję,

dlatego jestem z Wami.

Bo stanie ktoś z Was

na współczesnych areopagach

i powie z mocą proroka:

Nie zabijaj!

Nikogo i nigdy!

A wy dyskutujecie o aborcji,

o eutanazji, o metodzie in vitro.

Współcześni zbrodniarze

w białych rękawiczkach,

a prawnicy milczą!

Lepiej być ekologiem,

bronić owadów

i wymieniać żarówki.

Bądźcie przebiegli jako wężowie,

a prości jak gołębice.

Nie cudzołóż.

A wyście pomieszali miłość z seksem.

Miłość ofiarą się mierzy.

Wolność krzyżami się mierzy!

A ci, co grzeszyć normalnie nie potrafią,

w bezbożnych procesjach krzyczą

o wolność, o tolerancję.

Dzieci, kto was tak oszpecił.

Chodzicie po warszawskich kamieniach,

gdzie jeszcze świeża męczeńska krew.

Na nich się jeszcze święty ogień żarzy

i miłość ludzka stoi tam na straży,

i wy winniście im cześć.

A Wy, Prawnicy, na to patrzycie i nic?

Więc kamienie wołać będą!

Tolerancji uczcie się przy konfesjonale:

Nikt cię nie potępił?

Nie, ale co Ty, Panie, ze mną zrobisz?

I Ja cię nie potępiam.

Idź do domu, więcej nie grzesz.

Taką kulturę tolerancji

ma tylko Bóg, który jest Miłosierdziem.

Prawnicy!

Obudźcie się!

Przywróćcie nam prawdę słów:

Niech prawo zawsze

prawo znaczy,

a sprawiedliwość – sprawiedliwość.

Nie mogą bezbożni uczyć nas wiary!

Nie mogą łajdacy uczyć moralności!

Nie mogą przestępcy

stać na straży prawa.

Uporządkujcie to!

Biada światu dla zgorszenia.

Osłońcie niewinne dzieci

i dobrą jeszcze młodzież.

Gorszycielom lepiej byłoby

uwiązać kamień młyński

i wrzucić w głębokości morza!

Nie za mocno, księże?

Nie, jeszcze mocniej

powiedział Pan Jezus.

Groby pobielane!

Na zewnątrz eleganckie,

a w środku pełne zgnilizny.

Taki świat nie może się ostać!

A ja mam dla współczesnego proroka

jeszcze jedno przykazanie:

Nie mów fałszywie

przeciw bliźniemu…

Nigdy i nigdzie!

Ani w radiu, ani w telewizji,

ani w gazecie.

Ukamienowaliście wielu.

Nikt nie obronił biskupa.

Dziś widać, dlaczego.

Hańba!

Różne są postacie męczeństwa,

do którego Bóg powołuje

swych wybranych.

Czasem jest to męczeństwo

krwi i śmierci,

czasami męczeństwo

obozów koncentracyjnych i łagrów,

czasami wiele lat trwające,

ciche i znane tylko Bogu


(ks. bp S. Wielgus).

W ostatniej rozprawie

nikt nie stanął w mojej obronie.

Zostałem sam.

Niech im to będzie darowane.

Przy interpretowaniu Bożych prawd

nie myślcie po ludzku,

ale po Bożemu,

aby Syn Człowieczy

nie powiedział do nas

jak do Piotra:

Zejdź mi z oczu, szatanie!

Jesteś mi zawadą.

Wciąż myślisz po ludzku,

nie myślisz po Bożemu.

Proszę księdza,

takim językiem

mówić do prawników?

Jemu wolno,

bo jest Prawodawcą,

a ja mówię do pobożnych,

tzn. do tych, którzy myślą

i żyją po Bożemu.

Bezbożni wybrali już swoją drogę.

Prawnicy, obudźcie się!

Uczeni w prawie osądzili

Boga Człowieka,

a perfidni krzyczeli:

Krew Jego na nas i na syny nasze!

Stało się!

Nie umywajcie rąk.

On naprawdę był Synem Bożym!

To teraz krzyczysz?

Najgłupszy z siepaczy?…

Bóg mu przebaczy!

Galilee, vicisti

– Galilejczyku, zwyciężyłeś!


(Z. Krasiński)

A mówił ksiądz,

że zostawi nam nadzieję.

Tak!

I zostawiam.

Tylko Wy, Czcigodni Polscy Prawnicy,

zapomnieliście też, że w tej Ojczyźnie

tylko Ona jest Królową.

Przejdą rządy

i partie przeminą,

a Ona tu będzie Królową.

Niech przypomni nam o tym

stary, Mickiewiczowy kapral.

Niech powie o tym Europie!

Tych mi imion przy kielichu wara!

Dawno nie wiem, gdzie moja podziała się wiara,

nie mieszam się do wszystkich świętych

z litanii,

lecz nie dozwolę bluźnić imienia Maryi…

Vivat Polonus unus defensor Mariae…

Bo ja, bracia, tym imieniem żyję!

A ja na początku Waszej pamięci

i na wierzchu Waszego serca

kładę nadzieję

powiedzianą słowami Konopnickiej:

Nigdy jam ciebie, ludu, nie rzuciła,

nigdym od ciebie nie odjęła lica,

Jam po dawnemu moc twoja i siła

Bogurodzica!

Skończyłem.

Dziękuję Wam za cierpliwą dobroć,

ale mam jeszcze trudną prośbę.

Drugą część kazania,

będziecie mówić Wy, Czcigodni,

Wymowni Prawnicy!

Ja będę słuchał uważnie.

Tylko powiedzcie Bogu i światu,

Warszawie i Brukseli – prawdę.

Powiedzcie na Jasnej Górze

wobec Matki i Królowej

jako świadkowie i słudzy prawdy.

Czy Wy jeszcze wierzycie

w Boga Ojca Wszechmogącego,

Stworzyciela nieba i ziemi?

………………………………………..

To Bogu niech będą dzięki!

I Wam Bóg zapłać!

Za to więcej Was szanuję, cenię

i kocham,

bo taka jest nasza wiara,

taka jest wiara Kościoła,

a jej wyznawanie, do końca życia,

niech będzie naszą chlubą.

W Chrystusie Jezusie Panu naszym.

Amen.

drukuj