Bejda wskazuje na Kaczmarka

Były wiceszef CBA Ernest Bejda, zeznając wczoraj przed komisją śledczą badającą rzekome naciski na organa wymiaru sprawiedliwości za rządów PiS, stwierdził, że jest duże prawdopodobieństwo, iż źródłem przecieku w aferze gruntowej był Janusz Kaczmarek. Miał on spotykać się z Ryszardem Krauzem, jednak o tym Bejda może mówić tylko na posiedzeniu zamkniętym komisji.

Pytania posłów badających wątek afery gruntowej dotyczyły zaprezentowania podczas konferencji prasowej przez wiceprokuratora generalnego Jerzego Engelkinga materiałów operacyjnych wskazujących, że były szef MSWiA Janusz Kaczmarek spotkał się 5 lipca 2007 r. w hotelu Marriott z przedsiębiorcą Ryszardem Krauzem. Z tym ostatnim spotkał się także ówczesny poseł Samoobrony Lech Woszczerowicz. Podczas konferencji ujawniono także podsłuchy rozmów Kaczmarka, Konrada Kornatowskiego (byłego szefa policji) i Jaromira Netzla (byłego szefa PZU). Latem 2007 r. ABW zatrzymała Kaczmarka, Kornatowskiego i Netzla, a stawiane im zarzuty dotyczyły m.in. zatajenia spotkania Kaczmarka z Krauzem oraz wzajemnego nakłaniania się zatrzymanych do składania fałszywych zeznań, w tym m.in. w sprawie przecieku z akcji CBA w resorcie rolnictwa.
Jak informował Bejda, kontakty Andrzeja Leppera z Krauzem uprawdopodobniają wersję, że to Kaczmarek był źródłem przecieku. – Wbrew temu, co niektórzy twierdzą, takie kontakty były, a dotyczyły konkretnych przedsięwzięć firm Ryszarda Krauzego z branży IT – wyjaśniał. Mówił także o innych rozmowach Leppera i Krauzego dotyczących np. informatyzacji ZUS. Dlatego według Bejdy, wersja, że to Kaczmarek był źródłem przecieku z akcji CBA w ministerstwie rolnictwa, jest realna i prawdopodobna. Ernest Bejda powiedział także, że Kaczmarek spotykał się z Krauzem częściej niż „sporadycznie”, a dowodem na to są materiały posiadane przez CBA. Informacje o nich może jednak ujawnić na niejawnym posiedzeniu komisji.


Paweł Tunia
drukuj