Złotówka dla Dorna

Prezes PiS Jarosław Kaczyński musi przeprosić Ludwika Dorna za publiczne sugestie, że były marszałek Sejmu i były wiceprezes PiS nie płaci alimentów – ogłosił wczoraj Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym odwołanie byłego premiera od wyroku wydanego przez Sąd Okręgowy w kwietniu tego roku.

Jak daleko posunąć się mogą niedawni polityczni przyjaciele, gdy stają się politycznymi wrogami? Być może rozgrywkę Jarosława Kaczyńskiego z Ludwikiem Dornem będzie musiał rozstrzygnąć Sąd Najwyższy. Pełnomocnik Kaczyńskiego, w związku z orzeczeniem sądu apelacyjnego, nie wykluczył bowiem kasacji. Oprócz przeprosin Kaczyński ma również przekazać 5 tys. złotych na cele społeczne oraz wypłacić Ludwikowi Dornowi symboliczną złotówkę zadośćuczynienia i zwrócić ok. 2 tys. zł za koszty procesu. Rozpatrując odwołanie, sąd apelacyjny ocenił, że wypowiedzi Kaczyńskiego z września zeszłego roku mogły sugerować opinii publicznej, że Dorn nie płaci alimentów. Jarosław Kaczyński mówił wtedy, że niepłacenie alimentów jest wielkim problemem społecznym i że są nierzetelni członkowie PiS, którzy naruszają te zasady, w tym właśnie Ludwik Dorn.
Były wiceprezes PiS stwierdził, że w ten sposób Kaczyński naruszył jego dobra osobiste. Argumentował, że prezes PiS dobrze wiedział o tym, że nie zalega on z alimentami. Dorn wystąpił natomiast o ich obniżenie po tym, kiedy się ponownie ożenił i urodziło się mu kolejne dziecko. Podczas procesu pełnomocnik byłego premiera starał się natomiast udowadniać m.in., że Jarosław Kaczyński mówił jedynie o chęci obniżenia płaconych przez Dorna alimentów, a nie o ich nieuiszczaniu.


Artur Kowalski
drukuj